Ze starego nowe czyli przeróbka sukienki

Dzieńdoberek …

Dzieńdoberek wszystkim 🙂

Nie wiem czy ktoś jeszcze pamięta szydełkową kieckę, którą zrobiłam 5 lat temu. 

Znudziła mi się. W każdym razie znudziła mi się w takiej wersji w jakiej trwała uparcie przez te pięć lat.

Postanowiłam coś w niej zmienić.

Jednak najpierw pokażę jak wyglądała przed przeróbką –

Przede wszystkim postanowiłam ją skrócić usuwając w dolnej części wszystkie te pasy robione gęściejszym ściegiem.

Jednocześnie musiałam dorobić jeden pas złożony z 10 elementów, bo inaczej sukienka byłaby za krótka.

Teraz pokażę jak wygląda obecnie po przeróbce. Zdjęcia są kiepskie, bo tak szczerze to nie są to zdjęcia a jedynie kilka klatek wybranych z filmu, który na własny użytek nakręciłam kamerką internetową, ot tak żeby mieć ogląd i wyrobić sobie pogląd 😀

Z pojedynczych klatek wymazałam tło.

Ażurowe sukienki mają tę zaletę, że można pod nie zakładać halki w różnychh kolorach i w ten sposób uzyskuje się za każdym razem jakby nowy ciuszek.

Na obrazku mam halkę żółtą, beżową, srebrną i czarną.

Która Waszym zdaniem najlepiej pasuje do tej sukienki?

I jak?

Teraz lepiej czy wcześniej było lepiej?

Mnie się bardziej podoba nowa wersja, ale może dlatego, że stara mi się znudziła.

Co robicie z ciuszkami, których macie już dosyć? Oddajecie, prujecie czy modyfikujecie?

Dzisiaj tylko tak króciutko.

Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za odwiedziny i miłe komentarze 🙂

Poświąteczne życzenia ;)

Oj, oj…

Oj, oj…

Wielkanoc właśnie minęła, a na moim blogu wiszą życzenia Bożonarodzeniowe 🙁

No i co ja mam teraz zrobić?

Nic już nie poradzę, więc składam serdeczne życzenia poświąteczne 🙂

Niech przybędzie wiosna zarówno w naszych sercach jak i za oknem, niech pstrokate kolory świąteczne nadal nas energią i radością napełniają, niech żyje w nas nadzieja Zmartwychwstania i życia w jeszcze barwniejszym, radośniejszym i lepszym świecie (ale to dopiero kiedyś, kiedyś…).

Na polu robótkowym działałam niewiele. Kilka wianuszków, troszkę ciuszków na jajeczka, biżuterii niewiele. 

Pokażę może tylko dwa ubranka na jajka (jajko niemalowane, bo robi tylko za chwilowego modela 🙂 )

 

Ubranko pierwszego jajeczka rozpisałam tutaj – KLIK

Biżuteria –

Ten naszyjniczek powstał na podstawie wzoru J. Stawasza.


Aktualnie głównie żyję rocznicą maranciakowego forum, bo to już 10 lat minęło (dokładnie minie 1 czerwca). Z tej okazji organizujemy spotkanie użytkowników forum w Gdyni.
Spotkanie wypadnie akurat w dniu międzynarodowego dziergania w miejscach publicznych 🙂

Jeśli ktoś chciałby posłuchać o początkach forum, to zapraszam –

 

Bardzo dziwnie jest tak spoglądać na samą siebie czy słuchać własnego głosu. Do zdjęć już się człowiek przyzwyczaił, ale brzmienie własnego głosu ciągle zaskakuje. Bardzo odbiega rzeczywisty głosik od tego, który się samemu słyszy podczas mówienia.
A wygląd to już całkiem. Jednak spoglądanie w lustro kompletnie nie oddaje stanu faktycznego, statyczne zdjęcia też nie.
Patrzę na siebie jak na kompletnie obcą osobę.

Skoro wygląd – pomimo posiadania i korzystania z lustra – może tak zwodzić, to co dopiero charakter i osobowość i zachowanie.

Nic dziwnego, że ktoś może nas odbierać kompletnie inaczej niż my sami o sobie myślimy.

Fajnie by tak było móc od czasu do czasu popatrzeć na siebie cudzymi oczami, ale nie tylko tak zewnętrznie.

Żeby być obiektywnym potrzeba dystansu. Proste? Teoretycznie 🙂

Kiedyś słyszałam, że najlepszym lekiem dla alkoholika jest terapia wstrząsowa- podarować mu nagranie jak się zachowywał gdy był fest pod wpływem. Jakie gadał głupoty, jakie robił miny, jak leżał utaplany w błocie. 

To może być również dobra terapia dla kogoś, kto ma niską samoocenę. Pokazać mu nagranie gdy mówił interesująco, gdy się pięknie szczerze uśmiechał itd.

Ja patrząc na mój filmik już mogę wyłapać jedno – okropnie wiercę się na tym fotelu. Tak, pomaga mi się to skupić na tym co mówię. 
Zdecydowanie trudniej mi się mówi i myśli gdy siedzę spokojnie 🙂
Również słucha mi się lepiej gdy czymś zajmę ręce. Zwykłe szydełko ułatwia skupienie. 
Rozmawiając słucham uważniej gdy nie patrzę na tego z kim rozmawiam i tu jest problem, bo niektórzy myślą, że jeśli nie patrzę im w oczy, to prawdopodobnie nie słucham tego, o czym mówią. 
Łatwiej mi się skupić gdy słucham radia, obraz telewizyjny mnie rozpraszał i nigdy nie lubiłam telewizji.
Książki – uwielbiam. Czytam obrazami 😀 Nie widzę liter, widzę akcję 🙂
Kiedyś widziałam w książce super obrazek. Przedstawiał niesamowitą i zabawną scenę.
Potem moja mama przeczytała tę książkę.
Spytałam – jak się jej podobała ta ilustracja. Mama ze zdziwieniem – jaka???
Opisałam jak umiałam, a mama na to, że nie widziała takiego rysunku.
Wzięłam książkę, zaczęłam wertować. Raz, drugi, dziesiąty… nic nie znalazłam.
Zaczęłam czytać rozdział, do którego ten obrazek był dołączony.
I co? Ano… żadnego obrazka nie było! Był dokładny opis tej sceny i tyle.
Głowę bym sobie dała urwać, że widziałam obrazek 🙂 

Macie tak nieraz?

Ale mnie zniosło 🙂

Patrzę na siebie na filmiku i próbuję samą siebie rozgryźć i poznać. Czy potrafiłabym kogoś takiego polubić?
Wiem, że cechy, które mnie często u kogoś najbardziej wkurzają, to są często wady, które sama – ze zdziwieiem stwierdzam – posiadam.

Czyli moje własne wady, których wcześniej nie zauważałam, odkryte u kogoś – wkurzają mnie na maksa.
W tym wypadku taki wkurzający delikwent może być lustrem dla mnie. Otwiera oczy.

Być może właśnie dlatego tak silnie reaguję na takie wady u kogoś, że podświadomie wiem, że to są moje własne wady.

Wracając do filmiku – 

ciekawe czy tylko ja tak dziwnie reaguję na własny głos czy obraz, czy inni też tak mają, że muszą się do siebie przyzwyczajać… 

Zmykam 🙂
Jeszcze raz życzę wszystkim pogody ducha, zdrowia i błogosławieństwa Zmartwychwstałego Jezusa. 

Refleksje przy szopce

Od czego zacząć? Od …

Od czego zacząć? Od życzeń czy od refleksji? Chyba lepiej skończyć życzeniami, żeby na końcu był jakiś przyjemny akcent, bo z moimi refleksjami to różnie bywa 😉

Jednak na samym początku chciałam bardzo podziękować za miłe komentarze, za wszystkie pozdrowienia i życzenia, za serdeczną paczkę od Madzi i w ogóle za wszelkie serdeczności, które mnie od Was spotykają.

 Skoro moje refleksje mają popłynąć przy szopce, to zacznę od fotki mojej szopki. Ma ona już ponad 60 lat 🙂

szopka

Boże Narodzenie. Nie będę tłumaczyła dlaczego to święto obchodzę i dlaczego akurat 25 grudnia. Zrobią to lepiej niewierzący, niepraktykujący, obojętni ateiści i wojujący ateiści itp.

Co roku czytam przeróżne wpisy i tłumaczenia, że to święto tak po prawdzie to pogańskie jest, że każdy ma prawo, że rodzinne itd.

Oczywiście – każdy ma prawo świętować co chce i kiedy chce i mnie nic do tego i wszelkie tłumaczenia są mi zbędne.

Ja świętuję narodzenie Jezusa. Dlaczego tego dnia? Bo jakiegoś dnia się urodził a skoro dokładnej daty nie znamy, to wystarcza nam te symboliczna.

Z tym Jezusem to jest problem. Przed wiekami już był problem. Zabić chcieli malucha, nie udało się, zginęły inne dzieci a TO konkretne ocalało.

Teraz szopka niektórym zaczyna przeszkadzać. Jakiś burmistrz we francuskim mieście zakazał, to znowu w Brukseli zniszczyli…

Szopka postawiona tylko na krótki czas, zamiast cieszyć zaczyna budzić nienawiść różnych grup.

Rozumiem nie wierzyć, nawet wykpić, ale niszczyć z furią? Kopać i deptać figurki przedstawiające pewną scenę z życia pewnej Rodziny…

(w tym miejscu widzę argumenty odnośnie palonej tęczy… eeee… odnośnie tęczy to już pisałam, że powinna się sama przenieść na jakiś Plac Tolerancji a nie przed kościołem na Placu Zbawiciela sterczeć i to nie na kilka dni postawiona, ale na wieki wieków amen, ewentualnie dodać jej jeden kolor, żeby była podobna do prawdziwej tęczy).

Jednak wrócę do Rodziny. Ano właśnie Rodzina.

Kobieta dzielna, matka. Mężczyzna pracowity, biorący odpowiedzialność za żonę i dziecko, chroniący ich. Dziecko urodzone w biedzie ale miłością otoczone. 
Ciąża nadawałaby się do usunięcia z powodu ciężkich warunków materialnych.

Ubóstwo. Bogactwo. 

Ostatnio głośno o tym. Jezus jeździł na osiołku a księża i biskupi ekstra samochodami.

Jezus miał pod ręką osiołka, gdyby miał rower lub cztery kółka to też by nimi jeździł. 
To są tylko przedmioty, środki prowadzące do celu i trzeba z nich korzystać gdy można.

Przedmioty mają służyć ludziom i powinny być użyteczne. Celem Jezusa było głoszenie dobrej nowiny a czy chodził piechotą czy jechał na ośle czy wsiadłby na rower czy poleciał helikopterem to całkiem drugorzędna sprawa. 

Można mieć wszystko i być ubogim. Ubogi w duchu, czyli taki, który korzysta z tego co ma pod ręką, ale się nie przywiązuje do tego.

Rozdaj wszystko co masz… Tutaj dokładnie widać o czym mowa. 

Nie chodzi Jezusowi o samo pozbycie się dóbr materialnych, ale o pokazanie, że bez trudu jest się zdolnym to zrobić, że nie jest się przywiązanym do tych dóbr, że w każdej chwili można rzucić wszystko i iść za Jezusem. 
 

To coś na zasadzie – pozbądź się komputera. Spróbuj to zrobić gdy nie wyobrażasz sobie życia bez gier, bez Facebooka itp.

Trudne? Chodzi więc o nieprzywiązywanie się do niczego i do nikogo bardziej niż powinniśmy być przywiązani do Boga, który – jak sam powiedział – jest Bogiem zazdrosnym.

On ma być na pierwszym miejscu. Wtedy spokojnie można być i bogatym. 

Dlaczego trudno bogatemu wejść do Królestwa Bożego? Bo jeśli widzi tylko bogactwo i myśli wyłącznie o jego pomnażaniu, to traci Boga z horyzontu. 

Gdyby miał wszystko i był w stanie w każdej chwili to wszystko stracić, to taki bogacz może być spokojny.

Dotyczy to każdego człowieka, czy biskupa czy prostego szaraczka, dla którego bogactwem przesłaniającym Boga może być rasowy kot, czy niespotykana roślina, czy zwykły wygodny bujany fotel.

Ludzie sądzą po pozorach, widzą drogi samochód i mówią – o temu to się w głowie przewraca.
Tyle tylko, że nie jest ważne CO ktoś posiada, ale JAK to posiada.

Kiedyś przed laty słuchałam Radio Maryja. Teraz wolę ciszę, więc rzadko kiedy włączam radio, a jeśli już to przeważnie jedynkę.

Jednak pamiętam zabieganego ojca Rydzyka, który ciągle pędził, ciągle coś organizował, rzadko kiedy spał i nawet na audiencję do papieża się spóźnił. 

Ludzie widzieli super samochód czy helikopter i zazdrościli i nadal zazdroszczą bogactwa.

OK. Nie zamieniłabym się w życiu!!! Cały czas w biegu, cały czas obrywać z każdej strony, nigdy porządnego wypoczynku, ciągle myśleć tylko o innych.

Ci, którym coś się wali, których zakład pracy upada, którym dzieje się krzywda, nagle przypominają sobie o tym Radiu i tam pędzą po ratunek, żeby sprawę nagłośnić, żeby ktoś pomógł, bo inne media nie chcą wysłuchać.

Wszyscy którzy widzą luksusowy samochód (ufundowany przez ludzi, którzy mieli prawo coś podarować i zrobili to dobrowolnie widząc w tym sens) wszyscy których ten samochód w oczy kole, niech najpierw zrobią tyle ile zrobił ojciec Rydzyk – radio, telewizję, gazetę, uniwersytet, hospicjum itd. Wszystko to poświęcając cały swój czas. Żadnych wydatków osobistych, żadnych luksusów na własny użytek.

Nie zamieniłabym się w życiu. Samochód służy jedynie do szybkiego przemieszczania, często są to wyskoki zagraniczne na jeden dzień, żeby coś załatwić lub z kimś się spotkać.  

Pamiętam audycję o ratowaniu stoczni. Był podany numer konta do wpłat. Wtedy do studia przyszedł Marian Krzaklewski i podpiął się do akcji ze swoją własną akcją – cegiełkami na ratowanie stoczni. 

Pamiętam to dokładnie.

Potem sprawa nie wypaliła. W Radio leciały cały czas komunikaty, że zwracają wszystkie pieniądze wpłacone na konto, chyba, że ktoś zdecyduje przekazać je na inny cel.

Tak, ja też wpłaciłam i ja zrezygnowałam pisemnie ze zwrotu, przekazałam je na inny cel.

Marian Krzaklewski cegiełek nie zwracał. To była osobna akcja.

Do tej pory wszyscy głośno wrzeszczą, że ojciec Rydzyk ukradł pieniądze przeznaczone na ratowanie stoczni.

Ludzie wierzą w te bzdury i jak gęsi powtarzają dalej.

To tak na marginesie rozważań o ubóstwie. 

Ubóstwo to nieprzywiązywanie się do dóbr a nie ich nieposiadanie. 
Każdy kto potrafi się dzielić, każdy kto liczy się z tym, że w każdej chwili może stracić wszystko – jest ubogim w Jezusowym znaczeniu, niezależnie ile ma pieniędzy i jakimi samochodami jeździ. 

Każdy odpowie za siebie, ten co robi biesiady a pod jego drzwiami czeka ktoś głodny – też odpowie.

W sumie to wszystko można podciągnąć pod przykazanie – Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną!

Ani samochód, ani komputer, ani żadne stworzenie, ani pieniądze – nic nie powinno przesłaniać Boga.

W dzisiejszych czasach wiele „bogactw” może zastąpić nam Boga – obżarstwo, lub przesadne dbanie o figurę, ukochane rybki w akwarium, hobby, polityka, przedmioty materialne i rzeczy niematerialne. Jednocześnie wszystkie te rzeczy mogą służyć naszej wierze i do Boga prowadzić. Zależy jak do nich podchodzimy, czy one nami rządzą, czy tylko nam służą.

To nie jest łatwe. Zakupoholizm, pracoholizm, dziecioholizm… Wszystko co jest przesadne nie jest dobre.

Dlatego nie zawężamy tego przykazania do rzeźb, obrazów, ale umieszczamy tam wszystko czemu dzisiejszy człowiek może oddawać pokłon.

Jeśli patrząc na obraz myślisz o tym, kogo on przedstawia, jeśli całujesz fotografię bliskiej osoby, jeśli postawisz kwiatki przed taką fotografią z myślą o osobie, którą na tej fotografii widzisz – to możesz być spokojny, pod warunkiem, że ta osoba nie przesłoni Boga.
Jeśli masz drogi samochód i wykorzystujesz go do służenia ludziom, to możesz być spokojny.

To takie moje rozważania na temat ubóstwa i bogactwa.

 

Ach ubogi żłobie,

Cóż ja widzę w tobie?

Droższy widok niż ma niebo,

W maleńkiej osobie,

Droższy widok niż ma niebo,

W maleńkiej osobie.


Zbawicielu drogi,

Jakżeś to ubogi,

Opuściłeś śliczne niebo,

Obrałeś barłogi

Opuściłeś śliczne niebo,

Obrałeś barłogi
 

Teraz poprószę kilkoma śnieżynkami 🙂

frywolitkowa gwiazdka

frywolitkowa gwiazdka

frywolitkowa gwiazdka

Ta powyższa gwiazdka nie jest mojego autorstwa (to znaczy wykonanie moje, ale pomysł nie mój). Odgapiłam ze strony  http://www.frivolitka.com

Fotki słabe, bo robione komórką, zanim aparat wrócił z naprawy.

A teraz kochani…

czas na życzenia świąteczne 🙂

Wszystkim tu zaglądającym życzę zdrowych, spokojnych, radosnych, rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia, osobom niewierzącym – również życzę tego samego, oby to były dni pełne miłości. Wszystkim wszystkiego dobrego, a na Nowy 2015 Rok – życzę przede wszystkim spokoju.

Ubóstwa nie życzę ani sobie ani nikomu, jednak nadmiaru raczej też nie, bo co za dużo to niezdrowo :))) 

życzenia

************************************************************************

Na sam koniec zapraszam wszystkich na filmik pokazujący jak zrobić frywolitkową śnieżynkę. 

Klik 

 

i… mam nadzieję, że mnie nie znielubicie za te refleksje. Ja sama nie jestem ani bogata materialnie ani uboga, nie jestem też wolna od przywiązania do różnych dóbr materialnych i niematerialnych. Łatwo napisać długą rozprawę na temat, ale nie łatwo samemu tym żyć.

Jednak staram się nie oceniać innych, nie kłuje mnie w oczy czyjś dostatek, nie zastanawiam się czy zarobił ciężką pracą, czy zdobył nieuczciwie, czy umie i chce się dzielić czy wręcz przeciwnie.
Gdy ktoś biedny, to nie oceniam dlaczego – czy nieporadny czy spotkała go tragedia, czy przehulał wszystko.

Do zobaczenia za rok 😉 

Schemat, refleksje i ględzenie na YT

Witam słonecznie i …

Witam słonecznie i deszczowo – taki mam nastrój pasujący do tego co za oknem.

Przeczytałam komentarze – za wszystkie bardzo dziękuję – i widzę, że na blogu mam całkowitą zgodność jeśli chodzi o długość sukienki 🙂

Chyba powinnam mieć dwie wersje tej kiecki jedną dłuższą a drugą krótszą 😉

 

Podaję obiecanego linka do schematu serwetki z poprzedniego wpisu. Jeśli ktoś jest chętny, to może się częstować.

KLIK

 

Jeśli ktoś lubi lekkie klimaty, to zapraszam do nowego filmiku na YT.

Wspominki związane z literaturą dziecięcą przy okazji porządków w pawlaczu 🙂

Tak sobie marudzę przez pół godziny… Całkiem mi odbiło :/

 

 

Na koniec cięższy temat, ale muszę go poruszyć, bo to co się dzieje nie daje mi spokoju.

Dziś pod wpływem impulsu napisałam na Facebooku co myślę, tak od serca.

Skopiuję tutaj ten tekst.

 

Do artystów wszelkiej maści…

Nie, nie będę protestować.

Nie pojmie sensu protestu ktoś, kto ponad szacunek do drugiego człowieka stawia wolność słowa.

Rzeźbiarzu, malarzu, poeto, pisarzu, autorze i aktorze – tak, masz prawo stworzyć coś co zrani innego człowieka.

– „Co z tego, że moja sztuka kogoś obraża? To demokracja. Mam prawo tworzyć sztukę, która obraża!” – mówi Rodrigo Garcia.

Panie reżyserze, prawo Pan ma, ale kultury za grosz.

Dla mnie posążek Buddy, to zwykły przedmiot, ale go nie opluję, przez szacunek dla kogoś, dla kogo taki posążek jest ważny.

Do obrońców wolności słowa za wszelką cenę – a co gdybym stworzyła sztukę o Twojej córce czy synu, gdybym kogoś bliskiego Tobie splugawiła, gdyby jakaś grupa artystów taką sztukę wystawiła?
Trafiłby do Ciebie argument – przecież nie musisz tego oglądać? Siedziałbyś cicho i cieszył się, że nie widzisz, a to, że wiesz to mało ważne.

Dla wielu, tak, dla wielkiej grupy osób Jezus Chrystus jest Kimś więcej niż nawet najbliższa osoba z rodziny.

Ludzie oddawali życe swoje, poświęcali nawet życie najbliższych dla Jezusa, dla wiary.

Śmieszy Cię to artysto?

Ma prawo śmieszyć, nawet powinno śmieszyć jeśli stoisz z boku i nie „czujesz bluesa”.

Dalej to już wszystko zależy od tego czy jesteś człowiekiem kulturalnym czy nie.
Czy potrafisz szanować drugiego człowieka, czy masz gdzieś co inna osoba czuje.

Wolność słowa powinna się kończyć tam gdzie staje się zwykłym chamstwem.

Artyści, możecie ranić, możecie potrząsać człowiekiem, ale jest tyle środków wyrazu, że kulturalny artysta znajdzie taki, który pozwoli mu wyrazić co myśli bez pogardy.
Można być nawet brutalnym, ale nie wolno zapomnieć o szacunku do drugiej osoby.

Sztuka, obraz, rzeźba, powiesć… która ma jedyny cel – obrazić pewną grupę ludzi, obrazić drugiego człowieka…
Czy to jest jeszcze sztuka? 

Jakoś pasuje mi tutaj wiersz Miłosza, skierowany do zupełnie innej grupy –

„Który skrzywdziłeś człowieka prostego
Śmiechem nad krzywdą jego wybuchając,
Gromadę błaznów koło siebie mając
Na pomieszanie dobrego i złego”

Tym razem śmiech nad wartościami, nad wiarą, nad uczuciami…

Wracając do wolności słowa, wolności wypowiedzi taki oto obrazek.

Pewien młody aktor napisał coś na swym facebookowym profilu. Użył słowa „pedały”. 
Pewna dyrektorka teatru napisała coś swym facebookowym profilu. Nazwała papieża ch**em.

Obie wypowiedzi pozbawione szacunku. Słowa pozbawione szacunku (nie wnikam w treść). Treść można wyrazić na wiele sposobów.

Porównajcie sami odzew artystycznego świata na te dwie prywatne, ale wyrażone publicznie wypowiedzi. 
Kto kogo ganił, kto kogo popierał i czy ktokolwiek w tym wszystkim pomyślał o zwykłym szacunku.

Dlatego nie będę protestować. 

Nie pojmie sensu protestu ktoś, kto ponad szacunek do drugiego człowieka stawia wolność słowa.

Mówcie co Wam ślina na język przyniesie, plujcie, puszczajcie pianę z wściekłości, obrażajcie jeśli inaczej nie potraficie.

Sami sobie świadectwo wystawiacie.

Krzyczcie o wolności słowa, używajcie modnych słów – kluczy typu TOLERANCJA.

Szkoda tylko, że nie wiecie co to szacunek. 

Aha… a jeśli już Wam zabraknie artystycznych środków wyrazu, to zawsze pozostaje pokazanie gołej d***.

 

—————————————–

 

Dziwny ten dzisiejszy wpis i lekki i ciężki, taki jak i ta pogoda – trochę słonka, trochę deszczu.

 

Pozdrawiam i do miłego… 

Serwetka frywolna, ględzenie na YT i takie tam…

Dzieńdoberek 🙂

Dzieńdoberek 🙂

Sukienka z poprzedniego wpisu zostałą grzecznie przedłużona. Sądząc z opinii wyrażanych na facebooku to trudno powiedzieć, która wersja jest lepsza. 
Mniej więcej tyle samo osób wypowiedziało się za dłuższą co i za krótszą :)))

sukienka szydełkowa

szydełkowa sukienka

Muszę przyznać, ze bardzo polubiłam te wiatraczki 🙂

Serwetka.
Potrzebna była mi niewielka serwetka w kolorze bordowym.
Wzięłam więc czółenka i zaczełam wymyślać.

Z tego wymyślania powstało takie coś –

 frywolitkowa serwetka

frywolitkowa serwetka

frywolitkowa serwetka

frywolitkowa serwetka

itd. rząd po rządku, aż wyszła taka-

frywolitkowa serwetka

frywolitkowa serwetka

frywolitkowa serwetka

frywolitkowa serwetka

Pomimo że długie łuczki nie są zbyt praktyczne, to jednakzdecydowałam się na taki eksperyment, ponieważ mam już sporo serwetek dość gęstych, grzecznych, zapikotkowanych na cacy, delikatnych.

Zawsze to coś innego.

Serwetka jest z Aidy 15 i ma 28 cm średnicy.

Całkiem ładnie prezentuje się na mojej szafce nocnej (która jest w kolorze jasnego drewna).

Po zrobieniu serwetki narysowałam schemat. 

Łoj… o ileż trudniej rysować niż machać czółenkiem. Dłużej rysowałam ten schemat niż robiłam serwetkę.

Wprowadziłam do niego kilka poprawek i jutro wrzucę go na moją stronkę, jeśli więc ktoś będzie miał ochotę, to może skorzystać.

Po zrobieniu schematu powstała… kolejna serwetka 😀 Tym razem żółta.
Wzór ten sam z lekkimi modyfikacjami. Dodałam też troszkę pikotków, niepotrzebnie.

Druga rodziła się tak –

 frywolitkowa serwetka

frywolitkowa serwetka

frywolitkowa serwetka

frywolitkowa serwetka

frywolitkowa serwetka

frywolitkowa serwetka

frywolitkowa serwetka

frywolitkowa serwetka

frywolitkowa serwetka

frywolitkowa serwetka

frywolitkowa serwetka

frywolitkowa serwetka

frywolitkowa serwetka

frywolitkowa serwetka

frywolitkowa serwetka

Żółta serwetka jest z Aidy 20 i ma 27 cm średnicy. 

Tutaj wrzucam tylko zajawkę schematu bez podanej ilości słupków. W pełnym rozmiarze będzie gdzie indziej a na blogu jutro go podlinkuję.

scheamt serwetki

serwetki

A co z ględzeniem na YT?

Ano rozgadałam się na temat moich problemów z cerą i jak sobie z tymi problemami radzę (raz lepiej raz gorzej). 
Miałam nie robić filmików tego rodzaju, ale jedna z czytelniczek blogowych namówiła mnie (po tym jak tutaj napisałam, ze nie będę opowiadała o urodzie skoro sama urody żadnej nie mam :)), żebym jednak co nieco opowiedziała, bo może komuś coś akurat pomoże.

I takim sposobem powstał TEN FILM. Długi 🙁  

 

Aha, te nieszczęsne kolczyki chabrowe są już u nowej właścicielki. Widziałam nawet fotki 🙂

Pozdrawiam i dziękuję za wszelkie komentarze 🙂

Będę truć, bo refleksje mam :)))

Skończył się maj.

Skończył się maj.
Maj, słodki miesiąc pachnący bzem 🙂

bez

bez

Maj – miesiąc komunijny –

profitka na świecę frywolitka

profitka na świecę frywolitka

profitka na świecę frywolitka

profitka na świecę frywolitka

profitka na świecę frywolitka

grzebyk frywolitkowy komunijny

grzebyk frywolitkowy komunijny

grzebyk frywolitkowy komunijny

grzebyk frywolitkowy komunijny

grzebyk frywolitkowy komunijny

 Robiąc te wszystkie ozdoby dla dziewczynek przystępujących do Pierwszej Komunii św. tak sobie dumałam i dumałam…

Czy ten dzień był dla dzieci i ich rodzin ważny i przede wszystkim dlaczego był ważny?

Piękny strój, piękny wygląd, zastawione smakołykami (a może i alkoholem) stoły w lokalach, wielu gości i przede wszystkim wymyślne, bogate prezenty.

Czy w tym wszystkim znalazł się czas na zauważenie malutkiego białego opłatka?

Czy znalzła się wiara potrzebna do rozpoznania kto się kryje w tym białym opłatku?

Czy dzieci widzą tę wiarę u swoich rodziców? Może słyszą tylko słowa a nie widzą uczynków?

Może nawet słowa są zaprzeczeniem wiary.

Chciałabym wierzyć, że to nie tylko jakiś rytuał, nie tylko na pokaz – bo inne dzieci przystępują to moje również.

To nie miałoby sensu. 

Piękny strój, przyjęcie, goście, prezenty – nie są ważne. Ten dzień nic nie straciłby na ważności bez tego wszystkiego. Ten dzień jest ważny z zupełnie innego powodu. 
Ten powód powinni dzieciom objaśnić przede wszystkim rodzice a dopiero potem ksiądz czy katechetka.
Gdy w domu brak żywej wiary, to dziecko niczego nie zrozumie, choćby ksiądz czy katechetka tłumaczyli najlepiej jak potrafią. Gdy rodzice wiarą się nie dzielą, to z tego dnia dzieci zapamiętają jedynie prezenty, gości i ogólne zamieszanie. 

Przyjęcie z prezentami można zrobić tydzień, dwa tygodnie przed samą uroczystością lub po niej. Wtedy nic ani dziecka ani rodziców nie będzie rozpraszało, nic nie przeszkodzi w skupieniu się na tym Kimś najważniejszym.

Jeśli dla Ciebie ten mały biały opłatek, to wyłącznie mały biały opłatek, jeśli wkurza Cię to całe zamieszanie komunijne, to odpuść. Nie krzywdź dziecka, nie mieszaj mu w głowie. 
Dorośnie – samo zdecyduje czy wybiera wiarę, czy chce przystępować do sakramentów, czy nie. 

O milcząca Hostio biała,
na kolanach wielbię Cię,
Tyś tak biedna, taka mała,
a w Twym cieniu kryje się,

Ten, co rządzi całym światem,
Bóg wszechmocny – Stwórca nasz,
Przed którego majestatem
Aniołowie kryją twarz. 

——————————————-

Maj się skończył a refleksji masa pozostała.

Generał umarł. Ludzi podzielił. 

Kochani politycy co jak co, ale pokory, skromności, pracowitości moglibyście się od tego człowieka nauczyć.

Decyzje trudne, czasy trudne, wybory takie, że za żadne skarby bym się nie zamieniła.

Jednak nigdy nie usłyszałam z Jego ust słów mieszających kogokolwiek z błotem, zwalania winy na innych. 

Nic mnie tak nie zraża do polityków jak docinki pod adresem inaczej myślących kolegów po fachu. Jad, przekąs, obrażanie, wyzwiska, lekceważenie. 

Ktoś kto stosuje takie chwyty jest u mnie od razu przekreślony. Niezależnie czy z prawicy czy z lewicy czy ze środka…

Kultura przede wszystkim.

Generał miał kulturę. 

Jak każdy człowiek podejmował decyzje i słuszne i nie słuszne. Brał za nie zawsze odpowiedzialność. Postępował zgodnie z własnym sumieniem. 

Wiem jaka była sytuacja przed samym stanem wojennym. Wiem co się działo tuż za naszą granicą, tylko krok dzielił nas od wielkiej tragedii. 

Być może gdy rani obcy to boli mniej niż gdy rani swój.

Jakby nie oceniać tego człowieka i jego decyzji, to z pewnością – kulturalny człowiek zamilknie przy trumnie!

Choćby ze względu na rodzinę.

Pogrzeb to nie miejsce ani nie czas na protesty i wyzwiska.

Umarł człowiek, obcy mi światopoglądowo, jednak za wiele go szanuję. Za to że brał odpowiedzialność za swoje czyny, że był pracowity, skromny i przede wszystkim pełen kultury.

Teraz Bóg go będzie sądził. Zna jego serce i wie co nim kierowało przy podejmowaniu decyzji takich a nie innych.

Historia też osądzi, ale z historią to róznie bywa. Sądzi tak jak sądzą ci, którzy akurat w danej chwili mają głos.

Marzy mi się, że kiedyś wreszcie będziemy potrafili rozmawiać ze sobą kulturalnie. Bez docinków, bez obrażania. 

Czytając wszelkie komentarze jakie pojawiają się w necie można się załamać.

Kultura wypowiedzi, szacunek dla rozmówcy… gdzież to się podziało?

—————————

Sumienie… ważna rzecz.

Ja myślałam, że dla wierzącego dekalog zawsze stoi na pierwszym miejscu. 

Skoro wierzę w Boga, to nie ma nikogo kto stałby ponad Nim.

Skoro wierzę w Boga, to żadne prawo nie jest ponad Jego prawem.

Gdy Bóg jest na pierwszym miejscu to wtedy wszystko inne jest na swoim miejscu. 

Dla wierzącego tak powinno być.

Prawo ustanowione przez człowieka nie zagłuszy prawa Boskiego, jeśli jestem wierzącym człowiekiem.

Po co więc podpisywanie jakichkolwiek oświadczeń, deklaracji?

Jestem wierzący, nie będę zabijał i nikt nie ma prawa mnie do tego zmusić. Raczej własne życie oddam niż komuś je odbiorę. Chyba, że broniąc czyjeś życie (napaść, wojna, choroba matki – ciąża zagrażająca życiu). To już są trudne wybory.

Człowiek sumienia pozostanie człowiekiem sumienia niezależnie od tego jaki zawód będzie wykonywał.

Sędzia. Czy prawo jest dla człowieka czy człowiek dla prawa?

Czy prawo ma bronić człowieka i służyć jego dobru?

Jakie dobro wyniknie ze skazania chorego człowieka, który ukradł batonika?

Jakie dobro dla społeczeństwa wyniknie ze skazania tego, kto wpłacił kaucje za tego „złodzieja”.

Przed czym nas – społeczeństwo – ten wyrok obronił? Przed jaki złem?

Czy człowiek sumienia uznałby szefa więzienia za winnego czy raczej pochwaliłby go za to co zrobił?

Idąc do lekarza oczekuję, że będzie uprzejmy, kulturalny, że zrobi wszystko co potrafi aby mnie wyleczyć, że będzie szczery, że mnie nie dobije z litości – nawet, gdy będę o to prosiła, a jedynie pomoże łatwiej przejść przez cierpienie. Chcę wierzyć, ze nie pobierze mi żadnych organów na żywca, stwierdzając pochopnie zgon, że nie wszczepi mi zadnych organów od kogoś kto być może nie całkiem umarł. Chcę wierzyć, że nie zapisze mi leków tylko dlatego, że jakaś firma farmaceutyczna sobie tego życzy. Chcę wierzyć, że nie będzie testował na mnie leków bez mojej wiedzy i zgody i chcę wierzyć, ze nie sprzeda mojej skóry do zaprzyjaźnionego zakładu pogrzebowego.

Policjant, nauczyciel, rodzic, polityk, lekarz i każdy inny. 

Chcę wierzyć, że kazdy wykonuje swoją pracę najlepiej jak potrafi, uczciwie i traktuje drugiego jak kogoś z najbliższej rodziny.

—————————————–

 

Rozpisałam się strasznie a to tylko mała część refleksji, które mi się po głowie telepią.

Po tym co napisałam oberwę od wszystkich, bo naraziłam się wielu. Trudno. 

Szanując zdanie innych, nie mam zamiaru kryć się z moim własnym.

————————————

Nowych robótek niewiele.

Taki maluszek – frywolitkowy wisiorek

frywolitkowy wisiorek

frywolitka

wisiorek frywolitkowy

Aktualnie w bólach powstaje sukienka. Zaczęta dawno, ale przez wszystkie komunijne rzeczy długo leżała w poczekalni –

sukienka

sukienka

sukienka

Zmykam… nie bijcie, bo i tak ledwie dycham 🙂 Ostatnio znowu gorzej, ale to moze ta huśtawka pogodowa się przyczyniła.

Pozdrawiam cieplutko wszystkich zaglądających tutaj. Zarówno tych myślącyc podobnie jak i tych, którzy mają inne zdanie.

Do miłego…

Aha – gdyby ktoś nie wiedział jak łączyć szydełkiem te elementy, to krzyczcie – pokażę.

Święta, święta, święta…

Piękne dni nastały, …

Piękne dni nastały, młoda zieleń dookoła, drzewa pokryte kwiatuszkami do tego zbliżające się święta zakurczakowane i machające zajęczymi uszyskami 🙂

Już jutro a może raczej dzisiejszej nocy zawołamy Alleluja, Chrystus Zmartwychwstał!!!

Niech się schowają wszelkie problemy, choróbska itp.
Niech wiara w życie wieczne, którą rodzi w nas Zmartwychwstanie Jezusa, niech ta wiara odbierze znaczenie wszelkim troskom doczesnym.

Trudne to jest, bo wiara malusieńka, mniejsza od ziarnka gorczycy. Ani drzewa z korzeniami moją maluśką wiarą nie wyrwę ani góry nie zdołam przesunąć… 

Życzę wszystkim Świąt pogodnych, rodzinnych, radosnych, błogosławionych. Życzę wiary choćby takiej na miarę ziarnka gorczycy i nadziei życzę i miłości. 

zmartwychwstanie

Robótkowo nic nowego. Wianki, biżuteria 🙂

biżuteria frywolitkowa

biżuteria frywolitkowa

biżuteria frywolitkowa

biżuteria frywolitkowa

biżuteria frywolitkowa

biżuteria frywolitkowa

biżuteria frywolitkowa

biżuteria frywolitkowa

wianek frywolitkowy

wianek frywolitkowy

wianek frywolitkowy

Marzy mi się jakiś inny wianuszek np. z dwoma „tasiemkami” z tyłu, albo z zielonymi listeczkami albo ala diademik – z tyłu bez ozdób ale z lekko rozbudowanym przodem.

Jednak ciągle jestem proszona o powtórki i nie mam szans się powyżywać :)))

Zaczęta sukienka z elementów świrniętych spiralnie – leży odłogiem 🙁

Może kojarzycie o jakiej kiecce mówię? W oryginale jest góra biała a dół czarny. U mnie będzie żółto-czarna.

W oryginale elementy są chyba zszywane, ja łączę je półsłupkami w ostatnich okrążeniach i fajnie wychodzi.

No nic macham do Was skrzydełkami kurczaczków i uszyskami zajączków i zajęczym ogonkiem i baziami i szykuję sikawkę strażacką na poniedziałek 😛

U nas na Kaszubach, to raczej nie sikawkę a rózgi, żeby po nogach wysmagać 😉

Ubrana w resztki ja plus coś białego :)

Witam serdecznie …

Witam serdecznie wszystkich pamiętających o mnie 🙂

Dziwnie się ten rok zaczął, nerwowo. Chwilami mam ochotę zaszyć się w jakiejś pustelni, otoczyć kotami, roślinami i zerwać kontakt z całym światem. 
Odciąć się od internetu, wyrzucić telefon itd.
Wejść do lasu i iść przed siebie w nieznane, sama.

Zawsze kochałam las, pola, łąki. Nigdy nie lubiłam miejskiego szumu.
Jak byłam mała to gdzieś musiałam coś o pustelnikach akurat usłyszeć, bo pamiętam, że miałam taki okres gdy zamęczałam tatę, żeby mi wybudował pustelnię na środku lasu :)))

Później marzył mi się klasztor, tylko, że to byłoby oszustwo, bo nie było w tym powołania a jedynie wybór sposobu życia, które najbardziej by mi się podobało 🙂

Na pierwszym miejscu byłabym więc ja i moja wygoda a to przecież nie o to chodzi.

Dziwna jestem, kocham ciszę i samotność. Coraz bardziej męczą mnie ludzie, coraz mniej rozumiem ich reakcje.

Porozmawiałam sobie z Kizią, powiedziała, że myśli dokładnie to samo i mruczeniem przegoniła troski.

Na polu robótkowym głównie biel zaczyna królować, wiadomo nadchodzi komunijny czas.

Jednak zanim pokażę komunijne rzeczy, to wrzucę zaległą, resztkową bluzeczkę. Długo czekała na zdjęcia. Bluzka z tych mało ciekawych, ot zużyłam resztki włóczek.

Przód trochę gryzący, ale nie przeszkadzają mi żrące ciuszki.

Fason wyszedł fajny, jeśli się zaopatrzę w odpowiedniejszą włoczkę, to może powtórzę ten projekt.

Bluzkę robiłam w całości, pionie – od boku przez przód i plecy. Przód robiłam rzędami skróconymi. 
Druty 3mm, ścieg francuski. 

bluzeczka

bluzeczka

bluzeczka

bluzeczka

bluzeczka

bluzeczka

bluzeczka

bluzeczka

Z zaległych prac mam jeszcze kuleczkowe kolczyki frywolitkowe, jakoś bardzo długo nie mogły się doczekać fotek.

frywolitkowe kolczyki

frywolitkowe kolczyki

frywolitkowe kolczyki

Przyszła kolej na biel 🙂

Spokojnie – nie będzie wianków :)))

Będzie grzebyczek i spineczki 

komplet komunijny frywolitkowy

komplet komunijny frywolitkowy

komplet komunijny frywolitkowy

komplet komunijny frywolitkowy

komplet komunijny frywolitkowy

komplet komunijny frywolitkowy

A teraz dla odmiany komplecik komunijny szydełkowy 🙂

Torebka nie jest mojego pomysłu, robiłam na podstawie zdjęcia czyjejś pracy z moimi modyfikacjami. 

komplet komunijny

komplet komunijny

komplet komunijny

komplet komunijny

To już chyba wszystko.

Parę słów o filmikach na YT – w niedługim czasie wrzucę poprawione wersje filmów z kursami. 
Myślę, że teraz już lepiej dogaduję się z aparatem.

Jeśli chodzi o nowości, to przyznam, że się waham, czy kontynuować nagrywanie nowych rzeczy. Tak, otrzymuję sporo próśb o nowe filmy i bardzo dziękuję za wszystkie głosy (jednocześnie przepraszam, że nie na wszystkie maile odpisałam, mam spore zaległości w korespondencji).

Pojawiają się jednak głosy osób niezadowolonych, są to głównie osoby, które zarabiają na kursach. Pomimo, że na YT można znaleźć bardzo dużo filmów uczących podstaw i nie tylko podstaw frywolitki, to moje darmowe lekcje nie są mile widziane przez niektórych.

Dlatego się waham i dlatego ostatnio nic nowego się na moim kanale nie pojawiło.

Widzę, ze ostatnio pojawia się mnóstwo filmów traktującyc o urodzie o kosmetykach o ciuchach, może tak jest bezpieczniej 🙂

O urodzie nie mam zbyt wiele do powiedzenia, bo urodą nie grzeszę :)))

Jednak mam i ja swoje ulubione kosmetyki. Tylko, że polecać komuś coś, co się u mnie sprawdziło, to ryzyk-fizyk, bo każdy ma inną skórę i to co mnie odpowiada komuś może wręcz zaszkodzić.

Mówię o kosmetykach czyszczących, pielęgnujących, leczniczych, bo jak do tej pory nie zdobyłam się na odwagę eksperymentów z makijażem.

Jedyne moje eksperymenty miały miejsce prawie 30 lat temu i były tak absurdalne, że wstyd się przyznać 😀
Jako straszliwy bladziuch dorwałam krwiście czerwoną szminkę mojej mamy i malowałam sobie nią rumieńce na policzkach :)))))))
No dobra, rozciapywałam ją na całych policzkach paluchami i wklepywałam, bo już takiego stuprocentowego klowna nie chciałam z siebie zrobić 😉 

Teraz w domu chyba jest bezpiecznie, bo nie mam żadnej szminki. 
Za to mam Regenerum, Tisane i takie tam a tym polików traktować nie zamierzam :))

Macie jakieś fajne wpadki makijażowe? 

Ptaszyna

Witam już w nowym …

Witam już w nowym roku. Zaczął się dla mnie niezbyt ciekawie.

Najpierw ból nerki. Po półtorarocznym spokoju od czasu operacji znowu jest kamyk. Na razie nie jest duży, więc będę próbowała pozbyć się go naturalną drogą. 
Piję sporo a jednak mimo wszystko to dziadostwo się we mnie tworzy.

Na dodatek od  ponad tygodnia męczy mnie wredny wirus, cały człowiek mnie boli. 
Ponoć siedzi to dziadostwo w człowieku i czeka na jakiś spadek odporności, żeby zaatakować.

Brzydko wirusie – nie kopie się leżącego 🙁 

Tytułowa ptaszyna (szal lub chusta) wygląda tak –

chusta szal

szal chusta

szal

szal

szal

chusta

Wykorzystałam troszkę Magic Angora na piórka i jakąś resztówkę beżowej włoczki (nie wiem co za jedna) na tło. Robiłam drutami 3 mm.

Ostatnio pokazywałm rękawiczki, zrobiłam drugie takie, ale większe –

rękawiczki żakardowe norweskie

Powstał zwariowany filmik z tymi rękawicami w roli głównej 🙂

Dzisiaj tylko tak króciutko, bo ledwie dycham. 

Ślicznie dziękuję za wszystkie komentarze.

 Buziaki 🙂

Idą święta

Witajcie kochani. 

Witajcie kochani. 

Święta nadchodzą zacznę więc dzisiejszy wpis od życzeń 🙂

Życzę Wam wszystkim ciepła płynącego od bliskich, szczerego uśmiechu wolnego od trosk, dobrego wypoczynku, wiary, że wszystko ma sens.
Niech wszystkie zmartwienia zostaną za progiem, niech wszystkie  rany się zabliźnią…
Błogosławionych Świąt Bożego Narodzenia i samego tylko dobra na cały nadchodzący Nowy Roczek! 

Choineczkę ukradłam dla Was z czeluści internetowych, bo moja jeszcze nie zdążyła się przyodziać 🙂

Dawno nie było mojego wpisu blogowego, bo też nie mam czym się chwalić zbytnio. 
Marudzić nie chcę, więc i cicho siedzę 🙂 
Zdrowie – wiadomo…
A do tego pożegnałam dwa zwierzaczki, oba odeszły jednego dnia po cięzkiej chorobie. 

Robótkowo – 

Sprułam starutki sweterek, który dziergałam około 20 lat temu a z włóczki odzyskanej powstał żakardowy różowo-biały cudak. 
Za różem nie przepadam, ale skoro taką włóczkę miałam, to…

sweter norweski

sweter norweski

sweter norweski

sweter norweski

sweter norweski

Gdyby ktoś był ciekawy jak wygląda odwrotna strona medalu, to wrzucam bałaganik nitkowy na lewej stronie

sweter norweski

Skoro już jestem przy norweskich wzorach, to coś na łapki. Wzór dwustronny tym razem –

rękawiczki 

Troszkę frywolitkowej biżuterii –

frywolitkowa biżuteria

frywolitkowa biżuteria

frywolitkowa biżuteria

frywolitkowa biżuteria

frywolitkowa biżuteria

frywolitkowa biżuteria

frywolitkowa biżuteria

Zrobiłam jeszcze jedne kolczyki – kuleczki frywolitkowe i kilka gwiazdeczek, ale jakoś nie robiłam fotek, pokażę więc te rzeczy przy kolejnym wpisie.

———————————–

Edytuję, bo właśnie cyknęła śnieżynki, któe zaraz wylądują na gałązkach 🙂

Robiłam na oko, bez schematów, ale wzorowałam się na gwiazdeczkach, które jakis czas temu u kogoś wypatrzyłam i ogólny zarys postanowiałam zapamiętać i wykorzystać 🙂

frywolitkowe śnieżynki

Miłego świętowania i do zobaczenia w Nowym Roku, a może wcześniej – któż to wie 😉

Kursy robótkowe na YT

Zapraszam wszystkich …

Zapraszam wszystkich chętnych 🙂

Druty – kurs obejmuje w tej chwili różne sposoby narzucania oczek. Wkrótce pojawią się kolejne filmiki.

 

Szydełko – jeśli chodzi o podstawy, to już prawie wszystko. Niedługo pojawią się filmy dla osób, które mają opanowane podstawy i chcą dowiedzieć się czegoś więcej.

 

 

Frywolitka, kurs od podstaw. Będą też rzeczy trudniejsze.

 

 

W tej chwili zapraszam szczególnie osoby, które dopiero pierwsze kroczki stawiają w tych dziedzinach.

Dziś tylko dwa zdania :)

Dzisiejszy wpis …

Dzisiejszy wpis króciutki. 

Informacja dla tych, którzy chcieliby skorzystać z kursu podstaw szydełka. 
Moja szydełkowa szkółka w nowej odsłonie, pojawiły się filmiki wideo – KLIK

Jeszcze trochę rzeczy tam dojdzie, ale większość zrobiona 🙂

Tak samo będzie wyglądała szkółka w dziale drutów, bo tam nawet obrazkowego kursu nie ukończyłam, od lat wielu tak wisi nieskończony 🙁

Tak, ta moja stronka ma już dużo latek i od długiego czasu, poza wrzucaniem fotek do robótkowej galerii, nic tam nie robiłam…

Niedawno dodałam dział frywolitkowy, który będzie się rozrastał.
Filmiki frywolne będę zamieszczała TUTAJ

Dziękuję za miłe komentarze. Rękawa trochę, nawet sporo przybyło 😛
Skończyłabym już, ale wskoczył mi zamotek i dzisiaj nim się bawiłam, no i ta szkółka video sporo czasu zajmuje, bo przesłanie filmów na YT przy moim łączu – masakra… No, a potem dopieszczanie strony własnej, bo tam niestety wszystko robię na piechotę.
Wszystko od początku robiłam ręcznie i niestety nie jest oparta na stylach, gdy ją tworzyłam nie znałam się na tym. Nie korzystałam z żadnych szablonów.

Dopiero później nastała epoka blogów itp. gotowców.

Jednak mam sentyment do tej stronki, bo kiedyś z wielkim zapałem ją robiłam i dlatego postanowiłam ją reaktywować 😀

Teraz jest YouTube, to z filmami nie ma problemów, gdy strona powstawała, to serwis YT jeszcze nie istniał 😀 Gdy cciałam zamieścić jakiś film np. z kociszonami, to musiałam wrzucać film na własny serwer i kto chciał mógł go pobrać na własny dysk. 
Metoda kiepska a i filmy tamte bardzo kiepskie były. 

No nic, miało być krótko, zmykam więc, pa pa 🙂 

Niechcemisięęęę… nic :S

Ja już nie powiem nic…

Ja już nie powiem nic na temat daty mojego ostatniego wpisu na blogu.

Mam jakąś odmianę robala co się leń nazywa. Ten pasożyt się we mnie rozgościł i przesiąka.
Przesiąka lenistwem na moją osobę.  

W imieniny padł mi staruszek komputer. Dziesięcioletni.
Już mi wtedy łapy opadły i skrzydła zostały podcięte. Wystarczyło, że pomyślałam, że jak wezmę nowy na raty, to i system już inny będzie i trzeba będzie przywyknąć i konfigurować, a na stare lata już sama myśl o tym boli.

Komputer nowy już mam, wszystko przy nim zrobiłam, nawet się z niego cieszę, ale zapał już nie ten co dziesięć lat temu przy poprzedniku tegoż. 

A robótki? A też mi się nie chce 🙁 

Sweter zaczęłam wieki temu i sobie leży. No jestem na etapie ostatniego rękawa, ale tak trwam na tym rękawie…

Nawet na własnym forum mało się udzielam, jedynie od czasu do czasu na facebooku coś miauknę. 

Jakieś zmęczenie materiału. Jesień lubię ale coraz częściej ona się w życiorysie pojawia. 

Kiedyś lato trwało trzy obecne lata, tydzień trwał tyle co obecny miesiąc. 
Perspektywy były, a teraz… wszystko fajne, ale ja nigdy nie lubiłam ekspresów, wolałam ciuchcie powolne i toczące się majestatycznie. 

Ja nadal chcę życie smakować a nie dławić się nim połykając w pędzie. 

Życie gdzie masz hamulec bezpieczeństwa? Pomimo lenia łapę wyciągnę i pociągnę!

Co w kosmosie jest na tyle stabilne, że można by ciepnąć kotwicę z Ziemi i w to coś wbić? 

To wszystko wina Kopernika! Musiał on tę Ziemię ruszyć? 

Kopernik winien, że mi się nie chce, bo perspektywy wraz ze słońcem przelatują mi koło nosa za szybko. 

Kopernik winien, że rękawa nie kończę. 

Jakiś czas temu cyknęłam fotki, gdy był dopiero zaczątek sweterka. Asymetryczny jest.
Miał być na jeden guzik górą, ale będzie, a nawet już jest ich więcej. 
Guziki przyszyłam, a rękaw leży zaczęty :S

Pokażę te stare fotki, może ktoś mnie kopnie w pasożyta – lenia i przestanę zwalać winę na Kopernika i dokończę rękaw 😉

sweter asymetryczny

wzór

wzór

Teraz jest to wszystko wykończone, jest plisa wokół dekoltu, są plisy na bokach przodu, są guziczki, jest jeden rękaw wszyty. 

Poza tym to nie mam nic. 

Komórkę tylko ubrałam, kolczyki jedne zrobiłam i jeden prosty naszyjnik i to wsio.

kolczyki frywolitkowe

 

naszyjnik

etui na komórkę

etui na komórkę

Te kolczyki między innymi poleciały do Apak w zamian za tę prześliczną panienkę i sówkę –

Wzięłam się za kursik frywolitkowy. Powstają filmiki z podstawami frywolitki. 
Będzie coraz trudniej. Będą też frywolitki 3D. 
Zapraszam zainteresowanych do śledzenia kanału na YT – KLIK 

Wiem, że takich filmów jest tam sporo, ale może komuś akurat się przydadzą.
Z góry przepraszam za mój smęcący krasnoludkowy głosik. 

Po kilku latach wzięłam się za aktualizowanie mojej stronki. Ostatnio jedynie od czasu do czasu coś do galerii wrzucałam, a reszta leżała odłogiem. 
Teraz częściej się tam będzie coś pojawiało. 

Jakiś czas temu zaczęłam tutaj spisywać moje szydełkowe wspominki, potem zaniechałam tematu. Teraz tam dośpiewałam resztę. Tam, to znaczy TUTAJ

Jeśli macie jakieś filmikowe życzenia, to piszcie, postaram się je zrealizować 😉

Jeśli kogoś zachęcę do nauki frywolitek, to mam nadzieję, ze pokażecie mi rezultaty tej nauki 🙂

Trzymajcie kciuki za rękaw, mam nadzieję, że jeszcze w tym miesiącu pokażę fotki w nowym ciuszku.

…. a Kopernik i tak ma u mnie przechlapane…
Jesień lubię, ale nie za często :S

Pozdrawam i do następnego popisania 🙂

 

Nowa sukienka i zaległości.

Osoby, które śledzą …

Osoby, które śledzą moje wpisy na facebooku, widziały jak się rodziła. Kwadrat po kwadracie, uparcie. Wczoraj ją skończyłam i byłabym zadowolona, gdyby nie to, że ostatnio przybyło mi sporo kilogramów i zamiast fajnej sukienki, to te kilogramy – głównie na brzuszku – rzucają się w ślipia 🙁
Wybrałam fotki bardziej strawne, na których urojona ciąża jest mniej widoczna.

Halka jest za krótka, dopiero na zdjęciach to widzę, ale to nie problem, bo ma regulowane ramiączka, więc mogę ją trochę opuścić. Jutro zrobię też przymiarkę z czarną halką.

Nie wiem skąd wzięłam cierpliwość na tyle kwadracików :)))

sukienka szydełkowa z kwadratowych elementów

sukienka szydełkowa z kwadratowych elementów

sukienka szydełkowa z kwadratowych elementów

sukienka szydełkowa z kwadratowych elementów

sukienka szydełkowa z kwadratowych elementów

sukienka szydełkowa z kwadratowych elementów

sukienka szydełkowa z kwadratowych elementów

a tak się rodziła

sukienka szydełkowa z kwadratowych elementów

sukienka szydełkowa z kwadratowych elementów

Nie, to nie jest frywolitka 🙂

Szydełko 1 mm, 1,2 mm, 1,5 mm oraz 2 mm.
Kordonek – Maxi metallic.

Zrobiłam też bluzeczkę powtórkę, prawie identyczną już kiedyś robiłam.

bluzka szydełkowa

bluzka szydełkowa

bluzka szydełkowa

bluzka szydełkowa

bluzka szydełkowa

i jeszcze drobiazgi

frywolitka kolczyki

kolczyki frywolitkowe

kolczyki koraliki

frywolitka

biżuteria frywolitkowa

biżuteria frywolitkowa

frywolitki

frywolitka

frywolitka

frywolitka

frywolitka

frywolitka

Na koniec coś ładnego wreszcie. Skierka. Przedwczoraj miała sterylizację, fotkę cyknęłam wczoraj.

skierka

Miał być koniec, ale jeszcze pokażę jak sobie troszkę ćwiczę :))

rowerek

Niestety na normalnym rowerku już nie pojadę, zawroty i wzrok dziurawy (ubytki w polu widzenia), a jeździło się, oj, jeździło – oto dowód 😉

rower

Pozdrawiam wszystkich cieplutko i dziękuję za zaglądanie i za komentarze 🙂 

 

Wielkanoc

Kochani, przyjmijcie …

Kochani, przyjmijcie serdeczne życzenia z okazji nadchodzących Świąt Wielkanocnych.

Niech te Święta będą radosne, zdrowe, niech Jezus Zmartwychwstały błogosławi i napełnia serca wiarą, nadzieją.

Wszystkim życzę – Wesołych Świąt!!!

 

wielkanocne życzenia

Usiłowałam dodać komentarze na blogu Violi i Bean, niby się pojawiły, po odświeżeniu już ich nie widzę, może znowu wyparowały. Coś blogspot mnie nie trawi.

Tutaj więc podziękuję obu koleżankom za prześliczne karteczki i za życzenia. 

Bardzo mnie ucieszyła i wzruszyła Wasza pamięć, dziękuję 🙂

Robótkowo – tylko kolejne dwa komplety komunijne i stroik do świecy na chrzest.
Nie będę już pokazywać, bo co za dużo, to niezdrowo :)))

Teraz robię śmiesznego zamotka szyjnego szydełkiem.
Pomysł nie jest mój, zerżnięty w 100% na czyjąś prośbę. Jednak tak dawno nie miałam szydełka w łapie, że rzuciłam się na tę robótkę jak wygłodniały Azor.

Oczywiście jak skończę, to pokażę i moją wersję i oryginalną.

Zawroty nadal siedzą w mej głowie, raz silniejsze, raz troszkę słabsze, ale cały czas jest mi obco i mało przyjemnie.

Nie są takie do zemdlenia aż, jak nieraz bywały, ale są wkurzające.

Do tego coś wysiadło na dobre – wątroba albo trzustka. Jeść nie mogę, boli dookoła mej osoby. Po świętach czekają mnie badania.

Przez święta chyba będę zmuszona pościć o ile dolegliwości nie przejdą.

Wiosno? Gdzie jesteś??? 

Cukierasy polecą do…

Zabawa dobiegła …

Zabawa dobiegła końca, czas ogłosić wyniki 🙂

Ogłaszam wszem wobec, że kolczyki polecą do…

komentarz

BEAN – gratuluję, to właśnie do Ciebie uśmiechnął się los. Mam nadzieję, że kolczyki, które zrobię specjalnie dla Ciebie, się spodobają. 

Proszę o kontakt i podanie adresu. 
Ponieważ nie wybrałaś koloru, to może skrobnij mi chocaż, jakiego koloru nie lubisz 🙂 


Bardzo dziękuję wszystkim, którzy wzięli udział w zabawie. Niebawem będzie kolejna zabawa, tym razem również dla tych, którzy nie mają bloga.

Hocki-klocki i rozdawajka :)

Objadam się …

Objadam się chrustami, teraz 🙂 Takimi domowymi, takimi własnymi 🙂

Chciałam cyknąć fotkę górze faworków. Niestety z góry – sama nie wiem kiedy – zrobił się pagórek. Teraz już jest prawie równina. Jutro będzie deprecha :S

Brzusio rośnie. Gębusia z natury okrągła zmienia się w owal, niestety poziomy…

Nadchodzi czas postu, można by ten okres wykorzystać na zgubienie paru kilogramów. Intencje do poszczenia również by się znalazły. Nawet całkiem sporo. Pożyteczne z pożytecznym.

W sumie samoumartwienie już zaczęłam – wyściuboliłam bluzeczkę.

Tęsknota za latem? Sama nie wiem. Chyba nie. Tęsknoty i marzenia jakoś we mnie ostatnio zdechły. 

Nerki mnie od kilku dni znowu bolą, może jakieś zapalenie. Czuję się jakby mnie ktoś wybatożył, ruszać się trudno.

Koniec z marudzeniem, pokażę bluzkę.

Wydłubana z kordonka Maxi. Na drutach 2,5 mm. 

Żeby nie było za nudno dodałam koronkę szydełkową.

Czy ktoś jeszcze męczył MAXI drutami czy tylko mi coś na mózg padło???

bluzeczka druty

bluzeczka na drutach

bluzeczka na drutach

bluzeczka na drutach

bluzeczka na drutach

bluzeczka na drutach

Nic szczególnego, taka sobie zwykła dzianinka.

Cóż więcej? Wiadomo – biżuteria frywolitkowa.

biżuteria frywolitkowa

biżuteria frywolitkowa

biżuteria frywolitkowa

biżuteria frywolitkowa

biżuteria frywolitkowa

biżuteria frywolitkowa

Zimę pożegnałam tęczowym szalikiem –

szalik

szalik

Teraz nadchodzi pora wianuszków komunijnych.

Dwa wianki już zrobiłam. Aktualnie dłubię kolejny wianek i stroik na świecę.

wianek do komunii

wianek do komunii

wianek do komunii

wianek do komunii

wianek do komunii

Zauważyłam, że właśnie takie najskromniejsze wianuszki mają największe powodzenie.

A teraz niespodzianka. 

Słodkie candy czyli rozdawajka.

Jeśli chcesz kolczyki takie jak na fotce lub w innym wybranym przez siebie kolorze, to wiadomo –

skopiuj obrazek i wklej u siebie na blogu –

candy

Dodaj komentarz pod tym wpisem z informacją – w jakim kolorze kolczyki chciałabyś dostać.

21. lutego poinformuję na blogu kto wylosował kolczyki i poproszę o dane potrzebne do wysyłki.

Miłego tłustego czwartku 🙂

Świątecznie

Wybaczcie króciutki …

Wybaczcie króciutki wpis dzisiejszy, ale wpadłam tylko złożyć życzenia świąteczne wszystkim, którzy odwiedzają mojego bloga.

Na więcej nie mam siły, bo walczę z wirusem. Mamę wczoraj dopadło, mnie w nocy a dziś to już ledwie dycham. Tatę zaczyna dopiero.

Ostatnie robótki pokażę już po świętach.

Druty, czółenka…

Tradycyjnie zaczynam …

Tradycyjnie zaczynam wpis od podziękowań za wszystkie wpisy pod poprzednią notatką 🙂

Co do tych bucików – to czysty przypadek, że tak się dopasowały kolorystycznie do bluzki. Bluzkę robiłam z resztek a później zajrzałam do szafy w poszukiwaniu jakichś odpowiednich butów i trafiłam na te – oczywiście made in China 😉 –  sama się zdziwiłam, że mają identyczne kolory jak bluzka 🙂

 

Dzisiaj pokażę nową bluzeczkę i troszkę frywolitkowych zaległości.

Wczoraj skończyłam różowego cukierasa. Dzisiaj była przymiarka. 

Nie jestem z niej zadowolona. Włóczka nieodpowiednia do tego modelu, ale jedynie Gucia miałam w domu w odpowiedniej ilości, poza tym mam pełno włóczek, ale same resztówki.

Tak więc Gucio, druty 3,5mm.

Nie jestem zadowolona, bo… dzisiaj nie mam humoru, źle się czuję i nic mi się nie podoba, ot co 🙁

Od kilku dni usiłuję doprowadzić do porządku mój balkon i okno balkonowe, odrapać ze starej farby olejnej i pomalować.

Zaczęłam drapanie z zapałem, choć jeszcze jestem słaba i nie w formie, ale chęci były.

Na drugi dzień wysiadła mi ręka, boli do tej pory. Nie mięsnie, tylko jakiś nerwoból.

Zlekceważyłam to i w sobotę dalej wzięłam się do roboty. Zmęczyłam się porządnie, bo na tym balkonie to istna patelnia – południowa strona.

Wróciłam do domu, wzięłam się za bluzeczkę a za chwilę łup… pełno kolorów przed ślipiami, jakieś błyskawice i po chwili przestałam widzieć połowicznie, potem centralnie. Aura migrenowa. Trzymało około godziny. Dziwne, ale ból głowy po tym się nie pojawił. 

Tylko, że od soboty czuję się okropnie, widzę gorzej, w głowie się mąci jakoś, nudności.

Balkon niedodrapany 🙁

Jestem zła na siebie i smutno mi. Te choróbska się nie odczepią. Najgorsze, że gdy migreny wracają, to przeważnie męczą co kilka dni przez kilka miesięcy. Może tym razem tak nie będzie. Poza tym te migreny są tak atrakcyjne, że nigdy nie wiem, czy to tylko to, czy może jakiś wylew się szykuje. Po jednej migrenie ocznej, dwa lata temu, miałam przez około pół godziny problemy z pamięcią – wszystko wokół znane, tylko wszelkie nazwy przedmiotów mi ze łba wywiało. Koszmar.

No dobrze, bluzka wygląda tak –

bluzeczka

bluzeczka

bluzeczka

Powyżej widać niedoskrobany balkon 🙁

bluzeczka

bluzeczka

bluzeczka

bluzeczka

bluzeczka

Głowę na większości fotek skasowałam, bo wyglądam jakbym się zastanawiała czy żyć dalej, czy sobie odpuścić :)))

Teraz frywolitkowe zaległosci.

Komplety ślubne – jeden ze Swarovskim.

biżuteria ślubna

biżuteria ślubna

biżuteria ślubna

biżuteria ślubna

biżuteria ślubna

biżuteria ślubna

biżuteria ślubna

biżuteria ślubna

biżuteria ślubna

biżuteria ślubna

Tak, drugi raz taki sam komplet, jaki niedawno robiłam 🙂

i drobiazgi –

kolczyki frywolitkowe

kolczyki frywolitkowe

bransoletka frywolitkowa

bransoletka

kolczyki frywolitkowe

 

Teraz coś miłego. Przyłączyłam się do blogowej zabawy u Asi w Pełnej Chatce.

Lubię książki, mam ich pełno w domu, w sumie gdzie się nie ruszyć to książki :)))

Tej książki nie czytałam jeszcze –

książka 

 

Stara kiecka w nowej odsłonie

Dzień za dniem szybko…

Dzień za dniem szybko leci. Czas jest jak jakaś oliwa, próbuję go złapać w garść i zatrzymać, a on przecieka mi pomiędzy palcami.

Cieszę się brakiem bólu nerek. Do innych dolegliwości próbuję się przyzwyczaić.

Byłam już na pierwszym spacerku, ot takim kilka kroków w lewo od domu, kilka kroków w prawo, ale zawsze to już coś.

Bloga znowu zaniedbałam. Dziś zauważyłam reklamy jakieś na górze blogaska.

Poszperałam w necie i znalazłam wiadomość, że na blogach, na których powyżej miesiąca nic nowego się nie dzieje, będą dodawali reklamy. 

Tak więc muszę sprawić, żeby coś się zadziało, może ta reklama w topie zniknie ;

Nie pokazywałam jeszcze tutaj biżuterii frywolitkowej, którą już jakiś czas temu zrobiłam.

Ślubny komplet do sukni w kolorze jasnej kości słoniowej z aplikacją w kolorze srebrnym.

Komplet jest również w tych kolorach – jasne ecru i srebrne nadzienie.

ślubna biżuteria frywolitkowa

ślubna biżuteria frywolitkowa

ślubna biżuteria frywolitkowa

ślubna biżuteria frywolitkowa

ślubna biżuteria frywolitkowa

ślubna biżuteria frywolitkowa

Komplet w kolorze czarno-beżowym

biżuteria frywolitkowa

ślubna biżuteria frywolitkowa

biżuteria frywolitkowa

Zrobiłam też kolejny komunijny komplecik – już na przyszły rok 🙂

wianek komunijny

okapnik świeca komunia

Teraz pora wyjaśnić o co chodzi z tą tytułową kiecką.

Dwa lata temu zrobiłam wściekle różową sukienkę na drutach. Sukienka była dość krótka, rozkloszowana, bardzo dziewczęca.

Lubię takie, no ale długość do pół uda i taki podfruwajkowy fason, to już trochę do mojego wieku nie przystaje 🙂

Postanowiłam sukieneczkę leciutko przedłużyć… Dorobiłam kilka okrążeń, niewiele, ot tak z 5 cm. Sukienka urosła prawie do kolanka.

Potem wzięłam żelazko, suknie zwilżyłam i tak na mokro, na chama rozprasowałam…

Suknia się zrobiła po tym zabiegu zwiewna, delikatna, ale urosła… do pół łydki.  Przesadyzm.

Czekam teraz na zakupioną halkę w odpowiednim kolorze.

Tymczasem pokażę fotki z niezbyt odpowiednią halką.

sukienka

sukienka

sukienka

sukienka

sukienka

sukienka

sukienka

sukienka

sukienka

sukienka

sukienka

sukienka

sukienka

sukienka

W tej chwili wróciłam do szydełka i znowu pozbywam się resztek 🙂

Niedługo powinnam finiszować.

Coraz mniej w mojej okolicy górek do spacerowania 🙁 Wyrastają nowe osiedla jak grzyby po deszczu. Miałam takie ulubione wzgórze dwa kroki od domu. Polanka, sosny z koźlakami i kawałek dalej ściana lasu.

Niestety góra została w większej części przerobiona na piach i wywieziona. Jeden budynek już stoi, rosną kolejne. Ponoć kawałek szczytu ma być dostępny nadal dla mieszkańców dzielnicy.

Nie wiem, w tej chwili same parkany i dostępu od mojej strony brak, może od strony lasu jakoś można się na czubek dostać.

Smutno mi, bo to moja górka, z której się zjeżdżało na sankach wspaniale 🙁

Dołem na już ściętym kawałku góry stoi taki dom – ładny, ale zapewniam, że krzewy dzikiej róży rosnące w tym miejscu były o wiele ładniejsze –

dom

weszłam na ten taras przed budynkiem-

dom

dom

Z tyłu i z boku stoi wysoki mur niedopuszczający nikogo wyżej –

dom

Z tyłu za budynkiem jest mała kaskada, nie wiem czy woda leci z tego źródełka, które było prawie na szczycie wzgórza czy wymyślili coś sztucznego –

dom

dom

a poza tym to tylko takie –

dom

A w mej pamięci są zupełnie inne obrazy.

Rok 2000 (robiłam fotki ze starych fotek i do tego przy słabym oświetleniu, więc jakość okropna)-

góra

góra

góra

góra

Tu ja z tatą, jak widzicie lubiłam chodzić po mojej górce na bosaka 🙂

góra

A tutaj też ja i tata tylko dużo wcześniej, miałam wtedy 13 lat. Na drugim końcu tej dłuuugiej liny, którą próbuję mojego tatę okręcić  był przyczepiony wielki pies 🙂

Musiał być przyczepiony do czegoś, bo inaczej nie reagował na wołanie i szedł, gdzie go oczy poniosły 😉 

góra

Zmykam, bo za bardzo marudzę. Sporo mam takich miejsc, za którymi tęsknię i niestety nigdy już ich nie zobaczę takimi jakimi je pamiętam.

Czy tylko ja jestem taka dziwna, że nie lubię zmian? 

Zanim zniknę zadam jeszcze tylko jedno pytanie – jak nazywa się to „moje” wzgórze?

Pierwsza osoba, która odgadnie, dostanie coś z biżuterii 🙂
(a gdyby ktoś przywrócił mi górkę w takim stanie w jakim być powinna, to go ozłocę :)))

Dziękuję za wszystkie komentarze.

Dekolt bluzki paskudki robi się łatwo – obrobiłam górę dekoltu rzędem półsłupków a potem wbiłam szydełko w miejsce gdzie wypada jeden z zębów wzoru u góry i zrobiłam 30 oczek łańcuszka, na kolejnym zębie wzoru zrobiłam oczko ścisłe i znowu 30 oczek łańcuszka i  tak obleciałam dookoła. Powstały długie łańcuszkowe pętelki. Później oczkami ścisłymi weszłam po piętnastu oczkach łańcuszka na szczyt pętli i robiłam 3 oczka łańcuszka i oczko ścisłe na szczycie pętli, 3 oczka łąńcuszka i oczko ścisłe na szczycie kolejnej pętli (tej długiej z 30 oczek łańcuszka) i tak dookoła. Później okrążenie z półsłupków, na koniec oczka rakowe.

Jeśli opis nie jest zrozumiały to mogę to rozrysować. 

Pozdrawiam wszystkich czytających i dziękuję za cierpliwość 🙂