Kolorowy resztkowiec – topik

Dziękuję za wszystkie…

Dziękuję za wszystkie miłe komentarze pod adresem frywolitkowej serwetki.

Dzisiaj chciałam pokazać co mi wyszło z niszczenia resztek kordonków Maxi. Pomysł własny (jak zwykle rodził się podczas robienia).
Szydełko 1,5 mm

Topik robiłam od boku poprzez przód, pozostawiłam wycięcie na pachę, tył i na koniec połączyłam ostatni rząd z pierwszym pozostawiając miejsce na drugą pachę.

Robiłam słupkami, rzędami skróconymi.
Czarny pasek wokół szyi jest zapinany z jednej strony na guziczek (dałam żółty).
Czarny dół już robiłam normalnie w okrążeniach słupkami.

szydełkowa bluzka

szydełkowa bluzka

szydełkowa bluzka

szydełkowa bluzka

szydełkowa bluzka

szydełkowa bluzka

I jeszcze trzy fotki z przymiarki, gdy topik nie był jeszcze skończony. Przymiarka o północy :)))

Wrzucam, bo widać boki topu.

szydełkowa bluzka

szydełkowa bluzka

szydełkowa bluzka

Ot, taka tęczowa Maranta, jak zwykle trochę szalona :)))

Pozdrawiam wszystkich cieplutko i do miłego… 🙂

Dwukolorowa sukienka skończona

Witajcie 🙂

Witajcie 🙂

Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze. 

Mogę już dzisiaj pokazać fotki gotowej sukienki i tym samym odpowiadam na pytanie, które pojawiło się w komentarzach czy będzie ona dwukolorowa. Tak, tylko żółć i czerń.

Sukienka jest dość krótka. Lubię taką długość jednak postanowiłam, że dorobię jeszcze jedno okrążenie z elementów. Muszę dokupić jedną szpulkę czarnej Maxi.

Szydełko 1,5 mm – 1,75 mm – 2 mm. Szerokość sukienki regulowałam zarówno zmianą wielkości szydełka jak i dodając jedno – dwa okrążenia w poszczególnych elementach.

Zużycie kordonka Maxi – na górną żółtą część poszedł jeden motek i troszeczkę z drugiego.

Dolna czarna część zjadła dokładnie trzy motki. Zostało tyle nici, że mogłabym dołem jeden rządek słupkami dorobić, może dwa, ale wątpię.

Sukienkę przymierzałam na trzy halki – czarną (moim zdaniem wygląda najlepiej, choć wzór w dolnej części zanika), żółtą (górą wzór słabo widoczny) i beżową (widać i dołem i górą wzór).

Czarna halka najlepsza, bo mam figurę gruszki i niestety do tego nietypowy brzuszek (choć do zdjęć grzecznie go wciągałam ile się dało), lepiej więc dolne partie mojej osoby maskować ciemnym kolorem. Tak mi się wydaje.

Choć dziwne jest to, że najlepiej wyglądam w spodniach typu rurki, hmm. Ponoć nie są wskazane dla gruchy.

No dobrze, pokażę kiecunię.

Na początek z czarną haleczką.

sukienka szydełkowa

sukienka szydełkowa

sukienka szydełkowa

sukienka szydełkowa

sukienka szydełkowa

Z żółtą haleczką –

sukienka szydełkowa

sukienka szydełkowa

sukienka szydełkowa

i na koniec z beżową alką

sukienka szydełkowa

sukienka szydełkowa

sukienka szydełkowa

sukienka szydełkowa

sukienka szydełkowa

sukienka szydełkowa

sukienka szydełkowa

Biżutki, które założyłam do tej sukienki, to już kiedyś pokazywałam. Taki prosty komplet dawno temu sobie zmajstrowałam i teraz się przydał.

biżuteria z drutu

biżuteria z drutu

wirewrapping

wirewrapping

Skoro już jestem przy biżuterii, to pokażę kolczyki, które ostatnio zrobiłam.
Trochę nerwów przy nich straciłam, bo powstały na czyjeś konkretne życzenie, miało powstać coś jeszcze i coś jeszcze, ale podziękowałam za „współpracę”, pomimo, że materiał zakupiłam z własnej kieszeni plus – oczywiście – przesyłka.
Najgorzej gdy ktoś sam nie wie czego chce i na dodatek kompletnie nie szanuje czyjegoś czasu, czyjejś pracy.

Takie osoby niech kupują gotowce, które mogą dokładnie obejrzeć i się zdecydować – brać czy nie. Mogą je też później zwracać, decydować się na inne, znowu zwracać i znowu brać coś innego… 
Z jakiej racji mam słuchać jak mnie ktoś obraża przez telefon, lekceważy moją pracę, ma gdzieś stracony czas. 
Widziały gały co wybrały, potem jeszcze na konkretne moje pytania odpowiadały – czy aby na pewno ten wzór? Tak. Czy srebrne drobne koraliczki mają też być tak jak w wybranym przykładzie? Tak. Kolor? Chabrowy. Koraliki szklane… itd. Rozmiar? Mniejsze niż pierwowzór.

Telefon… cena ma być niższa, bo skoro kolczyki mniejsze…
Tak, ciut mniejsze, ale wzór ten sam, ilość koralików ta sama… Obniżyłam. 
Pokazać kolczyki. Pokazałam. 
Się zaczęło – Ja kwiatkowej biżuterii nie noszę!
To po co Pani taki wzór wybrała, na fotkach wyraźnie widać jak się koraliki układają…
Zresztą o te srebrne właśnie się dopytywałam zanim zaczęłam robić, a teraz one się nie podobają, bo kwiatkowe…
Usłyszałam – to te sobie pani może przecież sprzedać…

Tak i robić kolejne w ciemno, bo przecież przyszła właścicielka nie ma pojęcia właściwie czego chce. Te kolejne też będę sobie mogła sprzedać i tak dalej. 

Na wzmiankę, że już i tak poniosłam koszty z własnej kieszeni, bo zamówiłam materiały na resztę biżuteryjnego kompletu usłyszałam – no i co z tego, uczciwy człowiek wysyła za pobraniem, ja z góry nie płacę.
Tak, kiedyś wysłałam za pobraniem i jeszcze za zwrot nieodebranej przesyłki musiałam zapłacić. 
Znowu lekceważącym tonem – no to co z tego, przecież towar dostała pani z powrotem.

Zobaczcie jaki kompletny brak szacunku dla czyjejś pracy. 
Powiedziałam, że koniec, nie chcę grosza ale też nie mam zamiaru niczego więcej dla tej osoby robić.
Tu usłyszałam, że naraziłam ją na koszty, bo straciła na rozmowy telefoniczne i zostanie bez biżuteri, której potrzebuje na już. 
Tak, bo na wykonanie miałam bardzo mało czasu i w normalnych warunkach nie byłoby problemu, ale z pewnością czasu za mało na takie marudzenie.

Mogę robić i dziesięć wersji dla kogoś kto wie czego chce, dla kogoś kto mnie szanuje. 
Dla takiej osoby zrobię wszystko, żeby była zadowolona.

Na szczęście takie osoby, jak niedoszła właścicielka kompletu biżuterii, trafiają się rzadko. 

Dlaczego to opisałam? 
Ku przestrodze. Teraz już będę mądrzejsza.
Nie jestem jakimś wyrobnikiem. 

Kolczyki w kolorze chabrowym  polecą jutro jako prezent, do kogoś, komu się spodobały.

 kolczyki

Następny wpis będzie kompletnie nie z mojej bajki 🙂

Pozdrawiam wszystkich zaglądających 🙂

 

Czapy

Pomysł nie mój, …

Pomysł nie mój, klimaty też nie moje, szczególnie ta czacha na czapce… 
Jakoś mi się to nie widzi dla dziecka.

Ktoś mnie prosił o takie właśnie czapki, więc zrobiłam.

Czapa z czachą jest zielona, ładna ciemna zieleń, której na żadnej fotce nie udało mi się uchwycić. Czapka wychodziła albo cała czarna, albo niebieska, musiałam w programie graficznym choć lekko w kierunku zieleni ją popchnąć 🙁

 

czapka szydełkowa sowa

czapka szydełkowa sowa

czapka szydełkowa

czapka

czapka

czapka

:(((

 

Pozdrawiam cieplutko wszytskich zaglądających i dziękuję za komentarze.

Zielona torebka, zielona sukienka

Dzieńdoberek 🙂

Dzieńdoberek 🙂

 

Dziękuję za odwiedziny i komentarze 🙂

Dzisiaj będzie zielono. Nie planowałam tego, tak się złożyło.

Ktoś poprosił mnie o zrobienie torebki podobnej do tej –

torebka

Podjęłam się tego zadania, choć przyznam – miałam problem czym taką torebkę usztywnić, jakie wybrać zapięcie itp.

Robiłam z bawełny Essentials Cotton. Podszewka jest z płótna, usztywniałam kamelą (camelą) z klejem. Szyłam ręcznie.

Efekt mojej podróbki jest taki –

torebka szydełkowa

torebka szydełkowa

torebka szydełkowa

torebka szydełkowa

torebka szydełkowa

torebka szydełkowa

torebka szydełkowa

torebka szydełkowa

Torebka ma wymiary 27x20cm (oczywiście bez „paska”).

Druga zieloność, to sukienka. Powstała z Eldorado Puppets 16. W 50 gramach jest 385 metrów. Szydełko 1,2 mm. Zużyłam troszkę ponad 5 motków.

sukienka szydełkowa

sukienka szydełkowa

sukienka szydełkowa

sukienka szydełkowa

sukienka szydełkowa

sukienka szydełkowa

sukienka szydełkowa

sukienka szydełkowa

Tyle nowości.


Poza tym co? Wczoraj się postarzałam i wcale mi się to nie podoba.

Na dodatek pompka mi wariuje, jakaś arytmia wlazła, przez dwa dni co z wyrka się podniosłam, to serducho rwało jak zwariowane, co chwilkę przerwy robiło. Teraz już troszkę lepiej, bo przerw niewiele, tylko pracuje nierówno.  Pobolewa mnie też coś ni to żołądek ni to serducho, ale da się przeżyć. Lekarka chciała mnie do szpitala wysłać, ale postanowiłam przeczekać.

Pozdrawiam słonecznie i do usłyszenia 🙂

Zamotki i bluzeczka

Dziękuję wszystkim za…

Dziękuję wszystkim za życzenia. 

Tradycyjnie święta minęły u nas w oparach grypopochodnej zarazy. 

Tym razem rodzice chorowali i do tej pory słabi bardzo a ja starałam się izolować jak mogłam.
Kilka razy czułam, że chyba polegnę, bo gardło zaczynało boleć, no ale jakoś się udało i nie złapałam wirucha.

Dzisiaj rodzice pierwszy raz wyszli na pocztę a tam tłumy ludzi i pełno kaszlących, mam nadzieję, że niczego nowego nie podłapali 🙁

Ja niestety z domu się nie ruszam. Nie czuję się pewnie.
Powinnam zrobić znowu rezonans głowy, neurolog dałby skierowanie, ale i tak nie mogę mieć badania z kontrastem, więc niezbyt dokładne by było.

Kiedyś lekarze kazali mi polubić chorobę, nie polubiłam, ale przyjęłam do wiadomości, że już tak będzie raz ciut lepiej, raz ciut gorzej, ale dobrze, to raczej nie.

Póki byłam młoda wierzyłam, że jednak z tego wyjdę, no ale teraz…

Najgorsze, że po każdym pogorszeniu coś się przykleja już na stałe. 

Mniejsza z tym, ważne, że dłubać jeszcze mogę 🙂
Zdarzają się dni, że nie mogę, ale jak mogę, to dłubię i już 🙂

Wianuszków już nie pokazuję.

Dzisiaj będzie bardziej kolorowo.

Zamotki zrobione na podstawie tego –  KLIK

zamotek szalik naszyjnik

zamotek szalik naszyjnik

zamotek szalik naszyjnik

zamotek szalik naszyjnik

Kolejny szaliczko – naszyjniczkowy zamotek jest bardziej bałaganiarski, bo to i włóczka melanżowa i oprócz kółeczek robiłam też bąbelki miejscami.

zamotek szalik naszyjnik

zamotek szalik naszyjnik

zamotek szalik naszyjnik

Bardzo lubię robić te kółeczka 🙂
Kiedyś gdzie tylko mogłam to pchałam kółeczka :)))

Pamiętam jak kiedyś z resztek materiału uszyłam sobie bluzeczkę i też wokół dekoltu obleciałam kółkami –

 bluzka

kółka

A i w tej bluzce dziwaczce też kółeczka się znalazły –

bluzka

bluzka

Wracając do zamotków, to ten ostatni zrobiłam do bluzeczki –

bluzka

Bluzeczka powstała z podarowanej włoczki, nie mam więc pojęcia co to jest. Podejrzewam akryl plus coś.

Włóczka cieniutka. Robiłam na przemian – 6 rzędów na drutach 2 mm i dwa rzędy drutami 10 mm.

bluzka

bluzka

bluzka

bluzka

bluzka

bluzka

Co by tu jeszcze…

Kolczyki koralikowe do pokazywanej już kiedyś bransoletki –

bransoletka kolczyki koraliki

kolczyki

Mam nadzieję, że nie zanudziłam za bardzo :)))

Pozdrawiam wszystkich serdecznie i życzę wiosny i żadnych wiruchów.

Krokodylowy wzór

Dzisiaj króciutki …

Dzisiaj króciutki wpis. 

Dziękuję za wszystkie komentarze.
Dziękuję Dziuni za to, że ma w domu fajną szufladę i dzięki zawartości tejże szuflady będę mogła dokończyć szal 🙂

Dla wszystkich, którzy proszą o wzór szalika – 

_____________________

Chciałam tutaj umieścić film z YT, ale coś nie wyszło, więc wrzucam link KLIK

_____________________

Zrobiłam tym wzorem czapkę. Fotki tymczasowe.

Na sobie pokażę gdy skończę szal, odzieję się w cały komplet i będzie sesja zdjęciowa 🙂

czapka

czapka

Zrobiłam jeszcze kilka bransoletek, ale to już w następnym wpisie pokażę.

Do zobaczenia 🙂

Wesołe słuchawki :)

Koleny drobiażdżek …

Koleny drobiażdżek skończony 🙂

Tym razem robótka mnie rozbawiła i z przyjemnością ją wykonałam.

Troszkę oddechu od frywolitek.

Zadanie do wykonania było takie – zrobić ze słuchawkami coś podobnego do tego po lewej stronie na zdjęciu. Tylko, że słuchawki mają być zielone a nie – tak jak w oryginale – czerwone.

słuchawki

słuchawki

słuchawki

 Na ubranko słuchawek poszedł cały motek tej bawełny.

Gdy nitki przeraźliwie ubywało, to zaczęłam się bać czy na kokardkę mi wystarczy, ale starczyło.

Najważniejsze, ze słuchawki dadzą się rozsuwać.

Fajna robótka na poprawę humoru 🙂

Wszystkim oczekującym na odpowiedzi na listy  obiecuję, że dzisiaj odpiszę.

Miłego dzionka życzę i zmykam 🙂 

Bluzeczka resztkowa

Bardzo dziękuję za …

Bardzo dziękuję za komentarze 🙂

 

Dzisiaj dostałam przesyłkę z zakupioną halką do różowej sukienki. Trafiłam w idealny odcień 🙂 

Tymczasem wczoraj skończyła się szydełkowa bluzka. Z resztek. Maxi i Hemera.

Dziwna wyszła, ale jestem z niej zadowolona.

szydełkowa bluzka

szydełkowa bluzka

szydełkowa bluzka

szydełkowa bluzka

szydełkowa bluzka

szydełkowa bluzka

Dziś się starzeję 🙁 45 lat… a fe 🙁

No dobra, zmieniam wyraz twarzy 🙂 ale fajniście, mam 45  latek, hura :))))))

W szpitalu młody lekarz robił mi USG. W pewnym momencie, patrząc w monitor, rzucił pytanie – ile ma pani lat?

Ja na to – 45.

Ręka z tym czymś, czym jeździł mi po brzuchu zamarła, lekarz wybuchnął śmiechem i mówi – ale ja serio pytam..

Ja na to – no, a ja serio odpowiadam.

A on – nie, żartuje pani.

Ja, że nie żartuję i tak w kółko Macieju.

W końcu powiedział, że oceniał mnie na max 30 lat. 

Wróciłam na salę i mówię do pacjentki – lekarz mi nie wierzył gdy powiedziałam ile mam lat.

A ona – no, a ile ma pani lat, gdy powiedziałam, to stwierdziła, że niemożliwe, bo ma córkę rok młodszą ode mnie i że ja nie mogę być w takim wieku :)))

Swoją drogą dziwnie tak, niedawno moja mama miała tyle lat, a było to prawie wczoraj, z miesiąc temu, no może z rok temu, a dzisiaj ja się obudziłam jako czterdziestopięciolatka.

Może gdybym miała dzieci, to bardziej bym ten mój wiek czuła? A tak sama jestem jak dzieciak. Potrafię się cieszyć byle czym jak dziecko. Nawet głupimi butami z kwiatkiem made in China 😉

Poszpitalnie i troszkę szydełkowo

Witajcie kochani. …

Witajcie kochani. Serdecznie dziękuję za miłe komentarze 🙂

Jestem już w domu!!! Bez kamlota!!!

Do szpitala miałam się zgłosić 29. maja. Tymczasem 21. maja zadzwonił telefon i dowiedziałam się, że mam przyjechać już 23. maja.

Tym sposobem znalazłam się na oddziale o tydzień szybciej. W dniu przyjęcia miałam jeszcze troszkę badań, wieczorem już nie dostałam kolacji a na drugi dzień odbyła się operacja.

Operacja udana, co prawda kamienia nie udało się wyjąć w całości, bo był za duży, ale lekarzowi udało się go rozbić i powyjmować wszystkie kawałki.

Jeśli ktoś chce, może zobaczyć tę potłuczoną zarajzę na fotkach – TUTAJ

Samej narkozy nie wspominam miło, długo trwało wybudzanie, przykre uczucie duszenia się przez chwilę, nieprzyjemna rurka intubacyjna w gardle, potem leżałam pod tlenem i słuchałam zwariowanej pracy mojego serducha, które usiłowało złapać rytm, dziurawo mu to wychodziło jakoś, ale w końcu się udało 🙂

Dość długo trwało podwójne widzenie, mam z tym problem do tej pory przez kilkanaście minut po obudzeniu, widocznie mięśnie oczu się rozleniwiły jakoś.

Później dowiedziałam się, że na początku narkozy dostałam uczulenia i musieli podawać leki odczulające.

Potem to już tylko uporczywe wymioty i ból. Na ból pomagał ketonal w kroplówce.

Najważniejsze, że operacja się udała, wielki ukłon w stronę lekarza, który robił zabieg. 

Opieka na oddziale cudowna, warunki bardzo dobre.

Do tej pory żałuję, że w listopadzie poszłam do szpitala miejskiego w Gdyni. Gdyńska urologia a wejherowska urologia to… no, nie da się porównać… Po Gdyni do tej pory mam koszmary 🙁

Do domu wyszłabym już w sobotę, jednak pojawił się problem po wyjęciu drenu nefrostomijnego. Zaczęłam normalnie przeciekać. Mocz z tej operowanej nerki zamiast wylatywać normalnie moczowodem, to sobie leciał przez dziurę w plecach.

Pielęgniarki nie nadążały mnie przebierać, w końcu przykleiły mi na plecach worek stomijny.

Na szczęście do niedzieli przetoka się zamknęła i mogłam wyjść do domu 🙂

Dom to zawsze dom, choćby najlepsze warunki w szpitalu, jednak co dom, to dom 🙂

Pobyt w szpitalu starałam się skrócić dłubiąc szydełkową bluzeczkę.

Wyszło takie coś –

szydełkowa bluzka

szydełkowa bluzka

szydełkowa bluzka

szydełkowa bluzka

szydełkowa bluzka

szydełkowa bluzka

Włóczka z odzysku, jakaś czarna ze srebrną nitką, szydełko 1,5 mm.

Teraz w domu dorwałam jakieś 15 dag pstrokatej włóczki – nie wiem co to za włóczka, dodałam trochę Maxi na wykończenie dekoltu i dołem jeszcze jakiejś włóczki i powstała resztkowa paskuda. Za krótka jest 🙁 Ale już chyba znalazłam dla niej nową właścicielkę, mam nadzieję, ze będzie pasowała 🙂

 szydełkowa bluzka

szydełkowa bluzka

szydełkowa bluzka

szydełkowa bluzka

szydełkowa bluzka

szydełkowa bluzka

Fryzura okropna, bo włosy tuż przed myciem, więc się ich usiłowałam jakoś pozbyć :)))

 

Jeszcze raz dziękuję wszystkim za modlitwę i dobre słowa i ciepłe myśli słane w moim kierunku.

Pod koniec miesiąca jadę do kontroli. Dziś mama odebrała moje wyniki krwi. Białko CRP spore, ale to zrozumiałe po operacji. Do tego wynikło zamieszanie z antybiotykiem powinnam brać jeszcze przez 10 dni po wyjściu. Tymczasem przez to, że miałam wyjść w sobotę a zostałam do niedzieli – ostatnią dawkę antybiotyku dostałam w sobotę rano, do domu wyszłam w niedzielę bez recepty, a w poniedziałek popołudniu rodzice odebrali wypis i wtedy się dowiedziałam, że powinnam brać antybiotyk… ale już było ponad dwie doby przerwy, gorączki nie miałam, więc już do antybiotyku nie wróciłam. Mam go pod ręką na wszelki wypadek.

Moja lekarka do mnie przyjechała, obejrzała mnie, osłuchała, troszkę się zdenerwowała z powodu tego antybiotyku, ale stwierdziła, że może mam rację, bo to jednak za długa przerwa trochę…

Mam nadzieję, że już komplikacji żadnych nie będzie.

Mam tylko problem z bólami głowy silnymi od czasu obudzenia z narkozy, ale dziś i wczoraj już bóle troszkę mniejsze, więc jest nadzieja.

Cieszę się ogromnie, że to już po. Niezły maraton przeszłam, w ciągu pół roku trzy narkozy wrrrr… 

Dwa wzory w kilku odsłonach

Tym razem wpis będzie…

Tym razem wpis będzie bardzo ciuszkowy 🙂

Przede wszystkim chciałam bardzo podziękować za wszystkie komentarze.

Ponieważ słoneczna sukieneczka mi się spodobała  a miałam jeszcze błękitną Maxi, więc zrobiłam kolejną sukienkę.

 Wzór znany, jeśli ktoś chciałby poczytać coś na jego temat, to zapraszam –  Sukienka w stylu Kylie Minoug

Dół sukienki zrobiłam lekko rozkloszowany ponieważ mam już sukienkę robioną tym wzorkiem i tamta ma dół prosty.

Błękitna wygląda tak –

sukienka szydełkowa

sukienka szydełkowa

sukienka szydełkowa

sukienka szydełkowa

sukienka szydełkowa

sukienka szydełkowa

sukienka szydełkowa

Poprzednia z prostym dołem jest taka –

sukienka szydełkowa

sukienka szydełkowa

sukienka szydełkowa

Miała ona dłuższe rękawki i większy dekolt, teraz ją leciutko przerobiłam.

Tym samym wzorkiem zrobiłam bluzeczkę. Maxi, szydełko 2mm.

sukienka szydełkowa

sukienka szydełkowa

sukienka szydełkowa

sukienka szydełkowa

sukienka szydełkowa

Powyższy brzuszek należy do Kizi 🙂

Kolejne dwie bluzeczki są zrobione wzorem takim samym jak słoneczna sukienka z poprzedniego wpisu. Dla zainteresowanych temat na forum – KLIK

Bluzeczka beżowa z włóczki bambusowej. Szydełko 2,5mm oraz 2 mm.

szydełkowa bluzeczka

szydełkowa bluzeczka

Drugą zaczęłam robić bawełną serwetkową Aniluxu, niestety starczyło mi tej bawełny tylko do pasa, więc ostatnie dolne trzy pasy wzoru zrobiłam z troszkę grubszej i sztywniejszej Hemery.

Karczek robiłam szydełkiem 2mm a dół szydełkiem 1,5mm.

szydełkowa bluzeczka

szydełkowa bluzeczka

szydełkowa bluzeczka

szydełkowa bluzeczka

szydełkowa bluzeczka

szydełkowa bluzeczka

W dzień, gdy robiłam fotki niebieskiej sukienki czułam się lepiej, teraz znowu bardziej obolała i dziś ledwie się zmusiłam do zrobienia zdjęć bluzeczkom, ale sama byłam ciekawa jak wyszły.

Najlepiej ocenić na zdjęciach. Już teraz widzę, że białą bluzeczkę chyba przedłużę o jeszcze jeden pas wzoru liliii.

 Już niedługo znikam do szpitala, więc odezwę się chyba dopiero w przyszłym miesiącu. 

Teraz odpoczywam i usiłuję się nie denerwować :S

Proszę o dobre myśli, o modlitwę.

Buziaki dla wszystkich i do miłego… 🙂 

 

Szydełkowa narzutka.

Kamizelka a’la ponczo…

Kamizelka a’la ponczo z Małej Diany. Zobaczyłam wersję bean i bardzo mi się spodobała.

Spodobał mi się też sposób wykonania, jaki bean zaproponowała – bez doszywania plisy, wdzianko robione w całości.

Zastosowałam tę mętodę i mam już własne wdzianko.

Zrobiłam je z 30 dag Mimozy w kolorze bordo.

 

Niestety fotki kiepskie, słońce uparło się przeszkadzać i prawie nie widać ciuszka. Na dodatek bardzo się dzisiaj źle czułam i nie miałam sił na dłuższe pozowanie, więc mam tylko takie fotki.

wdzianko szydełkowe

poncho

szydełkowe wdzianko

szydełko

szydełko

i na koniec jeszcze raz ta sama fotka, tylko mocno rozjaśniona, zeby lepiej było widać wdzianko –

szydełkowa narzutka

Zastanawiam się czy jednak nie zeszyć dołem tych rękawów. Pomysł oryginalny i może fajnie wyglądają, ale chwilami są wkurzające.

W motylkowej bluzce też były szerokie i fruwające te boki, ale tam jednak był boczny szew, tutaj niby dołem jest plisa z guzikami, ale jakoś te „rękawy” za bardzo się majtają… 

Motylem jestem…

Projekt z lekka …

Projekt z lekka szalony. E tam, zaraz projekt… Oczywiście, że żadnego projektu nie było.
Jedynie postanowienie- pozbywam się resztek włóczek.

Pozbyłam się trochę dziwnie, że tak to określę- odlotowo, czyli tak po mojemu, po marantowemu- zwariowanie.

Wzór na to wokół dekoltu znalazłam gdzieś w necie. Spodobał mi się. Wykorzystałam. Reszta to radosna twórczość własna. Zarówno fason, jak i te inne wstawki.

Bałam się, że przedobrzę, jednak kolory tak szalone, że poszłam na całość.

Teraz czego mi brak? Pióropusza i fajki pokoju chyba :)))

motyl bluzka

motyl bluzka

motyl bluzka

motyl bluzka

motyl bluzka

motyl bluzka

motyl bluzka

motyl bluzka

motyl bluzka

motyl bluzka

motyl bluzka

Nie śmiejcie się z zielonych butów :))) Kupowałam jakieś butki na Allegro i do pełnego rachunku dokupiłam też te zielonki za… 3 złote i 20 groszy :)))
Chińszczyzna, ale co tam, wygodne są, a że takie wściekłe jakieś- no, akurat do wściekłej motylowej pomarańczki pasują 😉

 

 Teraz z innej beczki. Komplet frywolitkowy, znowu grubasek.

frywolitka

frywolitka

frywolitki

frywolitki

frywolitki

frywolitki

 

Więcej grzechów nie pamiętam 🙂 

Pętelkowa płachta na byka czyli nowa spódnica.

Może to pogoda, może …

Może to pogoda, może nie, ale czuję się dzisiaj bardzo źle. Jednak zmusiłam się do zrobienia kilku fotek nowej spódniory.

Spódniora a nie spódnica.

Nie wiem czy ją zostawię czy spruję. Wzór pętelkowy, bardzo niepraktyczny na spódnicę.

Na dodatek ten kolor- wszystkie byki z okolicy się na mnie rzucą a byki jak wiadomo mają rogi, więc pętelki spódnicowe bardzo zagrożone :)))

Na fotkach spódniora w surowym stanie, bez żadnych zabiegów upiększających. W zasadzie to pierwsza przymiarka po zrobieniu.

Z tyłu wszyłam zamek.

spódnica

spódnica szydełkowa

spódnica

spódnica

Z resztki włóczki powstał taki sobie niby pasek-

spódnica

spódnica

spódnica

spódnica

spódnica

spódnica

spódnica

Na koniec bez paska-

spódnica

spódnica

spódnica

 Teraz będzie przerwa od szydełka na rzecz czółenek. Mam do zrobienia jakieś grubaśne kompleciki, jeszcze nie wiem w jakim kolorze 🙂

Dziś tylko taki krótki znak istnienia, w głowie mi się jakoś mąci i podkręca 🙁 

Sucham sobie bajeczki a dokładnie Niekończącej się opowieści (audiobook) i pewnie z powodu krążenia po dziwacznych baśniowych krainach robię takie dziwaczne lumpki 🙂 

 

Tak krawiec kraje, jak mu materiału staje…

Tym razem żadnych …

Tym razem żadnych odlotów. Mopa już się nie czepiałam. 

Grzecznie się balkonu trzymałam i nową tuniczkę prezentowałam 🙂

Tunika powstała z resztek, ot – kasacja zbywającej włóczki. 

Jakaś stara anilana plus len pozostały z ostatniej bluzeczki z kwitnącym kołnierzem. Szydełko 1,5mm.

Całość- radosna twórczość własna.

bluzka szydełko

bluzka szydełko

bluzka szydełko

bluzka szydełko

bluzka szydełko

bluzka szydełko

bluzka szydełko

bluzka szydełko

bluzka szydełko

bluzka szydełko

bluzka szydełko

 

Fantazyjka na szyi to taka… no… fantazyjka i już :))) 

Latanie na mopie i taniec z igłą :)

Czy na mopie da się …

Czy na mopie da się latać?

Spróbowałam, ale nawet wystartować nie dałam rady. Widocznie nie znam zaklęcia.

A szkoda 🙁

Wiedźma maranta w nowej bluzce próbuje ujeżdżać mopa (z braku podręcznej miotły).

 bluzka z kwiatowym kołnierzem

Czemu czerwone espadryle? Bo sznureczki- makramowe sznureczki- własnoręcznie do nich dorobiłam. W oryginale były białe tasiemki.

Chciałam więc na fotkach sprawdzić jak to wygląda.

Bluzka wykonana z mieszanki lnu. Etykieta włóczki w języku angielskim na etykiecie przystawiony stempel po polsku- widać, ze len, ale co więcej- nie wiem, bo wszystkie stemple rozmazane.
Po angielsku pełno jakichś cudów, ale składu brak 😐

Chciałam zrobić tę bluzeczkę a nie miałam nic sensownego w domu poza tą włóczką ze starych zapasów.

W czasie roboty garściami wyrywałam z niej śmieci, gdybym tego nie zrobiłą, to zamiast bluzki powstała by włosienica 🙂

Druty- 3,5mm, szydełko- 2,5mm i… prawie cały dzień walki z igłą.

Nie lubię bawić się igłami, ale w tym wypadku nie miałam wyjścia.

Wszystkie te kwiatki, listki- czyli szydełkowe elementy należało przyczepić do siatkowego kołnierza.

Niestety nie miałam tak dużego kawałka styropianu, więc męczyłam się z płytą paździerzową 70x70cm. 

Z bluzeczki jestem średnio zadowolona. Kołnierz fajny, dół mogłam zrobić po swojemu 🙁

Wzorek dołu na fotkach słabo widoczny, prawie wcale.

kołnierz

bluzka

bluzka

bluzka

bluzka

bluzka

bluzka

bluzka

bluzka

bluzka

bluzka

bluzka

bluzka

bluzka

bluzka

bluzka

bluzka

bluzka

bluzka

 Maranta w chwastach, maranta całująca się ze świerkiem, maranta zaczepiająca przydrożnego kota itd… myślę, że macie dosyć 🙂

Dziękuję za wszystkie przemiłe komentarze. Mama nadal ma problem z tym okiem 🙁

Ja też się czuję do bani, żeby dzisiejszą sesję wśród chwastów zrobić, musiałam łyknąć coś przeciwbólowego…

… ale mam czerwone espadrylki wielce energetyczne :)))

muszę tylko uważać, zeby z moimi zawrotami nie połamać sobie odnóży w nich :S 

Ananasowy karczek

Skończyłam dzisiaj …

Skończyłam dzisiaj dobrze znaną bluzeczkę szydełkową z ananasowym karczkiem.

Kolor dziwaczny. Szydełko 1,5mm, Altin Basak Perle.

bluzka

bluzka

bluzka

bluzka

bluzka

bluzka

bluzka

bluzka

bluzka

Torebka zamiast planowanego zamka zyskała nochala na facjacie i pętelkę 🙂

torba 

torebka szydełkowa

Po przerwie zrobiłam też frywolitkowy komplecik.

Biżuteria dobrze znana, często taką plątałam, ale pokażę 🙂

frywolitkowa biżuteria 

frywolitka

Niewiele tego 🙁

Jestem mało wydajna. Na dodatek w domu znowu problemy. Oczywiście ze zdrowiem… Tym razem Mama wysiadła. Płaczemy, boimy się.

Ostatnio cały czas czuje się źle a teraz w ten poniedziałek dołączyły się problemy ze wzrokiem. Nagle, gotowała obiad i zaczęło coś błyskać w oku. Siatkówka się odkleja.

Mało, że ja mam nerw wzrokowy zanikowy i ubytki w polu widzenia i inne problemy ze wzrokiem, mało, ze tata ma AMD- otwór się zrobił w plamce żółtej w jednym oku i ledwie na nie już widzi a w drugim też choroba się zaczyna rozwijać, to teraz jeszcze mama, która miała bardzo dobry wzrok.

Jest nas troje i żadne nie może już w tej chwili nic dźwigać, schylać się (u mnie dodatkowo zawroty głowy…).

Koniec z ogrodem, w którym mama dłubała- okulista zakazał kategorycznie.

Mama płacze, ja beczę, boimy się co to dalej z nami będzie. Tata nic nie mówi już, przestał wierzyć w leczenie, w lekarzy… W sumie jedyny, który nie narzeka.

Ma to po swojej mamie (która z lekarzem miała do czynienia tylko jeden jedyny raz, w czasie wojny, gdy zachorowała na tężca i… cudem wyzdrowiała) i po swojej babci, która gdy dostała porażenia i nie mogła mówić, to się śmiała tylko. Tydzień później zmarła- wylew. Zawsze pogodna, ponoć nigdy nie narzekała.

Czemu ja się w te kobiety nie wrodziłam 🙁  

 

Coś wisi w powietrzu… torebka :)

Dokładnie to wisi pod…

Dokładnie to wisi pod żyrandolem, bo nie wiedziałąm gdzie ją do obfocenia umieścić. 

Na krześle też chwilowo zawisła.

Torebka już prawie skończona. Wreszcie udało się wykończyć cały brązowy motek Rainbow Alize.

Nie pozostał ani centymetr włóczki. Wręcz troszkę zabrakło do obrobienia kółek (plastikowyc od karnisza ;)) oraz do zszycia kwadratów.

Nie chciałam włączać innych kolorów niż odcienie brązu, ale niestety musiałam dodać troszkę czarnej włóczki z resztki fioletowo-czarnego motka Rainbow 🙁

Trudno.

Pozostało jeszcze wszycie podszewki. Planuję zrobić jakąś kieszonkę no i jakieś zapięcie.

Oto łaciatka-

torba

torba

torba

torba

torba

Dziękuję za przemiłe komentarze 🙂

Sukienkę już polubiłam, jak będzie z torebką- nie wiem.

Brązowej akurat nie mam, więc moze się przydać, choć pierwsze wizje różniły się sporo od końcowego efektu. 

Odrobina szaleństwa

Po pierwsze- dawno …

Po pierwsze- dawno nie robiłam niczego z żywej czerwieni.

Po drugie- dawno nie miałam w rękach szydełka.

Po trzecie- chciałam wykończyć troszkę włóczek.

Po czwarte- wiosna.

Po piąte- smutno mi.

Po szóste- mam kiełbie we łbie.

Z powyższych powodów powstała kiecka, bardzo energetyczna i szalona.

Wykańczałam dwa rodzaje włóczek, oba wykończyły się za szybko, potrzebuję jeszcze około 10 centymetrów na dół kiecki- muszę dokupić, żeby wyglądać przyzwoiciej.

Tylko… czy warto, czy ja toto będę nosiłą?

Czerwone to Kristal Kartopu- fajna mięciutka włóczka. Czarne- nie powiem, bo byście padli, że jedno z drugim odważyłam się połączyć :)))

Jednak, to kiecka resztkowa i eksperymentalna, więc się odważyłam 😉

Kabaretki, wiem, są tu tak jakoś bez sensu, ale dostałam je jako gratisik przy okazji zakupów na Allegro już dawno temu i wreszcie po raz pierwszy je założyłam- jak szaleć to szaleć 😉

Buty- ostatnio miałam na nogach około 3 lat temu, nie nosiłam, bo były ciut za duże.

Teraz założyłam z trudem- są za ciasne, za krótkie 🙁

Przymierzyłam też kilka moich ulubionych par i… te najładniejsze są do pozbycia się. Wszystko za małe. Pozostały mi przeróżne klapki 🙁

Kto to widział, żeby w tym wieku stopa rosła?!?!?
Miałam maleńką- 23 cm, teraz mam 24,7cm.

Niestety na szerokość nic nie drgnęło, nadal stopy wąziutkie- w większości butów przeważnie pływałam i nadal pływam.

Tak zagaduję a tu pora pokazać tę szaloną kieckę.

Krótka i bez halki, bo nijak dopasować dołem czarnej nie mogłam, choć mam taką od pasa i z mocnym rozcięciem. Jak przedłużę kieckę, to będzie OK.
Tylko- czy ja ją będę nosiła, hmm…
Podoba mi się, jest wesoła, dziwaczna, jednak, no nie wiem.

Sesja w plenerze, jako tako się czułam dziś, więc pomimo zawrotów i ciasnych butów wyprowadziłąm się na spacer 🙂

Włosy jak widać pociapane przeze mnie. Przodem krótsze, tyłem dłuższe. Nadal bardzo wychodzą, jest mniej niż połowa tego co było. Na szczęście na fotkach tego nie widać.

Mam fotki w zbliżeniu przedziałka w kilku miejscach, nie pokażę 🙁

No dobra, pora na kieckę-

 

sukienka

sukienka

sukienka

sukienka

sukienka

sukienka

sukienka

sukienka

sukienka

sukienka

sukienka

sukienka

sukienka

sukienka

i wykończenie tyłu, którego nie widać na fotkach ( w tym samym miejscu, gdzie z przodu są frywolitkowe elementy)

sukienka

Na koniec coś naprawdę ładnego, wręcz pięknego-

gardenia

gardenia

Prześlicznie zakwitła mi gardenia. W tej chwili ma już osiem kwiatków i pełno pączków.

Niestety jej zapach mi bardzo nie odpowiada 🙁

Jest gdzieś spodem wyczuwalny delikatny, cudny, słodki, jednak ten wyraźniejszy, mocniejszy, przytłaczający jest taki ostry, pieprzny, że w sumie urywa mi nosa 🙂
Na swoje usprawiedliwienie mam to, że gardenia stoi na moim stoliku nocnym, więc blisko mojego nosa.
Jednak nie odstawię jej, bo to co widzę ma zdecydowaną przewagę nad tym, co czuję.

Próbowałam ją przekabacić, przyniosłam moje ulubione mydełko, dałam do powąchania, namawiałam- bierz przykład, ale nic z tego 🙁

Jak to drzewiej z marantą i włóczką bywało…

Muszę odreagować …

Muszę odreagować wszelkie ostatnie problemy związane z… (patrz poniższe wpisy), tym bardziej, że problemy się mnożą i dzielą nadal i końca nie widać…

Ucieczką niech będą wspomnienia 🙂

Uwaga- będę truć :)))

Kiedy zaczęła się moja przygoda z włóczką i szydełkiem- trudno powiedzieć. Widziałam jak nieraz mama coś tam dłubie siadałam obok i patrzyłam. Mama robiła niewiele szydełkiem, wolała i nadal woli haft- krzyżykowy i kaszubski.

Jednak igła mnie nigdy nie zainteresowała.

Szydełko- o wiele ciekawsze 😉

Podglądałam więc i sama nie wiem kiedy za szydełko chwyciam, z pewnością było to zanim do podstawówki poszłam.

Włóczek w domu nie było, jakaś zerówka najpodlejszego gatunku, jakieś pojedyńcze drobne kłębuszki nie wiadomo czego. Czepiałam się więc tych kłębuszków, do pierwszych próbek były jak znalazł.

W pamięci utkwiła mi szczególnie wielka ilość przeróżnych supłów, rozłażąca się włóczka itp.

Wszysto to nieźle zahartowało mnie w szydełkowych bojach.

Pierwsza banalna serwetka, wymyślonym wzorem robiona z zerówki… szok- pamiętam ją jak przez mgłę- kwadratowa i dwukolorowa jasny beżyk z brązem.

Maminych kordonków się nie tykałam 🙂

Potem były różne śmieszne rzeczy, takie próbki, które wzbudzały uśmiech u domowników.

Wzorem takim jak serwetka „wyczarowałam” ciuszka, dłubałam, dłubałam a ciuszek rósł dopóki kłębek się nie wyczerpał (mała byłam, więc niewiele włóczki było trzeba). Wyszło jakieś dziwo- jedno ramię odkryte, z drugiej strony rękawek w szpic sięgający łokcia 😀

Weszłam w to i fajnie leżało, oczywiście nie nadawało się do pokazania komukolwiek poza najbliższą rodziną, ale ot… radosna twórczość własna.

Potem pojawiło się cosik- prawdziwa nowa włóczka kupiona przez babcię- pierwszy motek, prosto ze sklepu specjalnie do moich próbek.

Chwyciłam i… ależ to była męka- chyba Viscotex (nie wiem czy to było to, o czym myślę- skleroza) się zwało, nie pamiętam- miękkie ale strasznie sękate. Rzecz zrobiona odmawiała prucia. Prułam, ale to była męka.

Powstało kilka beretów i kolejne cudo- ciuch jakiś robiony już kilkoma kolorami od góry.

To cudo przypominało kwiat, miało kolorowe płatki i listki na białym tle- sama nauczyłam się wrabiać kolory. Zrobione poleciało od razu na długie lata do pawlacza.

Kilka lat przerwy.

Miałam osiemnaście lat i na swoje urodziny pojechałam na halę i kupiłam sobie psiaka, małego kochanego  kundelka Puszka.

Puszek uwielbiał się bawić. Po latach się gnęłam za szydełko, znalazłam jeszcze jakieś włóczkowe resztki i machnęłam… rękawiczkę, wydumanym ażurowym wzorkiem, pięciopalczastą, na ręce fajnie wyglądała, ale zrobiona z czegoś barbarzyńskiego- Puszek był w siódmym niebie, gdy ją dostał. Uwielbiał się nią bawić.

We mnie zaczęło się rodzić… coś… Zaczęłam marudzić o jakąś porządną włóczkę, chciałam zrobić jakiś sweterek, taki prawdziwy, taki dorosły i porządny.

Okazało się, że są w domu schowane dwa cuda- dużo ślicznej anilany w kolorze czerwonym, i jeszcze piękniejsze motki granatowej anilany.

Gdy to odkryłam zaczęło się suszenie głowy

– dajcie mi czerwoną…
– nic z tego zniszczysz włóczkę…
– dajcie, nie zniszczę…
– szkoda włóczki, za mało umiesz…
– spróbuję, zobaczycie, nie zniszczę..
– nie!

W tym czasie zaczęłam przeglądać jakąś książkę z różnymi wzorami szydełkowymi, zakochałam się we wzorach grubych, wypukłych, robionych słupkami/półsłupkami reliefowymi.

Któregoś dnia… dom pusty, ja sama… i myk do zakamarka i łap za czerwonego skarba i łap za knigę…

Gdy domownicy wrócili, pokazałam już pas z 50 cm szeroki i z 15 cm wysoki zrobiony sportową krateczką (Puszek przyzwyczajony, ze do tej pory wszystkie dziergotki, były jego- usiłował mi ten pasek wyrwać- fajne, biorę 🙂

Zachwyt w oczach domowników i decyzja – rób dalej koniecznie!

Fajnie, rób dalej… JAK?!?

Szczęście wielkie dla mnie- modne były fasony kimonowe. Złapałam jeden z moich kupnych sweterków i moją robótkę co chwilę do niego przykładałam.

Nie umiałam robić podkroju dekoltu, więc przód i tył wykończyłam na prosto, zszyłam boki szydełkiem (igły nie cierpię).

Przymierzyłam- super, ale… brak ściągaczy a ja o drutach wiedziałam tylko tyle, że … są i nic więcej.

Kolejny szczęśliwy traf- sąsiadka dziewiarka z maszyną Modą w domu 🙂

Babcia pokazała jej mój sweterek- kobieta się zachwyciła i dorobiła ściągacze.

Dekolt wykończyłam warkoczykiem zrobionym szydełkiem.

Efekt wyszedł taki- (na fotce ten sweterek już staruszek i wylazły z mody 😉

sweter

Niżej, po latach, sweterk z wkładką-

sweter
Po śmierci drugiej babci, robiąc porządki (straszne takie opróżnianie domu…), znalazłam śliczną nową włóczkę w kolorze turkusowym, też anilana. Sąsiadka powiedziałą- tę włóczkę babcia kupiła niedawno dla ciebie…

Z niej powstał kolejny sweterek o identycznym fasonie, ściągacze również dorabiała sąsiadka (już ś.p.).

Zdjęcie słabe- skan zrobiony z normalnej fotki i to fotki kiepskiej jakości.

Psiak, to oczywiście Puńcio.

szydełkowy sweter

Wzór jest taki jak na tej – dużo później- zrobionej przeze mnie kamizelce-

szydełkowa kamizelka

Cały czas pamiętałam o schowanej granatowej anilanie, tym razem nie maiłam problemów i od razu dostałam ją na własność, dodatkowo dostałam też identyczną anilankę w kolorze ecru.

Nadal umiejętności słabe- nadal dekolt prosty, kimono i ściągacze- biedna sąsiadka…
Wzór- wachlarzyki reliefowe. Na zdjęciu nie widać- przód jedna połow ecru, druga granat, tył taki sam układ- dzięki temu wyszedł fajny efekt mijania się barw, szczególnie ciekawy na człowieku tkwiącym w sweterku.

kimonowy sweter

—–

Wpis się zrobił już kilometrowy, więc… cdn. 😉 
O całonocnym pruciu mojego kwiatkowego cuda z pawlacza przez… sąsiada, o wojskowych skarpetach jak dla gęsi itd. :)))

 

Pamiętam też o zabawie, do której zostałam zaproszona przez rene – może jeszcze dziś wieczorkiem coś skrobnę 😉

Powrót do szydełka czyli nowa kiecka

Zastanawiam się co …

Zastanawiam się co mnie tak wzięło na sukienki 🙂

Tym razem czarna szydełkowa kieculka.

Powstała z Maxi, szydełko 1,5mm, wyszło niecałe 4 motki.

Byłabym z niej bardzo zadowolona, gdyby nie jedna głupota którą zrobiłam przy rozszerzaniu dołu sukienki. Zamiast to robić jakoś symetrycznie względem lini środkowej, to zaczęłam równo poniżej co drugiego elementu dodawać słupki, no i niestety nie wyszło to ciekawie, ale pruć ani myślę.

Do tego na fotkach widzę jak nieciekawie wygląda ten biały pasek, zdecydowanie lepiej bez niego, spróbuję jeszcze ewentualnie z czarnym paskiem.

sukienka

sukienka szydełkowa

sukienka szydełkowa

sukienka szydełkowa

sukienka szydełkowa

sukienka szydełkowa

sukienka szydełkowa

sukienka szydełkowa

sukienka szydełkowa

sukienka szydełkowa

sukienka szydełkowa

sukienka szydełkowa

Poza robótkowaniem nadal udzielam się na Pazylu . Jeśli ktoś lubi łamać sobie głowę, to zapraszam. Polecam zagadki, polecam krzyżówki- jest tam kilka mojego autorstwa.
U góry strony trzeba kliknąć w Krzyżówki i już z listy rozwijanej można sobie dowolny numer wybrać.

Moje to-

nr 8- psotka 
nr 9- psotka
nr 10- psotka
nr 11 – psotka
nr 13- zwariowana psotka tematyczna
nr 15- psotka
nr 16 – psotka
nr 17- psotka
nr 19- z przymrużeniem oka
nr 21- z przymrużeniem oka
nr 23- z przymrużeniem oka
nr 25- z przymrużeniem oka
nr 27- z przymrużeniem oka
nr 28- swatka
nr 29- swatka
nr 30- magiczna
nr 31- tematyczna z przymrużeniem oka- dom i okolice
nr 32- alternatka
nr 33- analogie

Około 20 lat temu uwielbiałam układać krzyżówki, teraz niestety nie wychodzi mi to tak fajnie 🙁 Pamiętam jak obkładałam się stosem przeróżnych encyklopedii, słowników i tworzyłam (wtedy o komputerze nawet mi się nie śniło).

Na Pazylu są też oczywiście moje zagadki 🙂

nr 1117, 1138, 1160, 1177, 1191, 1200, 1216, 1233, 1249, 1261, 1273.

Oczywiście polecam wszystkie, nie tylko mojej „produkcji”- każdy znajdzie coś dla siebie 😉