i znowu druty… tym razem w bieli

Kilka dni siedziałam …

Kilka dni siedziałam jak mysz pod miotłą i oddawałam się przyjemności tworzenia kolejnego sweterka.

Tym razem, tak jak i poprzednio zainspirowała mnie wersja tego cuda stworzona przez Kath.

Robiłam ten model z wielką przyjemniością, ciekawy sposób wykonania, różne wzorki- nie dawały się nudzić.

Oto efekt- ja jestem zadowolona i nikomu tego sweteraska nie oddam 😀

biały sweterek

biały sweterek

biały sweterek

biały sweterek

biały sweterek

biały sweterek

biały sweterek

biały sweterek

biały sweterek

biały sweterek

biały sweterek

biały sweterek

Dopiero na fotkach zauważyłam, że dołem źle zapięłam sweterek, za dużo dziurek pomiędzy stokrotkami do wyboru 😉

Zużyłam 30dag mieszanki akrylu z wełną- tej samej Lidlowej, której użyłam do wykonania Manon- włóczka Sportimo.

Już kilka sweterków z niej popełniłam, robi się dobrze, po praniu sweterki wyglądają identycznie jak nowo zrobione, jednak mimo wszystko nie mogę powiedzieć, żebym tę włóczkę lubiła- nie wiem dlaczego, ot toleruję, ale nie przepadam.

Robiłam z niej bolerko szydełkowe-

szydełkowe bolerko

szydełkowe bolerko

szydełkowe bolerko

To był mój własny pomysł- zarówno wzór jak i całokształt 🙂

Kolejnym był sweterek dla Mamy na drutach i tak się spodobał, że chciała jeszcze jeden prawie identyczny-

Sweter na drutach

 Sweter na drutach

Sweter na drutach

Sweter na drutachSweter na drutach

Była również moja wersja żarówiastej tuniki-

tunika warkoczowa

tunika warkoczowa

To już wszystko jeśli chodzi o włóczkę Sportimo- czy do niej wrócę, czas pokaże. Na razie zostały mi resztki obu odcieni niebieskiego i bieli, więc prędzej czy później jeszcze i z tyc resztek coś powstanie.

 

Kyrelee- Kath sprowokowała…

mnie do kolejnego …

mnie do kolejnego wpisu swoim komentarzem 🙂

Kasiu jesteś bardzo spostrzegawcza 😉

Po pierwsze wszycie rękawów, faktycznie coś mnie podkusiło zrobić to tak jak widać na fotkach i cieszę się, ze mnie podkusiło…

Gdy o rękawach jeszcze słychu nie było a miałam jedynie skończone dziury na rękawy pomyślałam sobie, że te dziury oblecę półsłupkami a później kolejne okrążenie ściegiem rakowym ale szydełko wbijałam tylko za przednią nitkę półsłupków. Gdy już miałam wszywać rękawy, to przyszywałam je do pozostałej dolnej nitki półsłupków w ten sposób że rządek rakowych fajnie został wyeksponowany tak jakby dokładnie na szwie wypadał.

Po drugie- te pętelki na łączeniu ściągacza. Wiem, wiem- miałam je robić igłą… jednak ja się z igłą ogólnie gniewam i robiłam szydełkiem, ot zwykły łańcuszek przeciągany przez dzianinę, tyle że oczka duże i formowane lekko po skosie, takie małe oszukaństwo a efekt ten sam 😉

Muszę dodać, ze skoro gniewam się z igłą, to konsekwentnie- wszystko co było do zszycia czy wszycia łączyłąm szydełkiem i już- zawsze tak robię (straszna jestem…)

Ozdobny ścieg szydełkowy, to mniej więcej coś takiego jak pokazałam tutaj- http://maranta.livenet.pl/pasmanteria.htm piąty od góry, tylko koińczy się na rzędzie pętelkowym i pomiędzy od razu robiłam pikotki.

Mogę narysować schemacik 😉

To chyba wszystkie zmiany, jakie wprowadziłam.

aaaaaa jeszcze drobiazg- ściągacze robiłam z oczek przekręconych- moim zdaniem równiej wychodzą.

i strasznie się cieszę, że sweterek Ci się spodobał, bo troszkę bałam się jak z tymi modyfikacjami wyjdzie, jednak zaryzykowałam, bo wiernie trzymać się schematów jakoś nie lubię, znosi mnie i już :))))

Manon- dobiegłam do mety…

Ufff, wreszcie moja …

Ufff, wreszcie moja wersja Manon ukończona!!!

Oczywiście- nie byłabym sobą, gdybym nie dodała czegoś od serca do oryginału 🙂

Jak zwykle mnie zniosło i… poniosło 😉

Zapięcie narazie tymczasowe, tzn. ogólnie takie zostanie tylko małą modyfikację wprowadzę- skrócę ten sznureczek,  żeby obie strony sweterka się stykały.

Z szerokością dolnej części sobie poradziłam sposobem :)))))

No dobra, przyznam się- od spodu sweterka po najniższym rzędzie oczek tego ściągacza tuż nad trójkątami obleciałam szydełkiem oczkami scisłymi wzdłuż czałości i w ten sposób pozbyłam się około 3-4 cm z szerokości.
Chociaż i bez tego manewru było dobrze, bo było w zasadzie w sam raz, jednak uparłam się, że ma być węższa ta część i już 😉

sweter manon

sweter manon

sweter manon

sweter manon

sweter manon

sweter manon

sweter manon

sweter manon

sweter manon

sweter manon

sweter manon

sweter manon

sweter manon

i to by było na tyle w temacie Manon, podsumowując- jestem zadowolniona i już 😉

Kath, jeszcze raz- ślicznie dziękuję 🙂

A w moim ogródku…

W moim ogrodzie …

W moim ogrodzie mnóstwo fig 🙂

figa

figa

Trzeba przyznać, że moja figa bardzo się stara. Owoce są smaczne i takie prosto z drzewka a właściwie krzewu (wielgaśnego) i oczywiście – suszone.

Listki też mogą się przydać- gdy zbraknie mi pomysłów na nowe szydełkowo- druciane ciuszki a stare się rozlizą, to zawsze można się "przyodziać" w figowy listek 😉

Naszyjnik frywolitkowy- ślubny białasek

Przez ostatnie dwa …

Przez ostatnie dwa dni zajmowałam się plątaniem frywolnego naszyjnika (już nie wspomnę o kolejnej migrenie ocznej, które mi zepsuła dokumentnie dzień od trzeciej rano/w nocy…).
W sumie nie mam się czym chwalić, bo wzór już znany, ale na blogu jeszcze nie pokazywany, więc…

frywolitkowy naszyjnik- biżuteria ślubna

frywolitkowy naszyjnik- biżuteria ślubna

 

frywolitkowy naszyjnik- biżuteria ślubna

frywolitkowy naszyjnik- biżuteria ślubna

frywolitkowy naszyjnik- biżuteria ślubna

frywolitkowy naszyjnik- biżuteria ślubna

frywolitkowy naszyjnik- biżuteria ślubna

Historia tego naszyjnika jest prosta- gdy zaczynałam przygodę z frywolitkami zauroczyły mnie prace Riny Stiepnoj i postanowiłam zmierzyć się z czymś podobnym.

Nie miałam żadnego schematu, więc było to tylko luźne nawiązanie i do tego bardzo nieudolne do jej prac.

Ten mój pierwszy naszyjnik wyglądał tak-

naszyjnik frywolitkowy

naszyjnik frywolitkowy

Kolejnym był naszyjnik ślubny z dość ciekawym zestawem kamieni, wybranym przez osobę, dla której był wykonany- kryształ górski ciosany, biały koral, koraliki cracle i inne.

frywolitkowy naszyjnik- biżuteria ślubna

frywolitkowy naszyjnik- biżuteria ślubna

frywolitkowy naszyjnik- biżuteria ślubna

frywolitkowy naszyjnik- biżuteria ślubna

frywolitkowe kolczyki- biżuteria ślubna

frywolitkowy naszyjnik- biżuteria ślubna

i to by było na tyle 😉

Wracam do dziergania Manonki- zostały mi tylko rękawy :)))

Decyzja podjęta ;)

Dziewczyny radziły mi…

Dziewczyny radziły mi przespać się z problemem sweterkowym 🙂
Co prawda noc minęła bezsennie (ząąąąąbbb auuuuuuuu), jednak decyzja podjęta- nie będzie prucia.

Gdyby nadmiar przekraczał 5cm, to bym pruła, skoro chodzi o mniejszy kawałek, to zostawiam. Tymbardziej, że zmniejszając szerokość jednocześnie zmniejszyła by się wysokość a tego nie chcę, bo w tej chwili wysokość tego hmm peplum, baskinki, czy jak to nazwać- jest w sam raz.

Poza tym podobają mi się te warkoczyki dłuższe w trójkątach, z nimi akurat nie byłoby problemu- zamiast robić mniejszą wersję trójkątowych schematów, mogłabym wziąć cieńsze druty.

Jednak zostaje jak jest i nawet mam dwa pomysły jak sobie później z tym nadmiarem szerokości poradzić- może wyjść całkiem ciekawie. Póki co nie piszę jakie to pomysły, bo najpierw muszę je w praktyce sprawdzić 😉

Niechęć do prucia wynika też z faktu, że ta włóczka jest jakaś pechowa.
Jak do tej pory prawie nigdy niczego nie musiałam pruć- jedynie z włóczką lnianą miałam przeboje…

Z tego niebieskiego plus innych resztek również Lidlowego pochodzenia wymyśliłam sobie kiedyś zrobić golfik.

Wzorek wybrałam ciekawy, bardzo fajnie się go robiło, kolory wydawało mi się, że będą do siebie dobrze pasowały- dwa odcienie niebieskiego plus biel plus szary.
Niestety po przerobieniu kawałka stwierdziłam, że efekt całkowicie mnie nie zadawala, więc sprułam to co widać na poniższej fotce-

ścieg kratka

Więcej tego niebieskiego pruć nie będę, choćbym miała na rzęsach stanąć, sweter wyjdzie i musi (!!!) pasować 😀

Pożegnanie lata- druty poszły w ruch.

Zauroczona wersją …

Zauroczona wersją Manon wykonaną przez Kath i przy Jej pomocy usiłuję i ja zmierzyć się z tym modelem.

Sama jestem ciekawa jak mi to wyjdzie. Podoba mi się sposób wykonania tego sweterka- lubię rzeczy nietypowe.

Póki co, to najciekawsze już za mną.

sweter Manon

sweter Manon

Robię go z mieszanki anilany z wełną, którą kiedyś kupiłam w Lidlu.

W tej chwili już jestem troszkę wyżej niż widać na fotce.

Niestety chyba będę musiała zrobić przerwę na dwa dni, obiecałam komuś wyplątać frywolny naszyjnik. Jak tylko przyczłapią do mnie koraliki to druciki idą w odstawkę.

Trochę się martwię szerokością tej dolnej części sweterka- mogłaby być o 3-5cm mniejsza.

Dla głupich kilku centymetrów nie chce mi się tego pruć. Liczę na to, że po dorobieniu górnej części całość "jakoś" się ułoży. Jeśli nie, to wtedy będę się martwić 😉
W tej chwili toto leży na mnie idealnie na styk, ale bez naciągania, a chyba ładniej leżałoby gdyby troszkę trzeba naciągnąć, gdyby właśnie te ze cztery centymetry brakowało.

Poza tym nie wiem czy ten model będzie pasował do mojej sylwetki. Na Kasi leży idealnie, ale też dziewczyna jest super zgrabna a u mnie z proporcjami różnie bywa

No nic, wracam do ściubolenia

Po przerwie…, myszowaty miś i inne takie :)

Dwa ostatnie tygodnie…

Dwa ostatnie tygodnie były pokręcone- i smutne i radosne i nerwowe i gościowe i leniuchowate.

Smutne, bo miauleństwo, o którym wcześniej pisałam odeszło do Krainy Wiecznych Łowów po bardzo króciutkim i schorowanym życiu. Ostatnią noc cierpiał dość mocno, prawie cały czas przy nim czuwałam, rano już nieprzytomny jednak nadal było widać, że cierpi, wyraźnie rozluźniał się w momencie głaskania, oddech stawał się głębszy, spokojniejszy.
W końcu usnął na dobre.

Radosne, bo w domu pojawił się laptopek, co prawda należy on bardziej do rodziców, jednak to zawsze jakaś okazja poznać coś nowego- nowy sprzęt, nowy system- Vista (z lekka wkurzająca).

Nerwowe, bo oczywiście pojawiły się problemy z konfiguracją sieci, kiedy już udało się uzyskać połączenie z netem poprzez mój stacjonarny kompuś na laptopie, to mój staruszek zaczął wierzgać i strzelać niebieskimi ekranami. Ostatecznie jakoś sobie poradziłam z problemami.

Nerwowe również z powodu nawrotów migreny ocznej- nie jest przyjemnie budzić się na pół ślepą, brrr.
Ze wzrokiem i tak mam spore problemy- częściowy zanik nerwu wzrokowego, ubytki w polu widzenia, więc tego typu dodatkowe atrakcje szczególnie napawają lękiem- czy to tylko zwykła migrena…, czy może pogorszenie choroby…

Gość był przejazdem, wpadał w odwiedziny, dostałam od niego fajny prezencik m.in… latawca

Poniżej fruwa sobie blisko mojego domu

latawiec

Jeśli chodzi o leniuchowanie, to było totalne.

Zrobiłam tylko dwie małe próbki z filcowaniem.

Na sucho igłami udziabdziałam miśka, bardziej on do jakiejś myszy podobny…
Raz trafiałam igłą w to co miało stać się myszowatym miśkiem a dziesięć razy we wlasne paluchy

miś- filcowanie na sucho

miś- filcowanie na sucho

miś- filcowanie na sucho

Na mokro ufilcowałam torebkę.
Miałam ogromne problemy- nie wiem czy wynikało to z braku doświadczenia- mam zerowe, czy z tego, że miałam dwa różne gatunki czesanki. Jedna gładziutka, jedna bardzo szorstka. Za nic nie chciały się połączyć, z wielkim trudem jakoś mi się udało je razem ufilcować.

torebka- filcowanie na mokro

torebka- filcowanie na mokro

torebka- filcowanie na mokro

i to by było na tyle