Forum cd.

Najświeższe …

Najświeższe wiadomości z placu boju.

Wczoraj tuż przed 22.00 dostałam maila- treść krótka, ale pocieszająca

„Serwer jest juz online!”

Sprawdziła- faktycznie dostęp przez FTP do serwera już był, jednak maranciaki.pl jeszcze się w przeglądarce nie pojawiły.

Napisałam i dostałam odpowiedź-

„Odswieza sie dnsy i ruszy :)”

Z mojej strony czas odświeżania DNS-ów, to stan samouwielbienia serwera.

Nie wiem, co w tej chwili widzicie po wejściu na maranciaki.pl , ale ja widzę czarujący napis- Apache is functioning normally, który świadczy o tym, że nasz serwer Apache ma się dobrze.

Napisałam dziś rano kolejnego maila, żeby przekazali Apache’owi, że jest cacy i też się cieszę, że on się cieszy, ale, żeby już z tego samouwielbienia wyszedł.

Mam nadzieję, że niedługo forum się pokaże i że będzie pracowało dobrze.

Forum

Dziękuję za …

Dziękuję za sympatyczne komentarze i wszystkie maile- przepraszam, że zalegam z odpowiedziami.

Kontynuacja wspomnień też będzie 😉

Teraz króciutko do wszystkich, którzy się denerwują zniknięciem forum- właśnie się dowiedziałam, że trwa przenoszenie forum.

Trzymajcie kciuki i … do miłego 😉

Na forum wspomniałam o problemachh z pieniędzmi- wszystko się wyjaśniło (zawinił bałagan związany z zawirowaniami wokół LiveNet). Serwer mamy opłacony do 14 lutego 2011 roku.

Reszta już na forum.

Jak to drzewiej z marantą i włóczką bywało…

Muszę odreagować …

Muszę odreagować wszelkie ostatnie problemy związane z… (patrz poniższe wpisy), tym bardziej, że problemy się mnożą i dzielą nadal i końca nie widać…

Ucieczką niech będą wspomnienia 🙂

Uwaga- będę truć :)))

Kiedy zaczęła się moja przygoda z włóczką i szydełkiem- trudno powiedzieć. Widziałam jak nieraz mama coś tam dłubie siadałam obok i patrzyłam. Mama robiła niewiele szydełkiem, wolała i nadal woli haft- krzyżykowy i kaszubski.

Jednak igła mnie nigdy nie zainteresowała.

Szydełko- o wiele ciekawsze 😉

Podglądałam więc i sama nie wiem kiedy za szydełko chwyciam, z pewnością było to zanim do podstawówki poszłam.

Włóczek w domu nie było, jakaś zerówka najpodlejszego gatunku, jakieś pojedyńcze drobne kłębuszki nie wiadomo czego. Czepiałam się więc tych kłębuszków, do pierwszych próbek były jak znalazł.

W pamięci utkwiła mi szczególnie wielka ilość przeróżnych supłów, rozłażąca się włóczka itp.

Wszysto to nieźle zahartowało mnie w szydełkowych bojach.

Pierwsza banalna serwetka, wymyślonym wzorem robiona z zerówki… szok- pamiętam ją jak przez mgłę- kwadratowa i dwukolorowa jasny beżyk z brązem.

Maminych kordonków się nie tykałam 🙂

Potem były różne śmieszne rzeczy, takie próbki, które wzbudzały uśmiech u domowników.

Wzorem takim jak serwetka „wyczarowałam” ciuszka, dłubałam, dłubałam a ciuszek rósł dopóki kłębek się nie wyczerpał (mała byłam, więc niewiele włóczki było trzeba). Wyszło jakieś dziwo- jedno ramię odkryte, z drugiej strony rękawek w szpic sięgający łokcia 😀

Weszłam w to i fajnie leżało, oczywiście nie nadawało się do pokazania komukolwiek poza najbliższą rodziną, ale ot… radosna twórczość własna.

Potem pojawiło się cosik- prawdziwa nowa włóczka kupiona przez babcię- pierwszy motek, prosto ze sklepu specjalnie do moich próbek.

Chwyciłam i… ależ to była męka- chyba Viscotex (nie wiem czy to było to, o czym myślę- skleroza) się zwało, nie pamiętam- miękkie ale strasznie sękate. Rzecz zrobiona odmawiała prucia. Prułam, ale to była męka.

Powstało kilka beretów i kolejne cudo- ciuch jakiś robiony już kilkoma kolorami od góry.

To cudo przypominało kwiat, miało kolorowe płatki i listki na białym tle- sama nauczyłam się wrabiać kolory. Zrobione poleciało od razu na długie lata do pawlacza.

Kilka lat przerwy.

Miałam osiemnaście lat i na swoje urodziny pojechałam na halę i kupiłam sobie psiaka, małego kochanego  kundelka Puszka.

Puszek uwielbiał się bawić. Po latach się gnęłam za szydełko, znalazłam jeszcze jakieś włóczkowe resztki i machnęłam… rękawiczkę, wydumanym ażurowym wzorkiem, pięciopalczastą, na ręce fajnie wyglądała, ale zrobiona z czegoś barbarzyńskiego- Puszek był w siódmym niebie, gdy ją dostał. Uwielbiał się nią bawić.

We mnie zaczęło się rodzić… coś… Zaczęłam marudzić o jakąś porządną włóczkę, chciałam zrobić jakiś sweterek, taki prawdziwy, taki dorosły i porządny.

Okazało się, że są w domu schowane dwa cuda- dużo ślicznej anilany w kolorze czerwonym, i jeszcze piękniejsze motki granatowej anilany.

Gdy to odkryłam zaczęło się suszenie głowy

– dajcie mi czerwoną…
– nic z tego zniszczysz włóczkę…
– dajcie, nie zniszczę…
– szkoda włóczki, za mało umiesz…
– spróbuję, zobaczycie, nie zniszczę..
– nie!

W tym czasie zaczęłam przeglądać jakąś książkę z różnymi wzorami szydełkowymi, zakochałam się we wzorach grubych, wypukłych, robionych słupkami/półsłupkami reliefowymi.

Któregoś dnia… dom pusty, ja sama… i myk do zakamarka i łap za czerwonego skarba i łap za knigę…

Gdy domownicy wrócili, pokazałam już pas z 50 cm szeroki i z 15 cm wysoki zrobiony sportową krateczką (Puszek przyzwyczajony, ze do tej pory wszystkie dziergotki, były jego- usiłował mi ten pasek wyrwać- fajne, biorę 🙂

Zachwyt w oczach domowników i decyzja – rób dalej koniecznie!

Fajnie, rób dalej… JAK?!?

Szczęście wielkie dla mnie- modne były fasony kimonowe. Złapałam jeden z moich kupnych sweterków i moją robótkę co chwilę do niego przykładałam.

Nie umiałam robić podkroju dekoltu, więc przód i tył wykończyłam na prosto, zszyłam boki szydełkiem (igły nie cierpię).

Przymierzyłam- super, ale… brak ściągaczy a ja o drutach wiedziałam tylko tyle, że … są i nic więcej.

Kolejny szczęśliwy traf- sąsiadka dziewiarka z maszyną Modą w domu 🙂

Babcia pokazała jej mój sweterek- kobieta się zachwyciła i dorobiła ściągacze.

Dekolt wykończyłam warkoczykiem zrobionym szydełkiem.

Efekt wyszedł taki- (na fotce ten sweterek już staruszek i wylazły z mody 😉

sweter

Niżej, po latach, sweterk z wkładką-

sweter
Po śmierci drugiej babci, robiąc porządki (straszne takie opróżnianie domu…), znalazłam śliczną nową włóczkę w kolorze turkusowym, też anilana. Sąsiadka powiedziałą- tę włóczkę babcia kupiła niedawno dla ciebie…

Z niej powstał kolejny sweterek o identycznym fasonie, ściągacze również dorabiała sąsiadka (już ś.p.).

Zdjęcie słabe- skan zrobiony z normalnej fotki i to fotki kiepskiej jakości.

Psiak, to oczywiście Puńcio.

szydełkowy sweter

Wzór jest taki jak na tej – dużo później- zrobionej przeze mnie kamizelce-

szydełkowa kamizelka

Cały czas pamiętałam o schowanej granatowej anilanie, tym razem nie maiłam problemów i od razu dostałam ją na własność, dodatkowo dostałam też identyczną anilankę w kolorze ecru.

Nadal umiejętności słabe- nadal dekolt prosty, kimono i ściągacze- biedna sąsiadka…
Wzór- wachlarzyki reliefowe. Na zdjęciu nie widać- przód jedna połow ecru, druga granat, tył taki sam układ- dzięki temu wyszedł fajny efekt mijania się barw, szczególnie ciekawy na człowieku tkwiącym w sweterku.

kimonowy sweter

—–

Wpis się zrobił już kilometrowy, więc… cdn. 😉 
O całonocnym pruciu mojego kwiatkowego cuda z pawlacza przez… sąsiada, o wojskowych skarpetach jak dla gęsi itd. :)))

 

Pamiętam też o zabawie, do której zostałam zaproszona przez rene – może jeszcze dziś wieczorkiem coś skrobnę 😉

Znowu forum- to nie była awaria…

Przepraszam …

Przepraszam wszystkich, którzy się denerwowali i czekali na jakąś informację odnośnie braku dostępu do forum.

Parę słów rano naskrobałam, ale w głupim miejscu- w komentarzu do ostatniego wpisu, przez to mało kto tę notkę zauważył.

Nie dodawałam nowego wpisu, bo czekałam na jakieś konkretne informacje- nie miałam pojęcia co się dzieje z serwerem.

Dopiero przed chwilą, po kolejnym telefonie sprawa się wyjaśniła…

Forum już działa- co było przyczyną jego braku zainteresowani znajdą na forum Tutaj

———————-

Ledwie napisałam posta na forum i tę notatkę tutaj dodała a forum znowu padło. Dzwoniłam- wszystko ok, ale „chyba serwer się zawiesił, zaraz sprawdzimy…”

… za chwile to ja się zawieszę…

Nowy adres forum

Zaczynam od paru słów…

Zaczynam od paru słów do zalądających tutaj użytkowników forum- mamy już własną domenę- maranciaki.pl

Pomimo, że forum jest dostępne jeszcze tymczasowo pod znanym adresem, jednak jest już możliwość wejścia na niego z adresu

http://maranciaki.pl/forum
lub
http://forum.maranciaki.pl

Proszę, korzystajcie już teraz z tych adresów a nie będzie problemów z dostępem do forum gdy przekierują subdomenę z livenet.pl na slaskdatacenter.pl

Proszę też o podmianę linków na Waszych blogach na któryś z tych dwóch powyższych 🙂

Na polu robótkowym mizernie- już dość dawno zrobiona szydełkowa serwetka-

serweta

Średnica- 80cm.

Oraz też dawno wykonana bluzeczka, nigdzie nie pokazywana, bo po pierwsze fotki byle jakie- źle się czułam i nie miałam sił na więcej i lepiej. Po drugie- nie podoba mi się i czeka na poprawki, ot co 😉

bluzka

bluzka

bluzka

bluzka

Forum Maranciaki- będzie nowy adres

Witajcie ludkowie po …

Witajcie ludkowie po przerwie. Dziś króciutki wpis.

Dostałam przed chwilą wiadomość z LiveNet, że z dniem dzisiejszym ulega zmianie domena livenet.pl na slaskdatacenter.pl

Przykre, że poinformowali o tym dopiero dzisiaj- nie miałam szansy uprzedzenia na forum o tej zmianie.

Jednym słowem adres maranta.livenet.pl przestanie istnieć.

W tej chwili dostęp do forum pod starym adresem jest bardzo utrudniony. Gdy tylko przekierują naszą subdomenę i forum będzie dostępne pod nowym adresem od razu tutaj poinformuję.

Postaram się też z forum wysłać korespondencję do wszystkich użytkowników, ale z tym różnie bywa- taka masowa korespondencja często jest blokowana, traktowana jako spam.

Jakby nie było to pnad 5 tysięcy maili 🙁

Powrót do szydełka czyli nowa kiecka

Zastanawiam się co …

Zastanawiam się co mnie tak wzięło na sukienki 🙂

Tym razem czarna szydełkowa kieculka.

Powstała z Maxi, szydełko 1,5mm, wyszło niecałe 4 motki.

Byłabym z niej bardzo zadowolona, gdyby nie jedna głupota którą zrobiłam przy rozszerzaniu dołu sukienki. Zamiast to robić jakoś symetrycznie względem lini środkowej, to zaczęłam równo poniżej co drugiego elementu dodawać słupki, no i niestety nie wyszło to ciekawie, ale pruć ani myślę.

Do tego na fotkach widzę jak nieciekawie wygląda ten biały pasek, zdecydowanie lepiej bez niego, spróbuję jeszcze ewentualnie z czarnym paskiem.

sukienka

sukienka szydełkowa

sukienka szydełkowa

sukienka szydełkowa

sukienka szydełkowa

sukienka szydełkowa

sukienka szydełkowa

sukienka szydełkowa

sukienka szydełkowa

sukienka szydełkowa

sukienka szydełkowa

sukienka szydełkowa

Poza robótkowaniem nadal udzielam się na Pazylu . Jeśli ktoś lubi łamać sobie głowę, to zapraszam. Polecam zagadki, polecam krzyżówki- jest tam kilka mojego autorstwa.
U góry strony trzeba kliknąć w Krzyżówki i już z listy rozwijanej można sobie dowolny numer wybrać.

Moje to-

nr 8- psotka 
nr 9- psotka
nr 10- psotka
nr 11 – psotka
nr 13- zwariowana psotka tematyczna
nr 15- psotka
nr 16 – psotka
nr 17- psotka
nr 19- z przymrużeniem oka
nr 21- z przymrużeniem oka
nr 23- z przymrużeniem oka
nr 25- z przymrużeniem oka
nr 27- z przymrużeniem oka
nr 28- swatka
nr 29- swatka
nr 30- magiczna
nr 31- tematyczna z przymrużeniem oka- dom i okolice
nr 32- alternatka
nr 33- analogie

Około 20 lat temu uwielbiałam układać krzyżówki, teraz niestety nie wychodzi mi to tak fajnie 🙁 Pamiętam jak obkładałam się stosem przeróżnych encyklopedii, słowników i tworzyłam (wtedy o komputerze nawet mi się nie śniło).

Na Pazylu są też oczywiście moje zagadki 🙂

nr 1117, 1138, 1160, 1177, 1191, 1200, 1216, 1233, 1249, 1261, 1273.

Oczywiście polecam wszystkie, nie tylko mojej „produkcji”- każdy znajdzie coś dla siebie 😉

Rozminęłam się z metryką :)

Co ja poradzę, że mam…

Co ja poradzę, że mam kiełbie we łbie???

Nic, widocznie taka już moja uroda i nie wydorośleję nigdy :S

Zmajstrowałam sukienkę, taką dla podlotka lubiącego szalone kolory.

Z braku podlotka sama się w nią przyodziałam- polubiłam ją od razu.

Tylko taka refleksja mi depcze po rozumie- wypada czy nie, bo to za niecały miesiąc 43 latka stukną- pozbyć się kiecki, czy metrykę plus dowód osobisty i inne takie wyciepnąć do kosza???

Kiecka z włóczki etamin druty 2mm- poszło 8 i pół motka, czyli niecałe 30 dag.

sukienka

sukienka

sukienka

sukienka

sukienka

sukienka

sukienka

sukienka

sukienka

sukienka

sukienka

Z poważniejszych rzeczy  powstał tylko ślubny komplecik-

frywolitka biżuteria ślubna

frywolitka biżuteria ślubna

frywolitka biżuteria ślubna

frywolitka biżuteria ślubna

Krysztalki Swarovskiego- dwa kolory.

Teraz najwyższa pora na powrót do szydełka 🙂

Mam pewne ambitne plany, co z nic wyjdzie, zobaczymy.

 

Dziękuję za wszystkie komentarze. Kociak z poprzedniego wpisu już jest u nowej pani 🙂

 

Zaczerpnięte z japońskich gazetek

Dziękuję za wszystkie…

Dziękuję za wszystkie miłe komentarze i za cierpliwe zaglądanie na bloga pomimo, że go zaniedbuję.

Kociaki- dwa najjaśniejsze już mają nowe domki, zostały zabrane w dniu, w którym zamieściłam ogłoszenie na  regionalnym portalu.

Na nowych właścicieli czeka jeszcze ta sierotka-

kociak

Aktualnie kociak ma prawie 2 miesiące, czyli najlepszy wiek do „adopcji”.

Kociak czeka w Gdyni (tel. 501 971 990)

W tej chwili maluszek- rozkoszniak, pieszczoch, spryciula- wygląda tak-

kociak

kociak

Nie jestem 100% pewna płci malucha- sądząc z tego co widzę pod ogonkiem i umaszczenia raczej jest to panienka, ale głowy nie dam…

_____________________________________________________

Pora na japońskie cuda. Zapałałam miłością do dwóch modeli.

Pierwszy oryginał wygląda tak-

monique

Moja w trakcie-

Wychodziło pięknie.

Włóczka- Gucio, druty- 3mm.

Schemat jest na jeden rozmiar- bardzo duży, całość tworzy prawie kwadrat- ja bym się utopiła w tym rozmiarze.

Musiałam zrobić węższą o 12 cm tym samym tracąc na długości ok. 10 cm.

Model bardzo trudny do modyfikacji, oczywiście można go przerobić, zeby bluzeczka była dłuższa, ale nie chciało już mi się bawić, bo jak widzicie miałam już cały przód gotowy.

Dorobiłam plecy, zeszyłam, przymierzyłam- na szerokość idealnie a długość, do pępka.

Postanowiłam potem się zastanowić co z fantem zrobić, ale nie wytrzymałam i od razu zajęłam się przedłużeniem.

Zaczęłam od 4 rzędów szydełkowych, dokończyłam na drutach.

bluzka

bluzka

Rękawy już specjalnie zrobiłam krótsze, żeby też je tą fantazyjką potraktować.

Z całości jestem bardzo zadowolona.

bluzka

bluzka

bluzka

bluzka

bluzka

bluzka

bluzka

bluzka

bluzka

bluzka

Drugi model, do którego zapałałam uczuciem-

bluzka

Wzięłam włóczkę Sonię light i druty 4 i 4,5mm.

Robiło się bardzo przyjemnie, szczególnie gdy na okrągłym drucie miałam już ponad 400 oczek :)))

Po skończeniu głównego koła… sytuacja wyglądała tak (sorki za tę piżamę :))

Jakoś mało obiecująco, ale się nie przejęłam i dokończyłam dzieła.

Jestem zadowolona.

bluzka

Chciałam jeszcze coś napisać, ale widzę, że i tak przedobrzyłam, więc zmykam 🙂

Buziaki 😉

Tęsknota za latem czyli drutomachanie plus kosz pełen słodkich problemów…

Od czego zacząć… …

Od czego zacząć… kosz czy druty, druty czy kosz…

Druty, bo dawno nie było 🙂

Na forum w drucianym wątku dziewczyny podrzuciły śliczną bluzeczkę, aż mi się oczka do niej zaśmiały i od razu dałam nura w moje kłębki.

Znalazłam coś, co by się nadawało, piękne mięciutkie ni to ecru ni to jasny beżyk.
Cosia było mało, mniej niż 20 dag. Nie wiem co to za coś, bo bez podpisu sobie leżało, ot jakaś resztówka.

W sam raz na druciki 3mm.
Innego czegoś odpowiedniego nie miałam, więc ryzyk fizyk- póki starczy, to robię, jak się skończy, to wtedy będę się martwić 😉

Starczyło, ba starczyło by na dwie takie :)))

Efekt- sami oceńcie, ja jestem zadowolona.

Do oryginału daleko, bo wkładka to… no… nie modelka z żurnala, ale innej wkładki pod ręką nie miałam, więc sama w środek wlazłam, sama do łazienki się zaprowadziłam, sama sobie fotki cyknęłam.

E tam, to ostatnie to łgarstwo, wcale nie sobie cykałam, tylko lustru 😛
… więc jakby co, to mnie tam nie ma 🙂

Fantom jakiś 🙂

bluzka

bluzka

bluzka

bluzka

bluzka

Kosz, kosz, kosz….

Penelopa, znowu 🙁
Kotka bezpańska, po części sąsiada, ale bardziej bezpańska… Około miesiąca temu urodziła sześć albo siedem kociąt. W szopce sąsiada. Jednej nocy był jakiś hałas coś się działo- nie wiem… Jedno kociątko znaleźliśmy martwe a kotka od rana po siatce po drzewie nie patrząc na psa i do nas do domu z maluszkiem w pyszczku.
Zostawiła, chwilę z nim pobyła i w drogę powrotną i za chwilę tą samą drogą wróciła z drugim, troszkę dłużej z dwójką odpoczywała- myśleliśmy, ze więcej już nie ma, że całą resztę straciła, ale za chwilę poszła trzeci i ostatni raz i przyniosła maluszka.

Co było robić, wygrzebaliśmy kosz pamiętający porody Kizi i Mizi i tak oto zdesperowana Pena z trójką ocalałych maluszków znalazła się w mojej sypialni.

Kosz wypełniony po same koszowe uszy słodkimi problemami.
Maluchy są póki co opóźnione w stosunku do wieku o prawie 2 tygodnie, ale szybko nadrabiają- przez trzy dni zrobiły spore postępy. Jeszcze same nie jedzą, ale są coraz żwawsze.

Znowu trzeba będzie szukać domu dla kociej dziatwy.

Moje kochane Maranciaki :)

Na

Na forum dobiegła końca kolejna wymianka- Gram w zielone, tymczasem dzisiaj listonosz dostarczył mi sporą pakę a w niej… mnóstwo skarbów, wszystko śliczne i takie serdeczne.
Moje Maranciaki zmówiły się i zrobiły mi kolejną niespodziankę 😀

Ale miałam radości podczas wyciągania tych cudów z kartonu i nadal mam 🙂

Jakie to miłe, zakładając forum nigdy nie spodziewałam się, że ono tak się rozrośnie i że taka wspaniała atmosfera na nim będzie i tyle wyjątkowych osób.

Sami zobaczcie jaki kolorowy zrobił się mój stół, gdy połozyłam na nim te moje skarby 🙂

prezenty

prezent

Bardzo dziękuję za te podarki, tyle w nich serdeczności i za te kartki z życzeniami, pozdrowieniami i podziękowaniami – duża buźka 🙂

Cały album z wymianki można obejrzeć TUTAJ

Przy okazji pokażę oczywiście co ostatnio zdziałałam na polu frywolitkowym, szydełkowym i papierowym 😉

Zacznę od papieru- wymyśliłam takie sobie kwiatuszki, chciałam zrobić z nich kulkę, ale ostatecznie pozostawiłam kwiatki.

kusudama

kusudama

kusudama

kusudama

kusudama

Powstało też parę frywolnych grubasków, tradycyjnie 😉

frywolitka

frywolitka

frywolitka

frywolitka

frywolitka

frywolitka

frywolitka

tak, ten złoty to powtórka, bardzo podobny do poprzednio pokazywanego 😉

frywolitka

grzebyk ślubny frywolitkowy

To jest ozdoba do ślubu na grzebyku- projekt zamawiającej.

ozdoba do ślubu na grzebyku frywolitka

frywolitka

ślubna frywolitka

ślubna frywolitka

serwetka szydełkowa

Serwetka- bieżnik szydełkowy. 
Zniechęciłam się, bo wyszedł ciut za długi na stół i ciut za szeroki na kredens.
Zniechęciłam się, więc go nie potraktowałam jak należy, żadnego rozpinania, tylko zwykłe żelazko, prasowałam kawałkami i niestety równe toto nie wyszło, może po następnym praniu podejdę do sprawy bardziej profesjonalnie 😉

bieżnik

bieżnik

bieżnik

bieżnik

bieżnik

bieżnik

frywolitka

Szalona kolia wymyślana w trakcie plątania- póki co jest bezpańska 🙂

kolia frywolitkowa

Poniżej też coś wymyślonego na poczekaniu i też na razie bezpańskie.

frywolitka

frywolitka

frywolitki

Zaczęłam od papierowych kwiatków a skończę pięknymi prawdziwymi-

kliwia

Buziaki dla wszystkich i dziękuję za wszystkie miłe komentarze 🙂

Troszkę nici, troszkę papieru…

Dziękuję za wszystkie…

Dziękuję za wszystkie komentarze, za te wszystkie ciepłe słowa, to takie miłe 🙂

Zbliżają się Święta, życzę wszystkim, którzy tutaj zajrzą spokojnych, ciepłych, zdrowych, radosnych, kolorowych Świąt Wielkanocnych.

Niech Zmartwychwstały Pan błogosławi Wam i Waszym rodzinom!

wielkanoc

Zobaczcie jak się grzecznie bawiłam 🙂
Zatęskniłam za papierem i stworzyłam dwie kusudamy. Kręciołkowa bardzo nieudana, ale wiadomo- pierwsze śliwki robaczywki 😉

kusudama

kusudama

kusudama

kusudama

kusudama

Bawiłam się też oczywiście na frywolną nutę 🙂

frywolitki

frywolitki

frywolitki

Jestem niereformowalna- lubię robić zdjęcia bieli na bieli, wiem, że to błąd w sztuce, ale lubię białe na białym :)))

frywolitki

frywolitki

frywolitki

frywolitki

frywolitki

frywolitki

Jeszcze cieplutkie złotości, którym nie potrafię zrobić fotek. Zdjęcia nie oddają poprawnych odcieni złota 🙁

frywolitki

frywolitki

frywolitki

frywolitki

frywolitki

Na koniec pokażę poduszkę, którą uszyła i wyhaftowała moja mama. Do haftu wróciła po ponad 20 latach.

Teraz już haftuje kolejną rzecz 🙂

haft

Na koniec wypadł taki wiosenny akcencik 🙂

Jeszcze raz- zdrowych, pogodnych, niosących nadzieję Świąt Wielkiej Nocy!!!

Znak życia ;)

Przepraszam za tę …

Przepraszam za tę dłuuuuugą ciszę.

Żyję, zdrowie nadal szwankuje a do tego komputer zastrajkował- jeden twardy dysk wyzionął ducha- na szczęście nie był to dysk systemowy, jednak sporo ważnych danych zawierał.

Stanęłam przed dylematem- co robić z tym fantem. Komputer ma 6,5 roku, ten  dysk miał dokładnie tyle samo, drugi, dokupiony pół roku później- też już wiekowy i każdego dnia może przytrafić mu się to samo co tamtemu.

Kupiłam dysk zewnętrzny, kupiłam specjalny mostek do bezpiecznego podłączenia „chorego” dysku- gdybym wsadziła go bez zabezpieczenia mógłby wywołać zwarcie i lawinka poleciałaby i na płytę główną i nie wiadomo na co jeszcze…

Poprzez ten mostek podłączyłam biedaka i próbowałam odzyskać dane, prawie wszystko udało mi się zgrać na dysk zewnętrzny. Z jednej partycji odczyt trwał całe wieki, kilku plików nie udało się uratować, ale te najważniejsze MAM!!!

Żeby było ciekawiej, to później pojawił się problem z siecią, karta sieciowa wywoałał jakiś konflikt, komputer wywalił mi niebieski ekran przed ślipia i… system już się nie uruchomił 🙁

Musiałam z nim walczyć w trybie awaryjnym. Udało się, jednak po tych wszystkich przygodach Windows uruchamiał się około 10 minut i pracował tragicznie.

Zrobiłam nową instalację systemu, niezależną- stary system póki co jeszcze też mam, na wypadek gdybym jeszcze musiała sprawdzić jakąś konfigurację programów itp., ale już pracuję na nowym- programów mam na razie niewiele.

Powoluśku będę wszystko instalowała i konfigurowała.

Nerki tak mi dokuczają, że poza wyrkiem wytrzymuję tylko kilka minut, więc ta cała robota mi nie idzie.

Na polu robótkowym bardzo niewiele zdziałałam. Źle się robi, gdy głowa zajęta czymś innym a na dodatek coś cały czas boli.

Dla odstresowania i dla rozmasowania mózgownicy biorę sobie lapka do wyrka i łamię głowę na Pazylu Bardzo lubię to miejsce 😉

Wrzuciałam tam nawet dwie własne zagadki, ot takie sobie 😉

Żeby nie było, że tak sama proza i żadnych fotek, to pokażę to co zrobiłam- wiadomo same grubaski frywolitkowe 😀

frywolitka

naszyjnik frywolitkowy

kolczyki frywolitkowe

frywolitka

frywolitki

frywolitki

naszyjnik frywolitkowy

naszyjnik frywolitkowy

naszyjnik frywolitkowy

naszyjnik frywolitkowy

naszyjnik frywolitkowy

naszyjnik frywolitkowy

naszyjnik frywolitkowy

naszyjnik frywolitkowy

naszyjnik frywolitkowy

naszyjnik frywolitkowy

naszyjnik frywolitkowy

naszyjnik frywolitkowy

Dziękuję wszystkim za sympatyczne wpisy, komentarze i wszelkie wyróżnienia- gdy wyjdę już na prostą z moim komputerem, to zrobię dokładny przegląd Waszych blogów, nadrobię zaległości i porozdzielam wyróżnienia 🙂

Przepraszam za brak odpowiedzi z mojej strony na tak wiele maili- stopniowo będę i te zaległości nadrabiała.

Trzymajcie kciuki za moją walkę z komputerem. Zastanawiałam się czy jest sens reanimować i dokładać do staruszka pieniadze czy może lepiej machnąć ręką i coś niezbyt drogiego na raty kupić. Wiadomo, ten już ma swój wiek i w każdej chwili może płyta główna paść a wtedy klęska całkowita, bo takich płyt już nie produkują a z nowymi moje stare podzespoły już nie będą współpracowały.

Jednak zaryzykowałam- jejku jak ja nie lubię zmian, przyzwyczajam się do tego co mam i no… ryzyk fizyk, jeśli będę miała szczęście to jeszcze troszkę mój staruszek pociagnie 😉

… ale dzisiaj wichura za oknem… czuję się jak na statku, chałupa trzeszczy…

Buziaki dla wszystkich cierpliwie zaglądających na mojego zaniedbanego blogaska 🙂

Wymiatanie kurzu czyli przedświąteczne porządki…

Gruba warstwa kurzu …

Gruba warstwa kurzu osiadła na moim blogu, oj gruba. Najwyższa pora wziąć miotłę i hmm… może odlecieć, bo zaległości takie, że nie wiem od której strony za porządki się wziąć 😉

No dobra, odlatywanie na miotle  niech trochę zaczeka, spróbuję najpierw inaczej z miotełką zatańczyć.

 

Zaczynam od podziękowań za wyróżnienia- sporo ich jakoś nagromadziłam i całkiem niezasłużenie.

Dziękuję Violi za takiego guziczka-

Dziękuję Zygfrydowi , Skrzacikowi, Patrycji , Bean i Mordce za

Wyróżnienia przesyłam wszystkim blogowiczom, którzy do mnie zajrzą 🙂

__________________________________________________________________

Mała Sindi z poprzedniego wpisu szczęśliwie znalazła domek.  Nowi właściciele kociaka wspaniale się nim zajęli, przysłali mi również fotki małego urwipołcia 🙂

Sindi od razu odwiedziła weterynarza i… o zgrozo… okazała się chłopakiem :))))

Pierwszy raz zaliczyłam taką wpadkę. Kilkanaście kociaków rozdałam i ani razu się nie pomyliłam. Tym razem od początku nie byłam pewna, czarno pod ogonkiem, skłaniałam się bardziej w stronę dziewuszki, mama potwierdziła, że raczej też panienkę obstawia, no i masz… babo placek 🙁

Na szczęście nowi państwo kociaka nie robili żadnych problemów 😉 Jedynie Sindi mogłaby a raczej mógłby mieć pretensje…

___________________________________________________________________

Wieści z pola robótkowego mam niewiele- nadal raczej się obijam.

Poniżej to co powstało-

frywolitkowy krzyżyk

frywolitkowy krzyżyk

frywolitkowa biżuteria

frywolitkowa biżuteria

frywolitkowa biżuteria

frywolitkowa biżuteria

frywolitkowa biżuteria

frywolitkowa biżuteria

frywolitka

frywolitka

frywolitkowa broszka

broszka

frywolitki

kolczyki

gwiazdka

aniołki

anioł

zakładka

 

Jeśli chodzi o robótki to już wszystko, ot takie drobiażdżki.

________________________________________________________________

Teraz o czymś bardzo miłym i sympatycznym 🙂

Użytkowniczki mojego forum zrobiły mi niesamowitą niespodziankę i przysłały mnóstwo kartek z życzeniami i różnych upominków- sami zobaczcie 🙂

Miałam tyle radochy, że nie potrafię tego wyrazić 🙂

nooooooooooooooo i niestety muszę zakończyć na tych dwóch zdjęciach, bo wykorzystałam limit… mówi się trudno, z tego co wiem, to chyba z niedzieli na poniedziałek powiększają na bloxie przestrzeń życiową, tym, którym jej zabrakło 😉

Zatem do poniedziałku, jeszcze mam sporo fotek do pokazania, ech… te limity 😉

 

Ponieważ pisanie dużo nie waży, więc bloguś udźwignie – mam nadzieję- te skromne życzenia-

Z okazji nadchodzących Świąt Bożego Narodzenia ślę wszystkim czytającym te słowa najserdeczniejsze życzenia  – zdrowia, pokoju, miłości, radości, szczęścia i wszystkiego, wszystkiego czego sobie sami życzycie!!!

Niech Nowonarodzony Jesus błogosławi!!!

Tutaj powinna być śliczna karteczka… ech blox, blooooox…

Sindi podrzutek

Tym razem nie będzie …

Tym razem nie będzie wpisu robótkowego z bardzo prostej przyczyny- lenię się i nie robię kompletnie nic.

Szydełka, druty, czółenka leżą sobie i zerkają na mnie, chwilami z ciekawością, chwilami z zadumą a chwilami łypią groźnie okiem- trudno niech sobie łypią…

Zacznę od miłego obowiązku a mianowicie od podziękowań za otrzymane wyróżnienia.

Dziękuję serdecznie Gusi za takie śliczne wyróżnienie-

Bea_julla– ślicznie dziękuję za wyróżnienie mojego bloga-

Dziękuję również gorąco AMSAH Aga, sprawiłąś mi ogromną radość swoim wyróżnieniem-

Wyróżnienia postaram się przekazć w kolejnym wpisie kilku wybranym osobom, choć jak zwykle będzie to wybór bardzo trudny.

 

Teraz pora na wyjaśnienia dziwnego tytułu dzisiejszego wpisu.

Sindi podrzutek a może bardziej byłoby trafnie Sindi ogryzek albo niedogryzek…

Czemu Sindi- nie wiem, ot tak mi do głowy wpadło, bo jakoś na toto wołać trzeba.

Czemu ogryzek-niedogryzek, hmm…

Kilka dni temu mama otwiera rano drzwi a tu nasza suczka Cola kładzie przed mamą na progu coś czarnego, małego, strasznie wymemłanego i raczej nieżywego. Położyła toto i było widać co chciała powiedzieć- pani- zabawka się zepsuła…, pani zrób coś… napraw…
Mama w płacz. To małe czarne i prawie bez życia to mały kociaczek.
Sąsiedzka kotka bezpańska, która właściwie należy do sąsiada, ale on ogranicza się jedynie do rzucenia od czasu do czasu jej i innym „swoim” kotom czegoś do jedzenia- więc ta kotka, Penelopa urodziła 1 września kociaki. Przeżyło jedno z tych kociąt. Dokarmialiśmy je, zrobiliśmy prowizoryczną budkę, żeby choć trochę osłonić przed deszczem i zimnem.
Widocznie w nocy kociak wyszedł za ogrodzenie i spotkał się z Colą, która uwielbia koty, troszczy się o nie na swój sposób jednak jest duża, silna i z takim maluszkiem przedobrzyła 🙁

Kociak przez cały dzień leżał, spał koło kaloryfera, nie jadł, widać było, ze zmarznięty, wymęczony i obolały.

Większych obrażeń na szczęście nie odniósł. Na następny dzień wstał jakby nigdy nic, chętnie sobie podjadł, sam trafił do kuwetki a popołudniu już zaczął brykać.

Kilka razy na dzień wpuszczamy do niego matkę- Penelopę. Ona go domyła, dokarmiła.

W tej chwili maluch już jest pełen zycia, bawi się, dokazuje.

Maluch to dziewczynka- Sindi.

W domu mam dwa koty własne- Dyzio bardzo przyjacielsko nastawiony do dziecka oraz Kizia, która patrzy na malucha z mordem w oczach i jak tylko się zbliży to syczy. Musimy kociaka izolować.

Przyjąć na stałe kolejnego kota niestety nie możemy. Jeśli nie znajdzie się jakaś dobra dusza, która mogłaby biedulkę przygarnąć, to czeka ją nieciekawy los- dołączy do gromady bezpańskich, sąsiedzkich kotów.

Szukam więc dobrej duszy- może ktoś przygarnie tę pełną życia iskierkę…

Poniżej kilka fotek oraz filmik z zabawy malucha z Penelopą.

Dyzio i Penelopa z dzieckiem

Dyzio, penelopa, sindi

Polowanie na wujka- Generała Pupczyka

Tyle odnośnie małej Sindi. Chciałabym bardzo, żeby znalazła swój własny dom.
Kociak nie ma żadnych szczepień, nie został też odrobaczony.
Mam nadzieję, że jego porzyszły właściciel zatroszczy się o malucha.

Ja niestety więcej zrobić nie mogę.

Dodam jeszcze, że Sindi jest bardzo bystra i ambitna, lubi postawić na swoim, uwielbia się bawić i jest bardzo czysta.

Skoro już tak wdepnęłam w okoliczności przyrody, to podrzucę mojego Dyzia śpiącego w ulubionej pozycji-

A na koniec anturium, które zaszalało i wypuściło kwiata- bliźniaka :)))

anturium

anturium

anturium

a tu jeszcze takie-

Jak przyroda, to przyroda- zza firanki cosik takiego się wyłania (fotka robiona przez firankę)-

Proszę, pomóżcie znaleźć dom dla małej Sindi.
Kociak do odbioru w Gdyni.

Wyróżnienia i drobiazgi plus coś do przygarnięcia :)

Bardzo dziękuję za …

Bardzo dziękuję za przyznane mi ostatnio wyróżnienia- jest mi niezwykle miło 

Wyróżnienie w zasadzie jedno, otrzymałam od trzech osób- od Anusiaczka od Desika oraz od Violi

wyróżnienie

Przekazuję to wyróżnienie kolejnym trzem osobom, które również mają szczerozłote łapki 🙂

Ania- Koroneczka– wyróżnień otrzymała masę, więc może i to kolejne przygarnie, bo na nie zasługuje- czego się tknie, to przerobi na cudo 😉

Kamilcia oraz Ewa obie zdolne i pomysłowe 🙂

____________________

 

Nadal się obijam, nadal się smucę, więc prac do pokazania własciwie nie mam.

Mały krzyżyk- zakładka-

Frywolitkowa zakładka

Bransoletka i kolczyki frywolitkowe-

frywolitkowa bransoletka

kolczyki frywolitkowe

 

i jeszcze jeden komplecik frywolitkowy-

 

frywolitkowy medalion

frywolitkowy medalion

medalion

medalion frywolitkowy

 

A teraz UWAGA UWAGA!!!

Osoba, która w komentarzu pod tym wpisem, przekona mnie w sposób najzabawniejszy, że ten powyższy komplet jest jej do życia niezbędny… otrzyma go w prezencie 🙂

Argumenty mają być przekonywujące i mają mnie rozbawić do łez- wreszcie chcę się popłakać ze śmiechu a nie ze zmartwień :)))

Niedawno mojemu blogaskowi stuknął roczek- dziękuję za wierne towarzyszenie moim wpisom i wszelakim zmaganiom robótkowym, dziękuję za wspieranie dobrym słowem.

Pozdrawiam wszystkich odwiedzających i… ZAPRASZAM DO ZABAWY

Zaległy antydepresant i kuleczki- oczywiście frywolitki

Czas pędzi …

Czas pędzi nieubłagany, wlecze człowieka za sobą i puścić ani na chwilę nie chce.

Pomimo problemów, zmartwień, dolegliwości- tydzień, za tygodniem śmiga jak błyskawica.

Zawsze myślałam, że w takim wypadku czas się wlecze niemiłosiernie a tu nic z tego i w sumie chyba dobrze.

Tym razem niewiele mam do pokazania.

Mojego antydepresanta pokazywałam już jakiś czas temu na forum. Miał mi humor poprawić, życie ubarwić, ale jakoś nie poprawił-

frywolitka

frywolitka

frywolitka

frywolitka

frywolitka

Antydepresant miał być mój i tylko mój, ale hmm… no zobaczymy, próbuję go bronić w każdym razie :)))

 

Kuleczki wyglądają tak-

frywolitka

frywolitka

frywolitka

frywolitka

frywolitka

I to by było na tyle, więcej grzechów nie pamiętam.

Nie wiem jak dalej będzie z tymi frywolitkami… Do tej pory plątanie nitek sprawiało mi przyjemność, teraz, gdy mam coraz większe problemy ze wzrokiem sprawia mi coraz większą trudność i zwyczajnie mnie wkurza.

Robię i beczę albo robię i się złoszczę a to sensu nie ma raczej…

Gdyby to chodziło tylko o ostrość wzroku, niestety… chodzi o ilość… te ubytki w polu widzenia doprowadzają mnie do szału i do kompletnego załamania 🙁

Oczy to tylko wierzchołek góry lodowej, ale najbardziej mi dokuczają i najbardziej na psychikę wpływają…

Panie Boże dałeś jaki taki talent, daj też i możliwości- nie zamykaj przede mną wszystkich drzwi i okien gdy się tak dobijam i kołaczę… Smutno mi i się boję i się załamuję i… mam dość…

Coś wypada skrobnąć, coś pokazać…

Czas pędzi, zdrowia …

Czas pędzi, zdrowia brak, humoru brak, więc i wpisów na blogu brak 🙁

Dziękuję wszystkim, którzy się o mnie martwili, dziękuję tym, którzy pamiętają i wspierają modlitwą i dobrym słowem.

Troszkę prac przez ten okres powstało, choć gdy nastrój do bani, to człowiek wszystko robi tak wbrew samemu sobie i nawet to co zwykle jest przyjemnością- męczy.

Dość marudzenia. Zacznę dzisiaj tak bardzo nietypowo, z przymróżeniem oka 😉

Tata kupił preparat do lutowania, ot taki-

płyn

Butelka poddana dokładniejszym oględzinom tak się prezentuje –

wódka starogardzka

taaaa polska wódka Starogardzka…

dalej jest jeszcze ciekawiej-

pojemność-

starogardzka

250 jakby na 260 przerobione, no ale ciekawe jak się te 250-260ml zmieściło w butelce, która ma…

dobre jeszcze jest i to-

Po tym wszystkim sądząc nie zdziwiłoby mnie wcale gdyby ten preparat do lutowania okazał się płynem przeciw pchłom albo na łupież :)))

 

Teraz już wracam do moich zaległości robótkowych.

Na początek frywolitki-

Swarovski wpleciony tradycyjnie w grubasy-

frywolitka

frywolitka

frywolitka

frywolitka

frywolitka

frywolitka

frywolitka

 

frywolitka

i skromniutko- obróżka z krzyżykiem i bardzo szeroka bransoletka- wszystko bez żadnych koralików-

frywolitka

frywolitka

frywolitka

frywolitka

Pora na zaległości i nowości szydełkowe-

zwariowana bluzeczka, która czeka na przeróbkę dołu, miałam pomysł na górę, na dół już kompletnie żadnego i wyszło jak wyszło- zębiska są raczej do sprucia-

bluzka

bluzka

bluzka

bluzka

Od czasu gdy robiłam te fotki schudłam 6 kg- dziś się zważyłam…, nie ma to jak nerwy i choroba- dieta cud 😉

Następna w kolejce- spódniczka ananaskowa. Robiłam ją z resztki włóczki, z której powstała sukienka dla mamy.

Cudem starczyło na spódnicę długości 90cm- czyli jak dla mnie prawie do kostek 😉

Ananaska jak to ananaska- powstała szybko i robiło się ją przyjemnie. Jedynie im bliżej końca tym większy niepokój- na ile starczy tych nici.

Robiłam szydełkiem 3mm i wyszło ok 40 dag (dokładnie nie powieml, bo waga kuchenna zaczęła mi szwankować i raz pokazywała 38 raz 46 dag- trzeba na gwałt nową kupić).

spódnica

spódnica

spódnica

spódnica

spodnica

Do zrobienia tej spódnicy wykorzystałam wzorek z tej bluzki-

W końcu przyszła pora na druty.

Machnęłam taką oto dziwną narzutkę- taka miała być, więc taka jest. Góra to splecione trzy „szaliczki” zrobione różnymi wzorami.

narzutka

narzutka

narzutka

narzutka

Chyba już dobrnęłam do końca, ciekawe czy ktoś miał też cierpliwość zabrnąć aż tak daleko 🙂

Jeśli tak, to pokażę jeszcze co mnie wkurzyło, co rozśmieszyło i coś do powąchania- czyli troszkę przyrody 😉

Wkurzające jest to-

Jedyne co mogę zrobić, to wymienić ziemię w tym anturium- ziemia kupowana w sklepie ogrodniczym, mam ją też w innych doniczkach ale „tylko” w dwóch mam tak obfite i regularne grzybobranie 🙁

Coś śmiesznego upolowała mama wśród kartofli-

kartofel

Coś do powąchania… noooo oczywiście jaśmin w doniczce 🙂

Teraz po takim wpisie nie pozostaje chyba nic innego jak zamilknąć na kolejny miesiąc 😉

Dziękuję jeszcze raz za wszystkie pozostawione komentarze.

Przepraszam też wszystkich, którzy czekają na odpowiedzi na swoje maile- mam spore zaległości 🙁

Na bis- sukienka dla Mamy ;)

Dzisiaj wpis …

Dzisiaj wpis króciutki.

Zrobiłam dla Mamy sukieneczkę. Mama broniła się przed sesją zdjęciową, ponieważ nie ma halki w odpowiednim kolorze- ma same jasne a do tej sukni chce ciemną.

Haleczkę już zamówiłam w jakimś sklepie Internetowym a póki co takie robocze fotki, żeby tylko pokazać jak mi kieculka wyszła 😉

Włóczka- znowu muszę napisać- nie wiem jaka. Dostałam ją w prezencie, wydała mi się ciekawa i przerobiłam na sukienkę 😉

Szydełko 3mm, w porywach do 4mm (od pasa w dół).

Włóczka z daleka wygląda jak błyszczący brąz w rzeczywistości jest skręcona z trzech nici- czarnej, czerwonej i hmm… żółtej/seledynowej.

Mama ma trochę więcej ciałka niż ja, przede wszystkim ma czym oddychać, za to jest niższa.

sukienka

sukienka

sukienka

sukienka

sukienka

sukienka

sukienka

sukienka

sukienka

Skończona spódnica i nie tylko…

Niektórzy już …

Niektórzy już widzieli fotki gotowej spódnicy inni jeszcze nie, więc teraz mają okazję.

Dała mi ona popalić, ale cieszę się, że udało mi się dobrnąć do końca.

Po przygodzie z innym odcieniem dokupionej włóczki straciłam zapał do tej spódnicy.

Poza tym robiłam ją akurat w najgorsze upały i zapewniem, ze siedzenie pod takim kawałem dzianiny plus ciągnących się 10 kłębków a wszystko na drucie z żyłką nie było przyjemne.

Fotki spódnicy na płasko na świeżo wypucowanym dywanie 😉

spódnica

spódnica

spódnica

spódnica

spódnica

Cieszę się, bo nowa Właścicielka napisała mi, że jest zadowolona.

Ja mam tylko obawy, że ta spódnica będzie się bardzo naciągała pod wpływem własnego ciężaru- poszedł na nią prawie kilogram włóczki 🙁

Robiłam ją baaaardzo długo.

Tymczasem teraz w dosłownie dwa dni ulęgła mi się szydełkowa sukieneczka.

Włoczka mięciutka w srebrnym kolorze. Nie wiem jaka, bo z odzysku.

Z sukieneczki jestem zadowolona, może figura nie taka jaka być powinna- dołem jest mnie zdecydowanie za dużo, jednak do sukienki zastrzeżeń nie mam. Tylko jedno- zmiana szydełka na grubsze z 4mm na 5mm (nie wiem co mnie podkusiło) wypadła akurat w miejscu, gdzie jestem najszersza… Mówi się trudno.

sukienka

sukienka

sukienka

sukienka

sukienka

sukienka

a na koniec powtóreczki frywolne 😉

frywolitka

frywolitka

opale

frywolitka

frywolitka

kolczyki

Na koniec miły obowiązek- bardzo dziękuję enigmie4545 za wyróżnienie mojego bloga  za- jak napisała- ciekawe pomysły, kreatywność i inspiracje 🙂

Dziękuję 🙂

Znowu mam problem jakie blogi wybrać, bo jest za dużo tych zasługującyc na wyróżnienie…