Dzisiejszy wpis zacznę od miłego obowiązku podziękowania za otrzymane wyróżnienia 🙂
Tym razem otrzymałam dwa jednakowe wyróżnienia serduszkowe od Alicji11 oraz od Frezji – dziękuję ślicznie za to wyróżnienie- niespodziankę 
Znowu mam problem komu te śliczne serducha przekazać-

Wszyscy, do których zaglądam zasługują na to wyróżnienie, więc przekazuję je wszystkim moim blogowym przyjaciołom, bo naprawdę nie potrafię dokonać wyboru 🙂
Wracając do tytułu- śmiesznie…
Może nie dla wszystkich śmiesznie, ja jednak uśmiałam się zdrowo 😉
Wczoraj moja mama kupiła sobie w Lidlu ni mniej ni więcej tylko produkt o wdzięcznej nazwie- żenska spalna srajca :))))
Jest to chyba słoweński odpowiednik naszej koszuli nocnej-

Może i nie wypada, ale nic na to nie poradzę, że ujrzawszy ten napis o mało nie zadławiłam się pałaszowanymi chipsami 🙂
Nie mam 100% pewności czy SI to faktycznie słoweński, ale chyba raczej nie słowacki, bo w tym wypadku stawiam na skrót SK. W każdym razie co by nie było, to jest i śmiesznie i … mimo wszystko sympatycznie 🙂
Horwacka spavaćica też jest słodka.
Nostalgicznie… no właśnie te pałaszowane chipsy tak mnie nastroiły jakoś.
Pamiętam pierwsze kupione chipsy.
Mama była w naszym Super Sam-ie (a było to już około 20 lat temu) i zobaczyła tam tajemnicze opakowania z jakimiś cieniuśkimi talarkami i równie tajemniczym napisem- Chipsy.
Wzięła toto do ręki zastanawiając się czy zaryzykować zakup gdy jakaś klientka z boku powiedziała, ze próbowała i że dobre 🙂
W ten oto sposób pojawiły się w naszym domu pierwsze chipsy produkcji holenderskiej.
Przepyszne!!!
Do dziś pamiętam ich smak, cieniusieńkie, prawie przezroczyste olbrzymie płatki. Pamiętam mniej więcej wygląd opakowania. Jakiś ludzik i przezroczyste okienko, przez które wyglądały chipsy przyprawiając o patrzącego o kapanie ślinki 🙂
Później pojawiły się chipsy belgijskie, różne smaki, też cieniutkie, delikatne, też pyszne, choć troszkę ustępowały tym holenderskim.
Holenderskie dość szybko zniknęły z naszych sklepów i już nigdy się nie pojawiły ich miejsce na dobre zajęły te belgijskie.
Później i one zniknęły i pojawiły się grube, przeraźliwie tłuste i ciężkostrawne chipsy z Niemiec, bleee, po pysznych poprzednikach pozostało tylko wspomnienie 🙁
Przeminęły czasy i tej serii, pojawiły się nasze rodzime przeróżne.
Dzisiaj jest tego mnóstwo… lepsze, gorsze… a ja wzdycham do tych pierwszych z Holandii, z Belgii…
Pamiętam też w tym okresie były w sklepach pyszne soki holenderskie zwały się – Christine.
Później rozpętała się jakaś nagonka, że niby niezdrowe. Ile w tym prawdy- nie znaju, ja je lubiłam i już i wspomnienie smaku telepie mi się po języku.
To wszystko było tak niedawno, dopiero co się pojawiło przecież… kurcze ładne dopiero co… z dwadzieścia lat już upłynęło.
W tym samym okresie pojawiła się biała czekolada, ale nigdy jej nie polubiłam jakoś.
Pamiętam też jak w Gdyni powstała pierwsza pizzeria 🙂
To jeszcze wcześniejsze czasy, ale też wydaje się jakby to było niedawno.
Dla mnie to już nie była nowość, bo pół roku wcześniej natknęłam się na coś tak tajemniczego jak pizza w Tarnowie, ależ to było pyszne, niech się dzisiejsze pizze schowają 🙂
Pizza zadomowiła się na dobre.
Czemu jednak poznikały z naszych domów swojskie i dobrze znane widoki, np. mleko nastawione na zsiadłe???
Konia z rzędem temu, kto z dzisiejszego mleka uzyska nadające się do picia zsiadłe mleko.
Bez sztuczek w stylu dodania do mleka kefiru itp.
Nawet jeśli uda się coś na kształt kwaśnego mleka uzyskać, to będzie to piekielnie gorzkie i w sumie nie wiadomo co…
Tęsknię za własnym twarożkiem, za serwatką. Kupne zsiadłe mleko mądrze podpisane jako acidofilne, ech… gdyby to krowa zobaczyła i powąchała, to za skarby by się nie przyznała, że ma z tym wytworem cokolwiek wspólnego.
Tęsknię za normalnymi wędlinami, za pieczywem bez polepszaczy i za niezdrowymi holenderskimi chipsami 🙂
Nie wiem co mnie tak zniosło, zapewniem, że głodna nie jestem 🙂
aaaaa jeszcze tęsknie do czasów gdy na pomidora się czekało i nowalijki, to były nowalijki 🙂
——
Bluzeczka jeszcze nie jest gotowa, zostały rękawy.
Tymczasem mam takie drobiażdżki, choć wątpię czy tak daleko ktoś zdoła dotrzeć 😉 –



