Medaliony

Oj, te …

Oj, te Medaliony… 

Miałam mnóstwo planów związanych z tym wzorem, jednak tak mnie ten bordowy kolor włóczki zniechęcił, że nie chciało mi się wprowadzać żadnych modyfikacji, trzymałam się wiernie opisu z Vogue knitting (wiosna/lato 2008).
Jedynie rękawy w oryginale- 3/4, zrobiłam normalnej długości.

Długo robiłam toto, bo jakoś nie miałam serca do tej włóczki. Myślałam, ze uda mi się jej wreszcie pozbyć- nic z tego zostało równo 30dag. 

Na sweterek poszło też około 30dag. Włóczka, jak już wcześniej pisałam- Mimoza (100% akryl). Robiło się z niej bardzo dobrze, tylko ten kolor, który już mi sie przejadł. Lubię bordo, ale ileż można 😉
Druty 4,5mm.

Wzór na fotkach, po ich pomniejszeniu jest bardzo słabo widoczny. Szkoda, bo to właśnie wzór jest ozdobą tego sweterka.

sweter medaliony 

 

sweter medaliony

sweter medaliony 

sweter medaliony 

sweter medaliony 

sweter medaliony 

sweter medaliony 

sweter medaliony 

sweter medaliony 

sweter medaliony 

sweter medaliony 

sweter medaliony 

Teraz wreszcię dorwę się do nowych włóczek i troszkę poszaleję :)))) 

Pelikan w ciapki

Medaliony czekają na …

Medaliony czekają na rękawy. Postanowiłam nie zmieniać tego modelu, robię zgodnie z opisem. Jedynie rękawy będą dłuższe.

W międzyczasie nabrałam ochoty na melanże.
Kupiłam troszkę dziwacznych włóczek i właśnie z jednej z tych nowych włóczek w ciągu dwóch dni ulągł mi się pelikan 🙂

Włóczka- Astragan. Robótka powstała błyskawicznie, bo robiłam na drutach 9mm.
Sweterek jest tak milusi, mięciuchny, że nie chce mi się go ściągać 🙂

Troszkę się bałam, czy zamówiona ilość wystarczy na golfik. Zamówiłam pół kilo. Starczyło bez problemów i jeszcze zostało 10dag.

golf

golf

golf

golf

Patrząc na te fotki stwierdziłam, że dorobię jeszcze jakieś wykończenie, żeby sweterek był trochę dłuższy.
Początkowo bałam się rozpędzać z wielkością, bo chciałam, zeby mi włóczki starczyło.

Po przedłużeniu wygląda tak-

golf

golf

golf

golf

golf

golf

golf

golf

golf

golf

Z tyłu kołnierz jest dość krótki-

golf

golf

… z przodu dłuuuuuuuugiiiiii

golf

golf

    

Na niektórych fotkach w moich uszach dyndają bakalianki 😉

Mam nadzieję, że tym razem nie dam się już ponieść nowej włóczce i skończę wreszcie te medaliony…

Nowa robótka i przyroda :)

Gdy robiłam ostatni …

Gdy robiłam ostatni biały żakiecik z Vogue knitting, to rzucił mi sie w oczy ciekawy wzór znajdujący się w tym samym numerze (wiosna/lato 2008).

Oryginalny sweterek robiony wzorem medalionów jest w ślicznym jasno-niebieskim kolorze.

Postanowiłam spróbować coś zrobić tym wzorem. Niestety, jedyna włóczka o odpowiedniej grubości i w dostatecznej ilości, jaką posiadam jest w kolorze bordo. Jest to Mimoza (100% akryl).

Nie pasuje mi do tego konkretnego wzorku. Zastanawiam się, czy kontynuować, czy jednak zrobić z cieńszej ale o wiele ładniejszej włóczki, hmm…
Boję się, że ten konkretny wzorek robiony z cieńszej włóczki straci cały efekt.

Może zrobię choć plecy sweterka i ocenię, czy pruć i czekać na odpowiedniejszą włóczkę czy jechać dalej z tym koksem 🙂

Cały czas też dumam jaki fason sweterka zrobić, czy identyczny jak w gazetce, czy jakiś inny- zobaczymy.

Kawałek, który spłodziłam, wygląda tak-

wzór medaliony

Wzór medalionów w rzeczywistości wygląda lepiej niż na fotce, jakoś mi dzisiaj za nic ten bordo nie chciał na zdjęciu wyjść dobrze.

Ten akryl, to pozostałość po ponchu i kaszkiecie, które stworzyłam jakiś czas temu.

poncho kaszkiet

Dostałam wczoraj paczuszkę z nowymi włóczkami :))

Kilka kłębków ma już swoje przeznaczenie, reszta czeka na natchnienie. Tym razem wybrałam eksperymentalnie kolory, których do tej pory nigdy nie kupowałam- odcienie morelowe, jasny pomarańcz, ale nie tylko.
Gdy zamawiałam te moteczki, to jakoś wzór medalionów na myśl mi nie przyszedł, przypomniałam sobie o nim dopiero, gdy przesyłka już była w drodze. Szkoda, bo teraz nie miałabym problemu z czego toto stworzyć.

Mam też ogromną radochę, bo przyfrunęły do mnie zamówione kwiatuszki :)))

Dwie ciekawe odmiany anturium dołączyły do anturiowej rodzinki w moim pokoju.

Jedno anturium, to jakaś miniaturka, roślinka niska, kwiatki dość małe, za to mają olbrzymią i wspaniałą kolbę. Takiej odmiany jeszcze nigdy nie widziałam.

Drugie anturium "normalne", jednak ma ciekawy i niespotykany kolor kwiatów, bardzo ciemny bordo a właściwie ciemna wiśnia. Zdjęcia tego nie oddają.

anturium

anturium

anturium

anturium

Kupiłam również takiego lokowańca, który zwie się AESCHYNANTHUS TWISTER, w tej chwili ma same loczki, ale ponoć potrafi też pięknie obsypać się czerwonymi kwiatami. Ciekawe czy bedzie się u mnie dobrze czuł, bo wymaga dość specyficznych warunków.

aeschynantus

Póki co, roślinki jeszcze są w doniczkach, w których do mnie zawitały, jak tylko kupię nowe doniczki, to będzie przeprowadzaka.

Zakwitł mi tez jeden maluszek, również anturium, młodziutka roślinka-

anthurium

anturium

 Skoro już tyle o przyrodzie, to robiąc fotki próbki medalionowego wzoru, zobaczyłam coś takiego-

dyzio

To coś, to tylko Dyzio we własnej osobie :))))

Sieczka czyli bakalianka

Tym razem poszłam na …

Tym razem poszłam na łatwiznę. Pół godziny zabawy i powstało coś takiego-

naszyjnik z drutu

naszyjnik z drutu

naszyjnik z drutu

naszyjnik z drutu

naszyjnik z drutu

Materiały użyte- drut miedziany, jaspis krajobrazowy, rodonit i jeszcze coś, ale nie wiem co (na przyszłość muszę sobie te siekańce podpisywać, bo nie wszystkie kamyczki naturalne potrafię rozpoznać na oko).

Naszyjnik uheklowałam szydełkiem :))) Z wyjątkiem elementu dyndającego 😉

Za oknem pięknie, prawie jakby lato chciało powrócić, oj… żeby tak faktycznie wróciło…

Chrupię sobie orzeszki włoskie, zaszalałam i kupiłam świeże na Allegro. Oprócz włoskich kupiłam po troszku laskowych, pinii, pecan, brazylijskich, ziemnych, trochę migdałów i pestek dynii i słonecznika.

Jeszcze tak niedawno koło mojego domu rósł potężny orzech włoski. Niestety, trzeba było go ściąć, choć rodził doskonałe orzechy.

Rósł tuż przy samym domu- zdecydowanie za blisko, był już dwa razy wyższy od budynku i na dodatek niebezpiecznie odchylony na zewnątrz.
Korzenie takie drzewo ma potężne, głęboko pod fundamenty musiały sięgać, dom coraz bardziej pękał, coraz większe szczeliny na murze się robiły. Baliśmy się silnych wiatrów- mogła być tragedia.
Szkoda mi bardzo tego drzewa, uwielbiałam orzechy- szczególnie świeże, gdy jasna błonka jeszcze łatwo z nich odchodziła. Uwielbiałam zapach liści orzecha, uwielbiałam zabawę coroczną z początkiem października z wydobywaniem ostatnich orzechów z zielonych łupin (łapy potem wyglądały zabójczo).

Teraz zatęskniłam do takich świeżych orzeszków i przyleciały do mnie w paczce, kupiłam 5kg.
Śliczne, ogromne i bardzo łatwo się je rozłupuje. Moje miały zdecydowanie twardszą łupinę.

Leszczynę też mieliśmy do zeszłego roku.
Bardzo lubię laskowe orzeszki, ale niestety jestem na nie uczulona, mogę schrupać jednego, dwa i przerwa.

Z pozostałych kupionych najbardziej smakują mi orzechy pecan- podobne do włoskich i przepyszne są brazylijskie.
Orzechy pinii jakoś mi nie podeszły.

Z rozpędu w tym moim orzechowym szaleństwie o mało nie kupiłam sobie do spałaszowania orzechów… piorących :)))

Zatęskniłam za drutem

Zawsze podobało mi …

Zawsze podobało mi się połączenie czarnego koloru ze srebrem, tym razem spróbowałam połączyć czerń ze złotem.

biżuteria z drutu- wire wrapping

biżuteria z drutu- wire wrapping

biżuteria z drutu- wire wrapping

biżuteria z drutu- wire wrapping

biżuteria z drutu- wire wrapping

biżuteria z drutu- wire wrapping

biżuteria z drutu- wire wrapping

biżuteria z drutu- wire wrapping

biżuteria z drutu- wire wrapping

biżuteria z drutu- wire wrapping

biżuteria z drutu- wire wrapping

biżuteria z drutu- wire wrapping

Biżuteria na płasko podoba mi sie średnio, na ludziu wygląda zdecydowanie lepiej.

Był tylko jeden mały problem, żeby przymierzyć kolczyki, musiałam prawie na nowo dziury we własnych uszach wiercić  

Ostatnio rozwierciłam je kilka miesięcy temu (po wielu latach nie noszenia kolczyków) a potem zamiast choć z jeden dzień coś srebrnego w nich ponosić, to od razu kolczyki wyjęłam a uszy rozkrwawione zasmarowałam spirytuchem i na koniec maścią gojącą…

Nic dziwnego, że dziś miałam z nimi ponownie obertasy, przecież je "zagoiłam" na amen :)))

Komplet będzie mój, to już postanowione, do wielu ciuszków mi pasuje.

Najśmieszniejsze, że gdy sie za niego dziś brałam, to miałam zupełnie inną wizję- drucik miał być srebrny i wykonanie całkowicie inne, jak zwykle dałam się ponieść łapkom. Dostały swobodę i zrobiły, to co zrobiły 🙂

Ślubne kwiatuszki

Tym razem mam …

Tym razem mam niewiele do pokazania. Jeden skromny ślubny komplecik frywolitkowy.

Na dodatek wzór już dobrze znany- robiłam już identyczny w bieli i podobne w innych kolorach.

Mimo wszystko pokażę co wyplątałam 😉

bizuteria frywolitkowa- komplet ślubny  

bizuteria frywolitkowa- komplet ślubny 

bizuteria frywolitkowa- komplet ślubny 

bizuteria frywolitkowa- komplet ślubny

bizuteria frywolitkowa- komplet ślubny 

bizuteria frywolitkowa- komplet ślubny

 Jutro komplecik poleci do swojej nowej właścicielki i pozostaje tylko mieć nadzieję, że się spodoba.

 

Spośród wielu innych wariantów tego wzoru pokażę dwa, które jakiś czas temu plątałam-

naszyjnik frywolitkowy 

bizuteria frywolitkowa 

naszyjnik frywolitkowy 

Tymczasem czekam sobie na zamówione włóczki i kordonki. Nie będzie tego wiele, ale zawsze coś 😉 

i znowu druty… tym razem w bieli

Kilka dni siedziałam …

Kilka dni siedziałam jak mysz pod miotłą i oddawałam się przyjemności tworzenia kolejnego sweterka.

Tym razem, tak jak i poprzednio zainspirowała mnie wersja tego cuda stworzona przez Kath.

Robiłam ten model z wielką przyjemniością, ciekawy sposób wykonania, różne wzorki- nie dawały się nudzić.

Oto efekt- ja jestem zadowolona i nikomu tego sweteraska nie oddam 😀

biały sweterek

biały sweterek

biały sweterek

biały sweterek

biały sweterek

biały sweterek

biały sweterek

biały sweterek

biały sweterek

biały sweterek

biały sweterek

biały sweterek

Dopiero na fotkach zauważyłam, że dołem źle zapięłam sweterek, za dużo dziurek pomiędzy stokrotkami do wyboru 😉

Zużyłam 30dag mieszanki akrylu z wełną- tej samej Lidlowej, której użyłam do wykonania Manon- włóczka Sportimo.

Już kilka sweterków z niej popełniłam, robi się dobrze, po praniu sweterki wyglądają identycznie jak nowo zrobione, jednak mimo wszystko nie mogę powiedzieć, żebym tę włóczkę lubiła- nie wiem dlaczego, ot toleruję, ale nie przepadam.

Robiłam z niej bolerko szydełkowe-

szydełkowe bolerko

szydełkowe bolerko

szydełkowe bolerko

To był mój własny pomysł- zarówno wzór jak i całokształt 🙂

Kolejnym był sweterek dla Mamy na drutach i tak się spodobał, że chciała jeszcze jeden prawie identyczny-

Sweter na drutach

 Sweter na drutach

Sweter na drutach

Sweter na drutachSweter na drutach

Była również moja wersja żarówiastej tuniki-

tunika warkoczowa

tunika warkoczowa

To już wszystko jeśli chodzi o włóczkę Sportimo- czy do niej wrócę, czas pokaże. Na razie zostały mi resztki obu odcieni niebieskiego i bieli, więc prędzej czy później jeszcze i z tyc resztek coś powstanie.

 

Kyrelee- Kath sprowokowała…

mnie do kolejnego …

mnie do kolejnego wpisu swoim komentarzem 🙂

Kasiu jesteś bardzo spostrzegawcza 😉

Po pierwsze wszycie rękawów, faktycznie coś mnie podkusiło zrobić to tak jak widać na fotkach i cieszę się, ze mnie podkusiło…

Gdy o rękawach jeszcze słychu nie było a miałam jedynie skończone dziury na rękawy pomyślałam sobie, że te dziury oblecę półsłupkami a później kolejne okrążenie ściegiem rakowym ale szydełko wbijałam tylko za przednią nitkę półsłupków. Gdy już miałam wszywać rękawy, to przyszywałam je do pozostałej dolnej nitki półsłupków w ten sposób że rządek rakowych fajnie został wyeksponowany tak jakby dokładnie na szwie wypadał.

Po drugie- te pętelki na łączeniu ściągacza. Wiem, wiem- miałam je robić igłą… jednak ja się z igłą ogólnie gniewam i robiłam szydełkiem, ot zwykły łańcuszek przeciągany przez dzianinę, tyle że oczka duże i formowane lekko po skosie, takie małe oszukaństwo a efekt ten sam 😉

Muszę dodać, ze skoro gniewam się z igłą, to konsekwentnie- wszystko co było do zszycia czy wszycia łączyłąm szydełkiem i już- zawsze tak robię (straszna jestem…)

Ozdobny ścieg szydełkowy, to mniej więcej coś takiego jak pokazałam tutaj- http://maranta.livenet.pl/pasmanteria.htm piąty od góry, tylko koińczy się na rzędzie pętelkowym i pomiędzy od razu robiłam pikotki.

Mogę narysować schemacik 😉

To chyba wszystkie zmiany, jakie wprowadziłam.

aaaaaa jeszcze drobiazg- ściągacze robiłam z oczek przekręconych- moim zdaniem równiej wychodzą.

i strasznie się cieszę, że sweterek Ci się spodobał, bo troszkę bałam się jak z tymi modyfikacjami wyjdzie, jednak zaryzykowałam, bo wiernie trzymać się schematów jakoś nie lubię, znosi mnie i już :))))

Manon- dobiegłam do mety…

Ufff, wreszcie moja …

Ufff, wreszcie moja wersja Manon ukończona!!!

Oczywiście- nie byłabym sobą, gdybym nie dodała czegoś od serca do oryginału 🙂

Jak zwykle mnie zniosło i… poniosło 😉

Zapięcie narazie tymczasowe, tzn. ogólnie takie zostanie tylko małą modyfikację wprowadzę- skrócę ten sznureczek,  żeby obie strony sweterka się stykały.

Z szerokością dolnej części sobie poradziłam sposobem :)))))

No dobra, przyznam się- od spodu sweterka po najniższym rzędzie oczek tego ściągacza tuż nad trójkątami obleciałam szydełkiem oczkami scisłymi wzdłuż czałości i w ten sposób pozbyłam się około 3-4 cm z szerokości.
Chociaż i bez tego manewru było dobrze, bo było w zasadzie w sam raz, jednak uparłam się, że ma być węższa ta część i już 😉

sweter manon

sweter manon

sweter manon

sweter manon

sweter manon

sweter manon

sweter manon

sweter manon

sweter manon

sweter manon

sweter manon

sweter manon

sweter manon

i to by było na tyle w temacie Manon, podsumowując- jestem zadowolniona i już 😉

Kath, jeszcze raz- ślicznie dziękuję 🙂

A w moim ogródku…

W moim ogrodzie …

W moim ogrodzie mnóstwo fig 🙂

figa

figa

Trzeba przyznać, że moja figa bardzo się stara. Owoce są smaczne i takie prosto z drzewka a właściwie krzewu (wielgaśnego) i oczywiście – suszone.

Listki też mogą się przydać- gdy zbraknie mi pomysłów na nowe szydełkowo- druciane ciuszki a stare się rozlizą, to zawsze można się "przyodziać" w figowy listek 😉

Naszyjnik frywolitkowy- ślubny białasek

Przez ostatnie dwa …

Przez ostatnie dwa dni zajmowałam się plątaniem frywolnego naszyjnika (już nie wspomnę o kolejnej migrenie ocznej, które mi zepsuła dokumentnie dzień od trzeciej rano/w nocy…).
W sumie nie mam się czym chwalić, bo wzór już znany, ale na blogu jeszcze nie pokazywany, więc…

frywolitkowy naszyjnik- biżuteria ślubna

frywolitkowy naszyjnik- biżuteria ślubna

 

frywolitkowy naszyjnik- biżuteria ślubna

frywolitkowy naszyjnik- biżuteria ślubna

frywolitkowy naszyjnik- biżuteria ślubna

frywolitkowy naszyjnik- biżuteria ślubna

frywolitkowy naszyjnik- biżuteria ślubna

Historia tego naszyjnika jest prosta- gdy zaczynałam przygodę z frywolitkami zauroczyły mnie prace Riny Stiepnoj i postanowiłam zmierzyć się z czymś podobnym.

Nie miałam żadnego schematu, więc było to tylko luźne nawiązanie i do tego bardzo nieudolne do jej prac.

Ten mój pierwszy naszyjnik wyglądał tak-

naszyjnik frywolitkowy

naszyjnik frywolitkowy

Kolejnym był naszyjnik ślubny z dość ciekawym zestawem kamieni, wybranym przez osobę, dla której był wykonany- kryształ górski ciosany, biały koral, koraliki cracle i inne.

frywolitkowy naszyjnik- biżuteria ślubna

frywolitkowy naszyjnik- biżuteria ślubna

frywolitkowy naszyjnik- biżuteria ślubna

frywolitkowy naszyjnik- biżuteria ślubna

frywolitkowe kolczyki- biżuteria ślubna

frywolitkowy naszyjnik- biżuteria ślubna

i to by było na tyle 😉

Wracam do dziergania Manonki- zostały mi tylko rękawy :)))

Decyzja podjęta ;)

Dziewczyny radziły mi…

Dziewczyny radziły mi przespać się z problemem sweterkowym 🙂
Co prawda noc minęła bezsennie (ząąąąąbbb auuuuuuuu), jednak decyzja podjęta- nie będzie prucia.

Gdyby nadmiar przekraczał 5cm, to bym pruła, skoro chodzi o mniejszy kawałek, to zostawiam. Tymbardziej, że zmniejszając szerokość jednocześnie zmniejszyła by się wysokość a tego nie chcę, bo w tej chwili wysokość tego hmm peplum, baskinki, czy jak to nazwać- jest w sam raz.

Poza tym podobają mi się te warkoczyki dłuższe w trójkątach, z nimi akurat nie byłoby problemu- zamiast robić mniejszą wersję trójkątowych schematów, mogłabym wziąć cieńsze druty.

Jednak zostaje jak jest i nawet mam dwa pomysły jak sobie później z tym nadmiarem szerokości poradzić- może wyjść całkiem ciekawie. Póki co nie piszę jakie to pomysły, bo najpierw muszę je w praktyce sprawdzić 😉

Niechęć do prucia wynika też z faktu, że ta włóczka jest jakaś pechowa.
Jak do tej pory prawie nigdy niczego nie musiałam pruć- jedynie z włóczką lnianą miałam przeboje…

Z tego niebieskiego plus innych resztek również Lidlowego pochodzenia wymyśliłam sobie kiedyś zrobić golfik.

Wzorek wybrałam ciekawy, bardzo fajnie się go robiło, kolory wydawało mi się, że będą do siebie dobrze pasowały- dwa odcienie niebieskiego plus biel plus szary.
Niestety po przerobieniu kawałka stwierdziłam, że efekt całkowicie mnie nie zadawala, więc sprułam to co widać na poniższej fotce-

ścieg kratka

Więcej tego niebieskiego pruć nie będę, choćbym miała na rzęsach stanąć, sweter wyjdzie i musi (!!!) pasować 😀

Pożegnanie lata- druty poszły w ruch.

Zauroczona wersją …

Zauroczona wersją Manon wykonaną przez Kath i przy Jej pomocy usiłuję i ja zmierzyć się z tym modelem.

Sama jestem ciekawa jak mi to wyjdzie. Podoba mi się sposób wykonania tego sweterka- lubię rzeczy nietypowe.

Póki co, to najciekawsze już za mną.

sweter Manon

sweter Manon

Robię go z mieszanki anilany z wełną, którą kiedyś kupiłam w Lidlu.

W tej chwili już jestem troszkę wyżej niż widać na fotce.

Niestety chyba będę musiała zrobić przerwę na dwa dni, obiecałam komuś wyplątać frywolny naszyjnik. Jak tylko przyczłapią do mnie koraliki to druciki idą w odstawkę.

Trochę się martwię szerokością tej dolnej części sweterka- mogłaby być o 3-5cm mniejsza.

Dla głupich kilku centymetrów nie chce mi się tego pruć. Liczę na to, że po dorobieniu górnej części całość "jakoś" się ułoży. Jeśli nie, to wtedy będę się martwić 😉
W tej chwili toto leży na mnie idealnie na styk, ale bez naciągania, a chyba ładniej leżałoby gdyby troszkę trzeba naciągnąć, gdyby właśnie te ze cztery centymetry brakowało.

Poza tym nie wiem czy ten model będzie pasował do mojej sylwetki. Na Kasi leży idealnie, ale też dziewczyna jest super zgrabna a u mnie z proporcjami różnie bywa

No nic, wracam do ściubolenia

Po przerwie…, myszowaty miś i inne takie :)

Dwa ostatnie tygodnie…

Dwa ostatnie tygodnie były pokręcone- i smutne i radosne i nerwowe i gościowe i leniuchowate.

Smutne, bo miauleństwo, o którym wcześniej pisałam odeszło do Krainy Wiecznych Łowów po bardzo króciutkim i schorowanym życiu. Ostatnią noc cierpiał dość mocno, prawie cały czas przy nim czuwałam, rano już nieprzytomny jednak nadal było widać, że cierpi, wyraźnie rozluźniał się w momencie głaskania, oddech stawał się głębszy, spokojniejszy.
W końcu usnął na dobre.

Radosne, bo w domu pojawił się laptopek, co prawda należy on bardziej do rodziców, jednak to zawsze jakaś okazja poznać coś nowego- nowy sprzęt, nowy system- Vista (z lekka wkurzająca).

Nerwowe, bo oczywiście pojawiły się problemy z konfiguracją sieci, kiedy już udało się uzyskać połączenie z netem poprzez mój stacjonarny kompuś na laptopie, to mój staruszek zaczął wierzgać i strzelać niebieskimi ekranami. Ostatecznie jakoś sobie poradziłam z problemami.

Nerwowe również z powodu nawrotów migreny ocznej- nie jest przyjemnie budzić się na pół ślepą, brrr.
Ze wzrokiem i tak mam spore problemy- częściowy zanik nerwu wzrokowego, ubytki w polu widzenia, więc tego typu dodatkowe atrakcje szczególnie napawają lękiem- czy to tylko zwykła migrena…, czy może pogorszenie choroby…

Gość był przejazdem, wpadał w odwiedziny, dostałam od niego fajny prezencik m.in… latawca

Poniżej fruwa sobie blisko mojego domu

latawiec

Jeśli chodzi o leniuchowanie, to było totalne.

Zrobiłam tylko dwie małe próbki z filcowaniem.

Na sucho igłami udziabdziałam miśka, bardziej on do jakiejś myszy podobny…
Raz trafiałam igłą w to co miało stać się myszowatym miśkiem a dziesięć razy we wlasne paluchy

miś- filcowanie na sucho

miś- filcowanie na sucho

miś- filcowanie na sucho

Na mokro ufilcowałam torebkę.
Miałam ogromne problemy- nie wiem czy wynikało to z braku doświadczenia- mam zerowe, czy z tego, że miałam dwa różne gatunki czesanki. Jedna gładziutka, jedna bardzo szorstka. Za nic nie chciały się połączyć, z wielkim trudem jakoś mi się udało je razem ufilcować.

torebka- filcowanie na mokro

torebka- filcowanie na mokro

torebka- filcowanie na mokro

i to by było na tyle

Wariacja na temat kwiatowej rozetki

Melduję posłusznie, …

Melduję posłusznie, że skończyłam kolejny ślubny naszyjnik frywolitkowy 😉

Oczywiście nie musi być ślubny

Kończąc go udało mi się dziabnąć szydełkiem pod paznokieć, szydełko cieniuśkie więc weszło jak w masło, tyle że mój paluch to nie masło niestety

Projekt całkowicie mój własny, wykonanie również.

 biżuteria ślubna naszyjnik frywolitkowy kolia

biżuteria ślubna naszyjnik frywolitkowy kolia

biżuteria ślubna naszyjnik frywolitkowy kolia

biżuteria ślubna naszyjnik frywolitkowy kolia

biżuteria ślubna naszyjnik frywolitkowy kolia

biżuteria ślubna naszyjnik frywolitkowy kolia

Mały gość…

***

Miałam dzisiaj gościa, takiego biednego maluszka, chudziutkiego z bardzo przerzedzonym futerkiem, bardzo chorymi ślipkami i bardzo głodnego.

Gość został nakarmiony, napojony, wygłaskany, oczka mu przemyłam po czym zwinął się w kłębuszek i smacznie zasnął.

kotek

Mam fotkę, na której usiłuje patrzeć tymi swoimi biednymi ślipkami ale tutaj nie pokażę, bo to bardzo przykry widok…

Jest to jeden z około dwudziestki kotów sąsiada…

Ma około 3 tygodni i jest w najgorszym stanie, samodzielnie jeść zaczął dopiero wczoraj- pierwszy raz podszedł do miski, gdy dokarmialiśmy całą kocią rodzinę.

Kiedyś może napiszę coś więcej o tej kociej rodzince, której w miarę możliwości staramy się pomagać.

Jeden z nich- Dyzio- zamieszkał u mnie na stałe razem z moją pieszczochą Kizią. Mam więc teraz w domu Ziutkę i Ziutka (Kizia- Kiziuta- Kiziutka- Ziutka, Dyzio- Dyziutek- Ziutek) 🙂

Niestety, więcej kotów przygarnąc na stałe nie mogę, choćby z racji bardzo szwankującego zdrowia.

Tym biednym maluszkiem- chybotkiem (ledwie toto stoi na słabych łapkach) bardzo próbuje zaopiekować się moja suczka Cola. On do niej lgnie, ona do niego. Suczka jest spora (mieszaniec Colie z owczarkiem niemieckim), mimo to kociak się jej ani trochę nie boi.

Co najdziwniejsze Cola doskonale zna i uwielbia całą tą kocią rodzinę sąsiada. Gdy jednak pojawi się w pobliżu jakiś obcy kot, to od razu go rozpoznaje i goni.

Niżej widać moje dwa futrzaki- biało-czarną Kizię i czarno-białego Dyzia-

moja kotka Kizia

mój kocurek Dyzio

Poniżej karmienie kociej rodzinki- jedzenie niesie mój tata. Na początku widać też Colę.

Trasa zaczyna się pod moją furtką a kończy pod furtką sąsiada- właściciela tej gromadki.

Młodsze kotki bały się aparatu, którym były filmowane i trzymały się z daleka.

Frywolitkowa zawieszka kwiatuszkowa

Ciekawość nie dawała …

Ciekawość nie dawała mi spokoju

Musiałam, po prostu musiałam spróbować zrobić tego frywolnego kwiatuszkowego kwiatka w bardziej rozwiniętej wersji.

Powstał medalion- zawieszka. Teraz powstaje do niego "ciąg dalszy" czyli coś, na czym będzie mogło toto zadyndać.

Pomysł na kwiatuszki się sprawdził doskonale, jak można zobaczyć na poniższych fotkach (na zdjęciach zawieszka jeszcze nie prasowana, dopiero jak będzie już cały naszyjnik skończony, pójdzie w ruch żelazko)-

frywolitkowa zawieszka

frywolitkowa biżuteria

Cały medalion wykonałam dwoma czółenkami, bez odrywania nitki.

Robiąc poprzednią, mniejszą zawieszkę nie łączyłam pikotkami poszczególnych płatków w obrębie każdego kwiatuszka, łączyłam jedynie czubki płatków. Tym razem robiłam inaczej- było troszkę więcej pracy i chyba niepotrzebnej, na przyszłość zostanę przy wersji z minimalną ilością pikotkowych połączeń.

Dla zainteresowanych rozrysowałam schemat i zamieściłam na moim forum w dziale frywolitkowym.

Kwiatkowy kwiatuszek

 Wpadł mi do głowy …

 Wpadł mi do głowy pomysł na frywolitkowego kwiatka z kwiatuszków.
Wzorek o tyle ciekawy, że można plątać dowolnej wielkości kwiatuszkowego kwiatka przechodząc do kolejnych okrążeń bez odrywania nitki.
Ja zrobiłam tylko jedno okrążenie i zakończyłam łuczkami z pikotkami.
W ten oto sposób powstał dyndołek, do którego wydumałam ozdobny łańcuszek…

Wymyślony, wyplątany, dopieszczony i oto jest 🙂

ślubny kompet frywolitkowy

ślubny kompet frywolitkowy

ślubny kompet frywolitkowy

ślubny kompet frywolitkowy

ślubny kompet frywolitkowy

ślubny kompet frywolitkowy

ślubny kompet frywolitkowy

ślubny kompet frywolitkowy

ślubny kompet frywolitkowyślubny kompet frywolitkowy

Troszkę podobny w stylu do dwóch poprzednich-

ślubny kompet frywolitkowy

ślubny kompet frywolitkowy

oraz

ślubny kompet frywolitkowy

ślubny kompet frywolitkowy

ślubny kompet frywolitkowy

 

Moja nowa pasja

 Wyginanie, …

 Wyginanie, skręcanie… to moja nowa pasja.

Tak się znęcam od niecałego miesiąca…

a nad czym się tak znęcam???

Otóż nad drutem 😉

Na początku wyciągnęłam kawałek posrebrzanego drutu, kawałek srebrnego- kiedyś kupiłam po troszku tych drucików, leżały i czekały nie wiedzieć na co.

Pierwszą rzeczą, którą zmajstrowałam były kolczyki.

Bardzo nieudolne- wiadomo- pierwsze śliwki, robaczywki 🙂

Tak to wygląda na fotkach-

wire wrapping kolczyki

wire wrapping kolczyki

Kolczyki skończyłam, zabawa mnie wciągnęła, powstał tylko jeden maleńki problem- pozbyłam się prawie całkiem skromnych drucianych zapasów.

Biadoliłam, marudziłam, straszyłam, ze pozrywam druty wysokiego napięcia, które nad moją chałupką lecą… w końcu tata nie wytrzymał, poszedł so szopy i przyniósł drut miedziany nawojowy do silników.

Drut stareńki, miejscami obłażący, co widać na fotkach, jednak do nauki super!!!

Powstało kolejno, to co widać na poniższych fotkach. Więcej zdjęć w moich galeriach.

wire wrapping naszyjnik

wire wrapping naszyjnik

wire wrapping naszyjnik

wire wrapping naszyjnik

wire wrapping naszyjnikwire wrapping naszyjnikwire wrapping naszyjnik

wire wrapping naszyjnik

wire wrapping naszyjnik

wire wrapping naszyjnik

wire wrapping naszyjnik

wire wrapping naszyjnik

wire wrapping naszyjnik

wire wrapping naszyjnik

wire wrapping naszyjnik

wire wrapping naszyjnik

wire wrapping naszyjnik

wire wrapping naszyjnik

wire wrapping naszyjnik

wire wrapping naszyjnik

wire wrapping pierścionek

wire wrapping pierścionek

wire wrapping broszka

wire wrapping pierścionek

wire wrapping pierścionek

wire wrapping pierścionek

wire wrapping pierścionek

wire wrapping pierścionek

wire wrapping pierścionek

wire wrapping pierścionek

wire wrapping zawieszka

wire wrapping zawieszka

wire wrapping zawieszka

wire wrapping zawieszka

wire wrapping zawieszka

wire wrapping zawieszka

wire wrapping zawieszka

wire wrapping zawieszka

wire wrapping zawieszka

wire wrapping zawieszka

wire wrapping zawieszkawire wrapping zawieszka

wire wrapping zawieszka

wire wrapping zawieszka

wire wrapping zawieszka

W tym momencie nadeszła dostawa nowego drutu

wire wrapping zawieszka

wire wrapping kolczyki

wire wrapping kolczyki

wire wrapping kolczyki

wire wrapping kolczyki

wire wrapping kolczyki

i to by było na tyle… więcej grzechów nie pamiętam