Wyginanie, skręcanie… to moja nowa pasja.
Tak się znęcam od niecałego miesiąca…
a nad czym się tak znęcam???
Otóż nad drutem 😉
Na początku wyciągnęłam kawałek posrebrzanego drutu, kawałek srebrnego- kiedyś kupiłam po troszku tych drucików, leżały i czekały nie wiedzieć na co.
Pierwszą rzeczą, którą zmajstrowałam były kolczyki.
Bardzo nieudolne- wiadomo- pierwsze śliwki, robaczywki 🙂
Tak to wygląda na fotkach-
Kolczyki skończyłam, zabawa mnie wciągnęła, powstał tylko jeden maleńki problem- pozbyłam się prawie całkiem skromnych drucianych zapasów.
Biadoliłam, marudziłam, straszyłam, ze pozrywam druty wysokiego napięcia, które nad moją chałupką lecą… w końcu tata nie wytrzymał, poszedł so szopy i przyniósł drut miedziany nawojowy do silników.
Drut stareńki, miejscami obłażący, co widać na fotkach, jednak do nauki super!!!
Powstało kolejno, to co widać na poniższych fotkach. Więcej zdjęć w moich galeriach.



W tym momencie nadeszła dostawa nowego drutu 

i to by było na tyle… więcej grzechów nie pamiętam ![]()