Witajcie ludkowie 🙂
Zanudzam Was ostatnio koralikami 🙁
Tak to już ze mną jest – ciąg frywolitkowy, ciąg drutogięcia, ciąg szydełkowy… kwiatkomania…
Kurcze, mamatata usłyszeli coś o tarantulach w kaktusie, gościu pięknego okaza popsikał wodą a okaz zaczął robić wygibasy, gościu łap za telefon i gdzieś u fachowców zasięgnąć chciał języka o co biega z jego okazem, a język mu na to- gościu spylaj z domu, już do ciebie jedziemy.
Przyjechali z jakimś miotaczem ognia i okaza ukatrupili a wraz z nim żyjące w nim jakoweś lokatory, tarantule czy cuś…
Szok, ile w tym prawdy – nie wiem. Mamatata słyszeli i z grubsza relację zdali.
Tyle tylko, że teraz dziwnie na moje roślinki zerkają 🙁
Podejrzliwie jakoś.
Fakt, że większość z nich to rośliny tropikalne, ale większość już z naszej rodzimej hodowli, ewentualnie z Holandii przyjechały do nas.
A pająki, kurcze, toć wystarczy mieć sąsiada, który zapałał miłością do ptaszników, skorpionów itd…
Komuś niedawno w Gdyni spylił pycio, na drzewach w lesie porozklejali- jeśli ktoś zobaczy pytona, to dzwonić pod numer…
Ja też kocham zwierzątka, ale mam chyba za małe serducho 🙁
Jeszcze zrozumiem przypadkowe zwierzę przywleczone w roślinie – straszne – ale sprowadzać dobrowolnie takie do domu…
Z drugiej strony sprowadzić sobie do pokoju ponad 40 roślin, to też… no nie powiem co.
Się sama obrażać nie będę, bo samej sobie potem za obrazę w gębulę nie dam 😛
Teraz znowu kolejna mania – koraliki…
No i mam tak –




Tutaj widać, żem sklerotyczka, zapomniałam o dodaniu koralika z jednej strony przy zapięciu.
Już to poprawiłam, łatwiej było usunąć koralika, który był, niż dodać tego, którego nie było :)))
Jest więc bransoletka bez dodatkowych koralików. Tylko fotek aktualnych nie ma, bo sklerotyk miał lenia 🙂



Te fioletowe koraliczki, to drobiazg straszliwy- 1 mm.


Powyższe wachlarzykowe kolczyki robiłam na podstawie instrukcji weraph jednak zrobiłam je troszkę inną metodą, dla mnie łatwieszą, ponieważ uparłam się robić bez igły, samą żyłką 🙂


Sorki za kolorki 😛




Poniżej fotka dla lepszej oceny wielkości naszyjnika. Prawda, ze widać wszystko jak na dłoni?
😉 Nie jest ciężki, jest delikatny. Dłonie mam dość małe.
Patrząc na tę ostatnią fotkę już wiem skąd mi się ostatnio taka kolorystyka czepła.
Bluzka motylkowa, jeden komplet frywolitkowy 3D- pomarańcz/rudy i zieleń.
Spójrzcie pomiędzy moimi palcami środkowym i serdecznym. Skoro od wielu miesięcy mam nieprzerwanie taki widok- roślinka z zielonymi listkami i pomarańczowymi kwiatuszkami, no to już wszystko jasne… wbiło mi się w ślipia i w podświadomość a potem łapy łapią za koraliki w tych kolorkach i tworzą coś co po oczach co niektórych uderza mocno i boleśnie 🙂
Zmykam, bo koraliki mnie wołają 🙂