Mały gość…

***

Miałam dzisiaj gościa, takiego biednego maluszka, chudziutkiego z bardzo przerzedzonym futerkiem, bardzo chorymi ślipkami i bardzo głodnego.

Gość został nakarmiony, napojony, wygłaskany, oczka mu przemyłam po czym zwinął się w kłębuszek i smacznie zasnął.

kotek

Mam fotkę, na której usiłuje patrzeć tymi swoimi biednymi ślipkami ale tutaj nie pokażę, bo to bardzo przykry widok…

Jest to jeden z około dwudziestki kotów sąsiada…

Ma około 3 tygodni i jest w najgorszym stanie, samodzielnie jeść zaczął dopiero wczoraj- pierwszy raz podszedł do miski, gdy dokarmialiśmy całą kocią rodzinę.

Kiedyś może napiszę coś więcej o tej kociej rodzince, której w miarę możliwości staramy się pomagać.

Jeden z nich- Dyzio- zamieszkał u mnie na stałe razem z moją pieszczochą Kizią. Mam więc teraz w domu Ziutkę i Ziutka (Kizia- Kiziuta- Kiziutka- Ziutka, Dyzio- Dyziutek- Ziutek) 🙂

Niestety, więcej kotów przygarnąc na stałe nie mogę, choćby z racji bardzo szwankującego zdrowia.

Tym biednym maluszkiem- chybotkiem (ledwie toto stoi na słabych łapkach) bardzo próbuje zaopiekować się moja suczka Cola. On do niej lgnie, ona do niego. Suczka jest spora (mieszaniec Colie z owczarkiem niemieckim), mimo to kociak się jej ani trochę nie boi.

Co najdziwniejsze Cola doskonale zna i uwielbia całą tą kocią rodzinę sąsiada. Gdy jednak pojawi się w pobliżu jakiś obcy kot, to od razu go rozpoznaje i goni.

Niżej widać moje dwa futrzaki- biało-czarną Kizię i czarno-białego Dyzia-

moja kotka Kizia

mój kocurek Dyzio

Poniżej karmienie kociej rodzinki- jedzenie niesie mój tata. Na początku widać też Colę.

Trasa zaczyna się pod moją furtką a kończy pod furtką sąsiada- właściciela tej gromadki.

Młodsze kotki bały się aparatu, którym były filmowane i trzymały się z daleka.

Frywolitkowa zawieszka kwiatuszkowa

Ciekawość nie dawała …

Ciekawość nie dawała mi spokoju

Musiałam, po prostu musiałam spróbować zrobić tego frywolnego kwiatuszkowego kwiatka w bardziej rozwiniętej wersji.

Powstał medalion- zawieszka. Teraz powstaje do niego "ciąg dalszy" czyli coś, na czym będzie mogło toto zadyndać.

Pomysł na kwiatuszki się sprawdził doskonale, jak można zobaczyć na poniższych fotkach (na zdjęciach zawieszka jeszcze nie prasowana, dopiero jak będzie już cały naszyjnik skończony, pójdzie w ruch żelazko)-

frywolitkowa zawieszka

frywolitkowa biżuteria

Cały medalion wykonałam dwoma czółenkami, bez odrywania nitki.

Robiąc poprzednią, mniejszą zawieszkę nie łączyłam pikotkami poszczególnych płatków w obrębie każdego kwiatuszka, łączyłam jedynie czubki płatków. Tym razem robiłam inaczej- było troszkę więcej pracy i chyba niepotrzebnej, na przyszłość zostanę przy wersji z minimalną ilością pikotkowych połączeń.

Dla zainteresowanych rozrysowałam schemat i zamieściłam na moim forum w dziale frywolitkowym.