Stara kiecka w nowej odsłonie

Dzień za dniem szybko…

Dzień za dniem szybko leci. Czas jest jak jakaś oliwa, próbuję go złapać w garść i zatrzymać, a on przecieka mi pomiędzy palcami.

Cieszę się brakiem bólu nerek. Do innych dolegliwości próbuję się przyzwyczaić.

Byłam już na pierwszym spacerku, ot takim kilka kroków w lewo od domu, kilka kroków w prawo, ale zawsze to już coś.

Bloga znowu zaniedbałam. Dziś zauważyłam reklamy jakieś na górze blogaska.

Poszperałam w necie i znalazłam wiadomość, że na blogach, na których powyżej miesiąca nic nowego się nie dzieje, będą dodawali reklamy. 

Tak więc muszę sprawić, żeby coś się zadziało, może ta reklama w topie zniknie ;

Nie pokazywałam jeszcze tutaj biżuterii frywolitkowej, którą już jakiś czas temu zrobiłam.

Ślubny komplet do sukni w kolorze jasnej kości słoniowej z aplikacją w kolorze srebrnym.

Komplet jest również w tych kolorach – jasne ecru i srebrne nadzienie.

ślubna biżuteria frywolitkowa

ślubna biżuteria frywolitkowa

ślubna biżuteria frywolitkowa

ślubna biżuteria frywolitkowa

ślubna biżuteria frywolitkowa

ślubna biżuteria frywolitkowa

Komplet w kolorze czarno-beżowym

biżuteria frywolitkowa

ślubna biżuteria frywolitkowa

biżuteria frywolitkowa

Zrobiłam też kolejny komunijny komplecik – już na przyszły rok 🙂

wianek komunijny

okapnik świeca komunia

Teraz pora wyjaśnić o co chodzi z tą tytułową kiecką.

Dwa lata temu zrobiłam wściekle różową sukienkę na drutach. Sukienka była dość krótka, rozkloszowana, bardzo dziewczęca.

Lubię takie, no ale długość do pół uda i taki podfruwajkowy fason, to już trochę do mojego wieku nie przystaje 🙂

Postanowiłam sukieneczkę leciutko przedłużyć… Dorobiłam kilka okrążeń, niewiele, ot tak z 5 cm. Sukienka urosła prawie do kolanka.

Potem wzięłam żelazko, suknie zwilżyłam i tak na mokro, na chama rozprasowałam…

Suknia się zrobiła po tym zabiegu zwiewna, delikatna, ale urosła… do pół łydki.  Przesadyzm.

Czekam teraz na zakupioną halkę w odpowiednim kolorze.

Tymczasem pokażę fotki z niezbyt odpowiednią halką.

sukienka

sukienka

sukienka

sukienka

sukienka

sukienka

sukienka

sukienka

sukienka

sukienka

sukienka

sukienka

sukienka

sukienka

W tej chwili wróciłam do szydełka i znowu pozbywam się resztek 🙂

Niedługo powinnam finiszować.

Coraz mniej w mojej okolicy górek do spacerowania 🙁 Wyrastają nowe osiedla jak grzyby po deszczu. Miałam takie ulubione wzgórze dwa kroki od domu. Polanka, sosny z koźlakami i kawałek dalej ściana lasu.

Niestety góra została w większej części przerobiona na piach i wywieziona. Jeden budynek już stoi, rosną kolejne. Ponoć kawałek szczytu ma być dostępny nadal dla mieszkańców dzielnicy.

Nie wiem, w tej chwili same parkany i dostępu od mojej strony brak, może od strony lasu jakoś można się na czubek dostać.

Smutno mi, bo to moja górka, z której się zjeżdżało na sankach wspaniale 🙁

Dołem na już ściętym kawałku góry stoi taki dom – ładny, ale zapewniam, że krzewy dzikiej róży rosnące w tym miejscu były o wiele ładniejsze –

dom

weszłam na ten taras przed budynkiem-

dom

dom

Z tyłu i z boku stoi wysoki mur niedopuszczający nikogo wyżej –

dom

Z tyłu za budynkiem jest mała kaskada, nie wiem czy woda leci z tego źródełka, które było prawie na szczycie wzgórza czy wymyślili coś sztucznego –

dom

dom

a poza tym to tylko takie –

dom

A w mej pamięci są zupełnie inne obrazy.

Rok 2000 (robiłam fotki ze starych fotek i do tego przy słabym oświetleniu, więc jakość okropna)-

góra

góra

góra

góra

Tu ja z tatą, jak widzicie lubiłam chodzić po mojej górce na bosaka 🙂

góra

A tutaj też ja i tata tylko dużo wcześniej, miałam wtedy 13 lat. Na drugim końcu tej dłuuugiej liny, którą próbuję mojego tatę okręcić  był przyczepiony wielki pies 🙂

Musiał być przyczepiony do czegoś, bo inaczej nie reagował na wołanie i szedł, gdzie go oczy poniosły 😉 

góra

Zmykam, bo za bardzo marudzę. Sporo mam takich miejsc, za którymi tęsknię i niestety nigdy już ich nie zobaczę takimi jakimi je pamiętam.

Czy tylko ja jestem taka dziwna, że nie lubię zmian? 

Zanim zniknę zadam jeszcze tylko jedno pytanie – jak nazywa się to „moje” wzgórze?

Pierwsza osoba, która odgadnie, dostanie coś z biżuterii 🙂
(a gdyby ktoś przywrócił mi górkę w takim stanie w jakim być powinna, to go ozłocę :)))

Dziękuję za wszystkie komentarze.

Dekolt bluzki paskudki robi się łatwo – obrobiłam górę dekoltu rzędem półsłupków a potem wbiłam szydełko w miejsce gdzie wypada jeden z zębów wzoru u góry i zrobiłam 30 oczek łańcuszka, na kolejnym zębie wzoru zrobiłam oczko ścisłe i znowu 30 oczek łańcuszka i  tak obleciałam dookoła. Powstały długie łańcuszkowe pętelki. Później oczkami ścisłymi weszłam po piętnastu oczkach łańcuszka na szczyt pętli i robiłam 3 oczka łańcuszka i oczko ścisłe na szczycie pętli, 3 oczka łąńcuszka i oczko ścisłe na szczycie kolejnej pętli (tej długiej z 30 oczek łańcuszka) i tak dookoła. Później okrążenie z półsłupków, na koniec oczka rakowe.

Jeśli opis nie jest zrozumiały to mogę to rozrysować. 

Pozdrawiam wszystkich czytających i dziękuję za cierpliwość 🙂