Tym razem żadnych odlotów. Mopa już się nie czepiałam.
Grzecznie się balkonu trzymałam i nową tuniczkę prezentowałam 🙂
Tunika powstała z resztek, ot – kasacja zbywającej włóczki.
Jakaś stara anilana plus len pozostały z ostatniej bluzeczki z kwitnącym kołnierzem. Szydełko 1,5mm.
Całość- radosna twórczość własna.
Fantazyjka na szyi to taka… no… fantazyjka i już :)))