Porady babuni - Zatrzesienie moli- ekspert w temacie mile widziany
darka - Czw 04 Paź, 2012 20:45
Podpowiem Wam jeszcze, że mole lubią herbatę. Koleżanka przyniosła je ze sklepu właśnie w pudełku ze zwykłą, czarną herbatą. No i rozlazły sie po szafkach. Walczyła z nimi coś około miesiąca, na razie ma spokój.
Ja ide profilaktycznie przejrzeć szafki
Anja - Czw 04 Paź, 2012 20:52
Grażyna, ja myślę, ze wszystko zależy kiedy je zauważyłaś.
Ja bardzo długo nie wiedziałam co to jest.
Złościłam się, że wiecznie coś lata, ale najpierw myślałam, że to z dworu (bo moje osiedle w lesie stoi). I dopiero po jakimś miesiącu zobaczyłam, że to coś z szafek kuchennych wyłazi.
Myślałam, ze jak wyrzucę to, w czym je znalazłam (kaszę i słonecznik) to się skończy. I dopiero po kolejnych 2-3 tygodniach okazało się, że już dziady rozlazły się po całej kuchni.
Grażyna - Pią 05 Paź, 2012 13:42
No i proszę - wczoraj znalazłam źródło moli. W kuchni złapały się, jak wspomniałam, dwa. No i jest spokój. A tu okazało się, że te mole przylatują z pokoju mojej córki. Wyhodowała je na karmie dla królika, a królika nie ma już od czerwca. Trzymała karmę na dolnej półce w szafie ze swoją odzieżą. Miała wczoraj niezły Sajgon w pokoju. Bałaganiara! Poza karmą były jeszcze trociny. Nie mam pojęcia po co trzymała to w pokoju. Miała oddając królika, obdarzyć nabywcę wszystkimi akcesoriami od królika, no i tego nie zrobiła. Straciła bukiety z suszu, różne pierdółki ze słomy, bo się lubuje w takich kolorowych ozdobach pokoju, a za szafą, to nawet nie opiszę, co się działo. Masakra! Siedziała do nocy i sprzątała, zmywała. Dzisiaj pranie odzieży, koców i wszystkiego innego, co w tej szafie trzymała. Najbardziej szkoda jej było kolorowych kartonowych pudeł, na które wydała sporo kasy i w których trzymała swoje skarby. Ale w pudłach było całe siedlisko moli, więc kazałam wszystko wywalać.
To już drugi raz, jak nas obdarzyła robactwem. Gdy miała osiem lat, to nie chciało jej się chodzić do kuchni i wyrzucać do kosza ogryzków od jabłek. Za wersalką umieściła worek i pakowała ogryzki do tego worka. Pewnego dnia owady z torby sie wydostały i cały pokój był w muszkach owocówkach. Masakryczna plaga, w pokoju było czarno od owadów. Byłam wtedy w szoku, jak to się stało, skąd to się wzięło. Od tej pory mąż codziennie (a córka ma już 23 lata) sprawdza jej kosze na śmieci (a ma dwa), zagląda też w kąty, czy cos tam nie biega lub lata.
kabyr - Pią 05 Paź, 2012 14:04
Grażyna, o zgrozo.
Nie będę jej współczuć tylko Tobie Grażyno.
Mówią, że małe dzieci mały kłopot,
duże duuuży kłopot.
Nie sposób całe życie prowadzić ich za rączkę.
No trudno nie ma co ubolewać nad rozlanym mlekiem
tylko zakasać rękawy.
"W nagrodę" kazałabym posprzątać dokładnie całe mieszkanie,
aby nie dać molom więcej satysfakcji.
Nie wiedziała zapewne,
ze one lubią trociny,
a może to zwykły przypadek.
Może smakuje im wszystko co jest w cieplutkich domach.
Ja na szczęście nic takiego nie mam.
Po Waszych postach posprawdzałam moje mąki,
bo też chomikuję,
ponieważ piekę chleb sama.
Aurelia - Pon 08 Paź, 2012 21:39
Grażynko myślę, że to nie córki wina.
Już pisałam tu wcześniej... wina jest po stronie producentów, owych karm dla wszelkich gryzoni.
Oni już sprzedają zainfekowane ziarno.
Ponieważ ja gryzonie mam w kuchni, a karmę w polu widzenia, przyłapałam się parę razy, że zaraz po kupnie pokarmu, coś jest nie tak.
W zeszłym roku, przesypałam do przezroczystego plastikowego pudełka, jak zobaczyłam co sie dzieje... poprostu temu producentowi, w domu, bym to wysypała.
Najczęściej są w tych kartonowych opakowaniach... przecież klient i tak nie widzi co kupuje...
Awenturyn - Wto 09 Paź, 2012 18:24
Aurelia, nie tylko w pudełkach ja miałam w karmie kupionej na wage ale po zamknięciu w pudełku zrobił się inkubator i te paskudztwa zaczely latać
u mnie narazie nie lataja po rozłożeniu lawendy
Grażyna - Sob 03 Lis, 2012 22:11
Łapią sie u mnie na rozwieszone łapki. Szafka pusta, a na lepie jest już 10 moli. Po mieszkaniu nie latają, śmiem więc sądzić, że to nowe wylegi ze szpar szafki, z miejsc niedostępnych dla mnie.
beacia-24 - Sob 03 Lis, 2012 22:21
No niestety ja też pamiętam plagę jak jeszcze u rodziców mieszkałam, ale o dziwo ja siedlisko znalazłam w barku, gdzie trzymałam .... płatki kukurydziane kupione na wagę. Nie były za smaczne zatem leżały czas jakiś, ale w zasadzie okres przetrzymania nie był długi, za to sprzątania było co nie miara. Kokony potrafiły być nawet w najmniej spodziewanym miejscu zatem spora zawartość barku wylądowała w koszu. Na szczęście od owego incydentu już więcej nie było takich przygód. Niestety w zwierzęcej karmie bardzo często lęgną się ów robale i to nie jest wina posiadacza, a faktycznie producenta.
Anja - Nie 04 Lis, 2012 06:36
Grażyna, nawet jeśli już nic nie lata to obserwuj kuchnię. I łapki (licz czy przybywa, czy nie). Jak coś kupujesz, to od razu do pojemników zamykaj
Grażyna - Nie 04 Lis, 2012 13:36
Zamykam, ale nie wstawiam do szafki. Trochę to męczące, bo pojemniki stoją na wierzchu i estetycznie to nie wygląda. Ale wytrwam w tej walce.
Madzia - Nie 04 Lis, 2012 19:54
Chyba poznałam mój grzech, mąki były w pojemnikach ale pojemniki niedokładnie zamknięte. Cała ja.
Grażyna - Sob 18 Sty, 2014 20:41
1,5 roku walczyłam z molami, nie uwierzycie, że ta walka tak długo trwała. Ale udało się.
Naczytałam się mnóstwo o sposobach walki z tymi owadami i powiem tak, tylko kompleksowe działanie, czyli stosowanie kilku metod jednocześnie, daje skutek. Trzeba czyścic całe mieszkanie, bo jaja mogą składać wszędzie, poza środkami spożywczymi.
Solidnie wzięłam się za mole w wakacje, bo mnie tak wkurzyły. Wymyłam w mieszkaniu wszystko co się dało Ajaxem, meble, ściany, pojemniki, itp., a potem octem lub domestosem. Meble z tyłu spryskałam dodatkowo preparatem chemicznym. Poprałam prawie wszystko, łącznie z dywanami. Następnie wszystkie środki spożywcze, które dało się uratować, włożyłam na dobę do zamrażarki. Niska temperatura zabija larwy i jaja. Pojemniki na żywność wyparzałam i puste wkładałam na 2-3 godziny do zamrażarki. Kupiłam kilkanaście lepów na mole i rozwiesiłam po całym mieszkaniu. Estetycznie to nie wyglądało, bo mole co 3-6 tygodni się wylęgają i łapały się na te lepy, ale dzięki temu nie miały szans. Do czystych szafek włożyłam w małych naczyniach goździki. Ich zapach odstrasza mole. Do szafek z ubraniami lawendowe zapachy.
Mole nie pokazały się od września, więc mogę uznać, że walka wygrana. Nabrałam teraz nawyku, ze cokolwiek przyniosę spożywczego do domu, to najpierw wkładam do zamrażarki na kilka godzin. Tak w razie czego, bo uczuliłam się na te mole i widzę, ze prawie w każdym sklepie fruwają. Wcześniej tego nie zauważałam.
ania_b - Sob 18 Sty, 2014 22:03
O tym zamrażaniu nie wiedziałam. Dzięki. Będę stosować profilaktycznie, bo też kiedyś miałam tych gości w kuchni i nie chcę ich więcej.
ciapara - Pon 20 Sty, 2014 09:46
U mnie się uspokoiło. Ale lawenda leży w dużej ilości w ubraniach
elawe - Wto 21 Sty, 2014 10:16
http://nuclearts.pl/dom/jak-zwalczyc-mole/
http://domowe-sposoby-na-...l#axzz2r1R4JT63
http://polki.pl/dom-porady_artykul,10032547.html
http://www.mowimyjak.pl/d...,121_59760.html
Może te porady komuś pomogą. U mnie moli nie ma, ale sprawdzić nie zaszkodzi. Po tych artykułach to aż się boję. Pozdrawiam.
japoneczka01 - Wto 25 Lis, 2014 11:43
Ostatnio w biedronce widziałam mole spożywcze w owocach suszonych na wagę: rodzynki, figi, żurawina, itp.) i w orzechach różnego rodzaju. Zgłosiłam to ekspedientkom. Na drugi dzień tego nie było i były ślady sprzątania, ale ja już tego typu rzeczy nie kupię. Nie po darmo zalecają, aby owoce suszone przed dodaniem, np. do ciasta sparzyć wrzątkiem. brrr
Grażyna - Sob 13 Gru, 2014 15:28
Jednak z molami wygrać nie można. Męczę się nadal, bo wlazły do mnie od sąsiadki, zwyczajnie we wrześniu przez okno. Gdy sąsiadce powiedziałam, żeby chałupę sprawdziła, bo mi coś wlatuje przez balkon, to była zdziwiona twierdząc, ze u niej nic nie lata. A okazało się, że hodowlę miała na stole w miseczce z wafelkami. Stół obok drzwi balkonowych. Wafelki już całe chodziły. Ona tego nie widziała. Wafelków nie jadła, miała wafle dla gości Jaki efekt - ona łapie, ja łapię, na chwilę jest ok, a następnie znów się przyklejają do taśmy. Nie mam już sił. Czekam na silne mrozy i jak nadejdą, to wywietrzę porządnie dom. Od niskiej temperatury larwy i jaja giną. Nie mam pojęcia, gdzie u mnie jest hodowla, bo przeglądam dom i nie natknęłam się na nią.
vichta - Sob 13 Gru, 2014 16:54
| Grażyna napisał/a: | | Wafelków nie jadła, miała wafle dla gości |
Spadłam z fotela
Chyba niezbyt często ktoś ją odwiedza...
A co do problemu, to naprawdę współczuję. Parę razy zdarzyło mi się kupić coś z molami spożywczymi, bułkę tartą, płatki owsiane, mąkę. Ale nigdy nie zagościły na dłużej i nie sprawiły problemów. Poza takim, że trzeba było się pożegnać z zakupionym towarem jak najszybciej. Moli odzieżowych nie miałam nigdy. Ale pamiętam, że kiedyś, będąc dzieckiem, znalazłam je w jakimś kłębku włoczki z zapasów mojej mamy. Skończyło się na przewinięciu wszystkich kłębków. Larwy zostały "wyłuszczone", wrzucone do pieca i temat już więcej nie powrócił.
Nigdy bym nie pomyślała, że to takie trudne do wytępienia.
|
|
|