Pogaduszki szydełkowe - Ile belfrów dzierga na naszym forum?
Runa - Nie 09 Sie, 2009 12:15
ano niestety każdy teraz pilnuje swojego etetu u nas też cieniutko z godzinami, niedawno się dowiedziałam, ze jak wrócę z macierzyńskiego to nie będe miała całego etatu :/
makneta - Nie 09 Sie, 2009 12:28
Wracam po 3 latach wychowawczego na własne życzenie tylko na 10 godzin, a i tak koleżanki nie będą miały nadgodzin jak to zwykle bywało, bo jedną klasę 5 nam zlikwidowali (było w niej za mało dzieci) i klas pierwszych będą dwie a nie 3 jak dotąd.
I mnie też czeka duża zmiana, bo będę uczyć angielskiego w 1 i 2 klasie, dotąd pracowałam w klasach 4-6.
honda46 - Nie 09 Sie, 2009 12:31 Temat postu: ile belfrów Nietoperek, masz rację, między innymi dlatego odeszłam na emeryturę - miałam serdecznie dosyć reform w oświacie.
Nietoperek - Nie 09 Sie, 2009 14:27
Ja niestety byłam pierwszym rocznikiem tych reform. Nawet nauczyciele nazywali nas królikami doświadczalnymi. Szkoda tylko, że te zmiany prowadzą ku zagładzie a nie poprawie.
haneczka814 - Nie 09 Sie, 2009 19:13
a ja uczę maluszki - nauczanie zintegrowane, teraz będę miała trzecioklasistów
ajlii - Nie 09 Sie, 2009 20:53
No, ja też dołączam - moi uczniowe mają od dwóch do sześciu lat
Paillette - Nie 09 Sie, 2009 23:32
Nietoperek, witaj w klubie, mój rocznik przez jakiś czas szedł tzw. "dziesięciolatką". W połowie zrezygnowano i też nazywali nas królikami doświadczalnymi.
gosias - Pon 10 Sie, 2009 07:00
Problem od kilku lat - liczba dzieci zmniejsza się... Pisałam wyżej, że nauczycielem nie jestem, ale w szkole etaty administracyjne również uzależnione są od liczby dzieci w szkole. Żal mi ludzi, którzy chodzą po placówkach, zostawiają swoje CV praktycznie bez szansy zatrudnienia....
lucyna112 - Pon 10 Sie, 2009 07:20
Mnie najbardziej drażni fakt,że ciągle ktoś nam mówi,że musimy uzupełnić kwalifikacje,bo to co mamy to właśnie jest niewystarczające(brak etatu,mało dzieci ,reforma) i uzupełniamy za własne pieniądze i kosztem wolnego czasu oraz rodziny. Uważam,że jesteśmy najlepiej wykształconą grupą zawodową ,a i tak ciągle trzeba odpierać ataki jak nam dobrze(proponuję wtedy tym osobom, żeby podjęły pracę w szkole).Ja też mam 2 fakultety i 2 podyplomówki (obecnie 3-wychowanie seksualne). I więcej nie zrobię-na pewnym etapie dokształcanie to nie kolejny papierek.Fakt,że dzięki treningowi umysłu-może nie starzejemy się tak szybko.
szajajaba - Pon 10 Sie, 2009 07:55
Dokładnie. Czasem faktycznie trzeba studia robić, by zdobyć jakieś uprawnienia - ja musiałam zrobić oligo (musiałam za dużo powiedziane - tak czy siak chciałam), ale po skończeniu 3 klasy, chcąc iść z moimi dzieciakami dalej jako pedagog specjalny, musiałam skończyć jakiś przedmiot (swoją drogą paranoja jakaś - by móc w starszych klasach pracować z dziećmi niepełnosprawnymi nie wystarczy oligofrenopedagogika - konieczny przedmiot, choćby nawet wf. Piszę nawet, bo akurat na wf z nimi nie pracuję). Ale tu udało mi się dorwać studia bezpłatne z EFSu, które są zgodne z moimi zainteresowaniami - informatyka. Skończyłam, po czym po roku przerwy stwierdziłam, że wypadałoby wreszcie mgr zrobić No to robię, kierunek zmieniłam, w efekcie mam do nadrobienia jeszcze 7 z 13 różnic programowych, same perełki: fizjoterapia, patomechanika, rehabilitacja kompleksowa...
I tym sposobem studiuję praktycznie od 10 lat
Paillette - Pon 10 Sie, 2009 09:57
szajajaba, toż Ty "wieczna studentka" jesteś.
Pamiętam wojnę w moim (jeszcze) małżeństwie,że aby dostać 200zł brutto podwyżki, musiałam wziąć 2 tys pożyczki i drugie tyle na dojazdy przez 2 semestry po 300km - z Lubina do Katowic.
A jak ktoś zaczyna mi mówić, że nauczyciele mają tyle wolnego, a wciąż narzekają - odpowiadam krótko: trzeba się było uczyć!
madisa - Pon 10 Sie, 2009 10:54
Ja belfer tylko na papierze, bo pracuję w Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej. Także niby awans nauczyciela, ciągłe dokształcanie i te sprawy, ale praca zupełnie różna: cichutko, kameralnie, a i tak mamy płacone trudne i marudzimy...
cedra - Pon 10 Sie, 2009 16:22
Dołączę i ja. Pedagogika wczesnoszkolna,muzyka-kiedyś, a obecnie pedagog, wychowawca świetlicy, a dokładniej kierownik świetlicy z dożywianiem w gimnazjum (czytaj: mało zajęć z młodzieżą , dużo papierkowej roboty- niestety)
kasiad - Pon 10 Sie, 2009 16:51
| Paillette napisał/a: |
A jak ktoś zaczyna mi mówić, że nauczyciele mają tyle wolnego, a wciąż narzekają - odpowiadam krótko: trzeba się było uczyć! |
Ja powtarzam to samo!
krystyn47 - Pon 10 Sie, 2009 17:09
Nauczyciel bibliotekarz dyplomowany - jeszcze z czasów kiedy nie trzeba było stawać przed komisją. Uczyłam także w liceum profilowanym - zarządzanie informacją. Niestety mój były dyrektor zlikwidował ten profil, bo klasy męskie mu się nie podobały. I teraz mam niestety goły etat.
A wracając do dyplomowania. Myślałam, że moja droga awansowa się już zakończyła. A tu doszły mnie słuchy, że GÓRA wymyśliła 3 stopnie specjalizacji dla dyplomowanych, żebyśmy się czasem nie nudzili.
ciapara - Pon 10 Sie, 2009 17:11
Ja belfer tylko z wykształcenia bo zycie rzuciło mnie w inna strone
Anka480 - Pon 10 Sie, 2009 18:49
Witam!
Ja też jestem nauczycielem. Pracuję jako bibliotekarz nauczyciel. To jest zjawisko dziwne. Cos w rodzaju schzofrenii. Dwa w jednym. Awans nauczycielski to kretyństwo pierwszej wody. Udawadnia sie komisjom,ze my nie wielblądy i jednak robimy co do nas nalezy...Ja po 14 latach pracy w oświacie z wiecznym dokształcaniem , studiami podyplomowymi itd. wreszcie doczekam sie w tym roku zimą awansu na mianowanego. Poprzednia dyrekcja mocno mnie nie lubiła i skutecznie utrudniała mi życie...Taka ludzka życzliwośc...pozdrawiam wszystkich belfrów i bibliotekarzy na forum
Susan - Pon 10 Sie, 2009 20:03
| krystyn47 napisał/a: |
A wracając do dyplomowania. Myślałam, że moja droga awansowa się już zakończyła. A tu doszły mnie słuchy, że GÓRA wymyśliła 3 stopnie specjalizacji dla dyplomowanych, żebyśmy się czasem nie nudzili. |
No błagam Cię! Proszę powiedz, że żartujesz! Jutro mój wielki dzień i myslałam ze na tym koniec!!! Już mam autentycznie powyżej dziurek w nosie wszelkich awansów, planów rozwoju, ton sprawozdań, albo sprawozdań do sprawozdań! Zaświedczeń do zaświadczeń! GGRRRR!!! Przeszłam wszystkie etapy awansu, a na mianowanie nawet dwa razy (raz musiałam przerwać 3 miechy przed końcem!) Najśmieszniejsze jest to, że nie czuję się przez to ani ciut mądrzejsza, a coraz bardziej zmeczona. DRAMAT!
krystyn47 - Pon 10 Sie, 2009 22:37
Wierz mi ja też chcę, żeby to były plotki.
A jutro Twój wielki dzień - myśl pozytywnie. Szkoda tylko, że szanowna komisja zabrała Ci tyle wakacji. Nie mogli Cię przepytać na początku lipca ?
makneta - Pon 10 Sie, 2009 23:06
A ja postanowiłam skończyć awans na mianowaniu. Nie mam właśnie siły i czasu na kolejne podyplomówki.
Grażyna - Wto 11 Sie, 2009 09:47
Nie musisz robić podyplomówek, wystarczą jakieś kursy. A warto zrobic dyplomowanie ze wzgledu na pensję, bo same wiecie, że nasza emeryturka będzie bardzo uboga wg nowych zasad. Z mianowanego zupełnie głodowa. Trzeba myslec o przyszłości. wieksza zasadnicza, wieksza suma za godziny ponadwymiarowe i zastepstwa.
Ja robiłam dyplomowanie zaraz na początku, w 2001r, w 9 miesięcy. Uważam, że taki czas na dyplomowanego jest wystarczający, no ale jednak trwa 3 lata, jest to meczący czas, mimo wszystko warto. Czy będą stopnie specjalizacji? Wątpię!
makneta - Wto 11 Sie, 2009 10:22
Grażynko, wiem, że wystarczą kursy, ale mam dość skomplikowaną sytuację rodzinną i dość stresów na razie. W tym roku i tak wracam tylko na pół etatu po 3 latach urlopu wychowawczego. Zobaczymy co będzie potem, może jeszcze mi się odmieni
Nietoperek - Wto 11 Sie, 2009 13:42
Jak tak czytam co tutaj piszecie, to coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że skończę swój kurs pedagogiczny i na szkołę będę patrzeć z daleka...
guzanna - Wto 11 Sie, 2009 15:31
Podobnie jak Grażynka wskoczyłam na dyplomowanego zaraz na początku. Wtedy może było łatwiej, ale całą teczkę trzeba było zrobić bez pomocy w formie odpowiedniej literatury, samodzielnie. W internecie żadnych planów rozwoju, wzorów sprawozdań, rozwiązania przypadków jeszcze nie było.
Krystyn47, pierwsze słyszę o trzech stopniach dyplomowania Urzędasy w ministerstwie doprawdy nie mają co robić, skoro coraz dziwniejsze rzeczy wymyślają, żeby przypadkiem nauczyciele nie mieli chwili spokoju i stabilizacji.
Susan - Wto 11 Sie, 2009 18:27
Bardzo dziękuje za trzymanie kciuków! Jestem już dyplomowana! Ufff... Mam dość teraz przydałby się jakiś urlopik na podreperowanie moich skołatanych nerwów
krystyn47, sama napisałam, żeby był w sierpniu bo w lipcu pojechałam na urlop. Dla mnie zawsze wakacje to lipiec, w sierpniu już myślę o szkole.
Nietoperek, nie taki diabeł straszny. Jak mawia moja koleżanka "gdyby nie uczniowie to ta praca byłaby nawet przyjemna" Ja jednak "uczniów" zamieniam na "papiery"
Grażyna, masz zupełna rację. Trzeba robić te awanse. Poprostu trzeba robić wszystko, żeby w naszym zawodzie, i tak marnie opłacanym, móc zarabiać jak najwięcej. Nie mamy gwarancji, ze dożyjemy emerytury, ale jek dozyjemy to będziemy cieńko piszczeć. Dlatego pewnie jak cos znowu wymyślą to ja pewnie to też zrobię, ale nie gwarantuję, że na emeryturze nie będę zgorzkniała
Poza tym ja mam taką zasadę w życiu, że jak czasem się czegoś nie zrobi na siłę, czasem losowi wbrew, to sie nie będzie miało.
makneta,
|
|
|