Galerie prac użytkowników forum - prace nuli - po pół roku - str.178
nula - Sob 23 Sty, 2016 18:35
dziewczyny - dziękuję serdecznie
| Pysiatom napisał/a: | | pracowity początek roku. |
zaczęłam pracowicie, ale już mnie leń dopadł i brak weny .......
co prawda skończyłam drugie skarpetki, ale poza tym nic ......
elka j., - nic się nie przejmuj
życzenia przekazałam - młodzi bardzo dziękują
Grażyna - Nie 24 Sty, 2016 16:45
sliczne prace
elunia_olsztyn - Śro 27 Sty, 2016 16:02
Wszystko piękne jak zawsze. To nie leń Cię odwiedził ,raczej zmęczenie.
nula - Pon 15 Lut, 2016 08:56
Grażyna, elunia_olsztyn,
leń na szczęście wpadł tylko z krótką wizytą
wypił szybką kawę i poleciał szukać następnej ofiary
mam nadzieję, że nie trafił do żadnej z Was ....
wena też powróciła
na tym forum nie da się długo egzystować bez weny - wchodząc tutaj to zupełnie tak, jakby się zażywało dopalacze
zaraziłam się od dziewczyn małpim wirusem więc następna tunika już się robi (tym razem szydełkowa)
a w międzyczasie dla odmiany przerzuciłam się na maskotki
zdjęcia fatalne - ale oczywiście czasu nie miałam, światła dziennego nie miałam a maskotek jutro już też nie będę miała więc musiałam robić wczoraj przy lampie
następny rozpłaszczony kotopodobny
a do towarzystwa
próbowałam sfotografować skarpetki na swoich stopach, ale bez powodzenia
nie wiem jak ostatnim razem mi się to udało
| elunia_olsztyn napisał/a: | To nie leń Cię odwiedził ,raczej zmęczenie.
|
no fakt, zmęczona jestem strasznie - marzy mi się bezludna wyspa
miotam się pomiędzy dwoma domami, ciągle w biegu - nie wiem na ile jeszcze sił mi wystarczy, ale wyjścia nie ma więc nie ma co płakać .......
kabyr - Pon 15 Lut, 2016 09:05
Haniu
a wena czasami opuszcza każdego,
bo dochodzi zmęczenie i przede wszystkim bezradność.
Przerabiałam to i wiem co piszę.
Głowa do góry i nie daj się.
Za jakiś czas będzie Ci bardzo brakować tego latania na dwa domy.
Ainer - Pon 15 Lut, 2016 09:08
super małpeczka
izetta - Pon 15 Lut, 2016 10:06
nula, małpka cudowna, zabieram od razu
zabka611 - Pon 15 Lut, 2016 10:19
Zazdroszczę Tobie tego latania,NAPRAWDĘ.Za wszystko wielkie
elunia_olsztyn - Pon 15 Lut, 2016 13:30
Piękne maskotki i mój ulubiony temat
Pysiatom - Pon 15 Lut, 2016 14:41
Nula wszystko jest piękne, a małpka słodka.
amuszka - Pon 15 Lut, 2016 16:41
Wszystkie maskotki piękne ale mnie urzekł ten rozpłaszczony kotopodobny słodziak
Apak - Pon 15 Lut, 2016 21:23
No jakie piękne maskotki!
marysia54 - Pon 15 Lut, 2016 22:44
Mnie też spodobał się bardzo kotopodobny jest fantastyczny
małpie też nie brakuje urody jest cudna
Coś ostatnio prześladują nas małpy , albo sukienki albo maskotki
nula - Wto 16 Lut, 2016 15:44
dziewczynki - bardzo dziękuję
| izetta napisał/a: | | małpka cudowna, zabieram od razu |
no wiesz Izuniu - dziecku zabierzesz ????
| marysia54 napisał/a: | | Coś ostatnio prześladują nas małpy , albo sukienki albo maskotki |
moja chyba sympatyczniejsza ? (w porównaniu z autorką sukienki oczywiście, bo sama sukienka bardzo ładna)
wiesia_33 - Wto 16 Lut, 2016 17:52
Fantastyczne maskotki
Madzia - Wto 16 Lut, 2016 18:05
Bardzo podobają mi się szydełkowe maskotki, ale to jest coś czego nigdy nie zrobię. Tym bardziej podziwiam! Są naprawdę urocze!
I zabieram lalę!
elka j. - Śro 17 Lut, 2016 21:48
| nula napisał/a: |
izetta napisał/a:
małpka cudowna, zabieram od razu
no wiesz Izuniu - dziecku zabierzesz ???? |
Rozpłaszczony kot i małpka kuszą, ale nie będę zabierać dziecku, choć widzę, że chętnych jest więcej
krzysia551 - Śro 17 Lut, 2016 21:54
nula, świetne+
siebusania - Czw 25 Lut, 2016 06:26
nula,
Anisa - Czw 25 Lut, 2016 09:08
Urocze są te twoje maskotki
nula - Sob 04 Cze, 2016 18:42
wiesia_33, Madzia, elka j., krzysia551, siebusania, Anisa,
pewnie będzie długo bo mam zaległości, czytać nie musicie, ale chyba muszę się wygadać (tzn. wypisać)....
trochę mnie tu nie było ......
ale jestem, coś tam robię jak tylko złapię wolną chwilę - tyle, że tych wolnych chwil strasznie mało ostatnio
a w maju to już w ogóle był horror ...
zachorował nasz kot
przez pierwszą połowę maja codzienne wizyty u weterynarza - każda wizyta to 1-2 godz.
(o kosztach już w ogóle nie wspominam - kto miał chorego zwierzaka, ten wie ile kosztują takie wizyty - RTG, USG, kroplówki, zastrzyki, leki, specjalna karma, badanie krwi, moczu, lewatywy i już sama nie wiem co jeszcze)
Najgorsze, że nie szło ustalić co tak dokładnie mu dolega - na zdjęciach i USG widać było, że ma zablokowane jelita, powiększoną trzustkę, wyniki krwi fatalne ....
nic nie pomagało i praktycznie był o krok od uśpienia
po prostu leżał, nie jadł, nie pił, nie reagował na nic
schudł 3 kg !
długo bym mogła pisać - było strasznie ...
pani weterynarz stwierdziła, że alternatywą jest jedynie operacja - trzeba kota "otworzyć" i zobaczyć co tam jest, jeżeli się da to usunąć to co go "blokuje", a jeżeli nie, bo np. będzie to nowotwór, to wtedy przynajmniej będzie wiadomo, że ratunku nie ma...
więc żeby go wzmocnić dostał kroplówkę z antybiotykiem podaną dożylnie (przedtem dostawał kroplówki podskórnie) na którą zareagował wstrząsem anafilaktycznym w postaci ataku szału !
Lekarki (3 szt.) twierdziły, że czegoś takiego jeszcze nie widziały !!!
opisać się tego nie da - atakujący tygrys to pikuś - w 6 osób nie mogliśmy go utrzymać - Eli oberwało się najwięcej, bo to ona go trzymała na kolanach i użarł ją w rękę !
W końcu udało się go unieruchomić w wielkich skórzanych rękawicach i podać środki uspokajające !
W efekcie do domu przywieźliśmy nieprzytomnego kota umówieni na operację następnego dnia.
A rano szok - kot wstał, przespacerował się po mieszkaniu i poszedł do miski z jedzeniem - co prawda nie zjadł nic ale pierwszy raz od trzech tygodni napił się wody więc i tak była to ogromna poprawa !
Nie będę Was zanudzać całą historią
Przez 3 tygodnie karmiłyśmy i poiłyśmy kota strzykawką
Operacji w końcu nie było, zaczął pić i jeść sam (co prawda niewiele ale zawsze), wychodzi do ogródka wylegiwać się na słoneczku, wygląda jak parodia kota - szkielet obciągnięty skórą (w dodatku o 3 numery za dużą), brzuch wygolony (do USG), na łapkach wygolone placki (do pobierania krwi), wyniki nadal są złe - teraz szwankują nerki, ale się trzyma ...
Nawet powiedziałabym, że ma coraz więcej energii - ostatnio przyniósł ptaszka w prezencie - na szczęście ptaszkowi udało się uciec
Teraz już nie jeździmy do gabinetu codziennie, tylko raz w tygodniu - wracamy zaopatrzone w zapas leków - same robimy mu kroplówki (ale podskórnie)
W podawaniu kotu tabletek doszłyśmy niemal do perfekcji ....
Jeżeli któraś przebrnęła przez ten elaborat to mam prośbę
Powiedzcie, że jesteśmy z Elą normalne - bo sądząc po opiniach ludzi kwalifikujemy się do zakładu zamkniętego !
Reakcja większości naszych znajomych była taka :
1. masz za dużo pieniędzy ?
2. nie masz co z czasem robić ?
to tylko kot !
a dla nas to członek rodziny !
Fakt - wydałyśmy na niego mnóstwo pieniędzy - ale jakoś nie jest nam ich szkoda
co z tego, że nie kupię sobie wymarzonych drutów z dołączanymi żyłkami, które już właśnie miałam zamawiać ?
Albo innych rzeczy, które akurat nie są mi niezbędne ?
co z tego, że mamy teraz chyba najdroższego kota w Poznaniu ?
Ale go mamy....
Nie wiemy co będzie dalej, ale nie żałujemy ani pieniędzy ani poświęconego czasu !!!
Na razie tyle - ufff, wygadałam się i od razu mi lepiej ....
parę fotek mam do pokazania - ale to w następnym poście
i muszę Wam też przedstawić naszych nowych domowników - bo rodzina nam się trochę powiększyła ....
maranta - Sob 04 Cze, 2016 19:00
| nula napisał/a: | | Powiedzcie, że jesteśmy z Elą normalne |
Jesteście.
Biedny kot, nacierpiał się, ale doskonale rozumiem chęć ratowania przyjaciela.
Oby już teraz szybko wracał do zdrowia.
Kilka miesięcy minęło od odejścia Kizi, a ja nadal popłakuję i ogrommnie tęsknię.
Wiele bym dała, żeby nadal z nami była, więc doskonale Was rozumiem.
stonesik - Sob 04 Cze, 2016 19:07
nula, jesteście baaardzo normalne! Normalniejsze niż większość społeczeństwa! Mam nadzieję, że kotek wydobrzeje i mocno trzymam kciuki
Madzia - Sob 04 Cze, 2016 19:14
| nula napisał/a: | | Powiedzcie, że jesteśmy z Elą normalne |
ja ostatnio nie wiem co jest normalne... Bo np słyszę, że jemy z mężem nienormalnie.
Współczuję horroru i życzę aby kotek doszedł do siebie jak najszybciej.
Rok temu przeżywałam podobne rzeczy z Moriskiem.
Nie wiem co potem mówiła moja kierowniczka jak przyszłam rano zaryczana i poprosiłam o urlop.
Ja słyszałam tylko: "no tak, człowiek się przywiązuje". Co też mnie wkurzało, bo nie jestem przywiązana do kotów. Ja je kocham. Kocham męża i kocham koty. Są moją rodziną.
Salem - Sob 04 Cze, 2016 19:45
| nula napisał/a: |
Powiedzcie, że jesteśmy z Elą normalne - bo sądząc po opiniach ludzi kwalifikujemy się do zakładu zamkniętego !
|
No to witaj w klubie "nienormalnych". Dla mnie moje koty też należą do rodziny. Jak brałam drugiego to wszyscy się pukali w głowę. Po co mi drugi kot? Bo pierwszy tęskni za psem przy którym się wychowała? Przecież to "tylko" kot. Przyzwyczai się.
|
|
|