Pogaduszki szydełkowe - Noworoczne postanowienia i zmiany
Aurelia - Wto 09 Lut, 2010 17:29
Ja przytyłam, gdy zmieniłam miejsce zamieszkania. Pomimo, że było lato, biegałam codziennie kawałek nad staw,tam pływałam, jeździłam na rowerze.
Przytyłam, przez dwa miesiące 12kg.
Byłam w takim wieku 16 lat jak pisze nasza Kabyr. Do tego były ciasta które piekła co tydzień moja babcia, przyznać muszę,że jak je widziałam, nie mogłam się opanować. Myślę,że te proszki do pieczenia powodują takie łaknienie.
Wydaje mi się również,że najgorzej to zacząć ze słodyczami, one też tak jakby uzależniają. Przykład mamy, jak się czujemy po świętach, wiadomo coś by się zjadło.
Ostatnio zjadłam trochę batoników, po paru dniach, gdy ich już pod ręką nie miałam, czułam,że aż coś mi się robi,że nie ma nic słodkiego, tak mnie ssało. Także ze słodkim lepiej nie zaczynać.
kabyr - Wto 09 Lut, 2010 17:52
| Aurelia napisał/a: | Czy to badanie robi się z krwi?  |
Tak Aurelio z krwi.
Powinnaś iść do pediatry i zasugerować, że ma skierować córkę na to badanie.
Też nikt by nie przypuszczał, że moja córka może mieć chorą tarczycę.
Pojechała na wycieczkę w góry i tam zasłabła.
Jestem wdzięczna lekarzom z Zakopanego,
że bardzo profesjonalnie podeszli do tematu.
Zrobili wszystkie badania i wyszło szydło z worka.
Tarczyca i cukrzyca to tak jakby dwie nie dobre siostry
które robią bardzo duże spustoszenie w organizmie.
Runa - Wto 09 Lut, 2010 18:21
Gratuluje postępów wszystkim na dietce jak widać nie taka dieta straszna jak ja malują
jestem tylko ciekawa w którym momencie przestaje się chudnąć? Bo rozumiem, że z takiej zdrowej diety nie trzeba rezygnować.
Aurelio a na ten wf to będe zaraz tupać głośno i mocno - nie wrzucajcie wszystkich wf-istó do jednego worka, jest coraz mniej tych co rzucają piłkę. Poza tym jest jeszcze druga strona medalu zapytaj dzieci jaki wf by wolały piła czy ćwiczenia? Bo ja muszę się naprawdę czasami nagłówkować żeby lekcja się dzieciakom podobała.
gosias - Wto 09 Lut, 2010 18:32
Runa, Na szczęście nie głoduję na tej diecie No i można pić kawkę, którą bardzo lubię. Nie stosuję zamienników cukru, bo kawy i herbaty nigdy nie słodziłam
Aurelia - Wto 09 Lut, 2010 19:01
Kabyr ogomnie dziękuję.Jutro postaram się trafić do lekarza.
Runo rozumiem Cię doskonale, sama chodziłam do szkoły sportowej.
Jednak w dzisiejszych czasach,różnie z tym w-f bywa.
W szkole u mojej córki w klasie 1-3,dzieci wogóle nie miały w-f.
Była gimnastyka korekcyjna, chodził kto chciał.
Moje dziecko, chodziło na te lekcje, co dziwne, bo nie lubi się ruszać ,bardzo była znich zadowolona.
Potem były niby w-f na których było już różnie . Bardzo dużo tych lekcji odpada.
Pozatym faktycznie z tego co słysze grają w piłkę, a duża część dzieci unika lekcji, jak może, bez wyraźnej przyczyny. Dzieci dawniej popołudniami jeździły na rowerach, koło mnie jeżdżą jednostki. Pewnie wolą komputer.
anza87 - Wto 09 Lut, 2010 19:52
| Runa napisał/a: |
Aurelio a na ten wf to będe zaraz tupać głośno i mocno - nie wrzucajcie wszystkich wf-istó do jednego worka, jest coraz mniej tych co rzucają piłkę. Poza tym jest jeszcze druga strona medalu zapytaj dzieci jaki wf by wolały piła czy ćwiczenia? Bo ja muszę się naprawdę czasami nagłówkować żeby lekcja się dzieciakom podobała. |
U mnie w szkołach była głównie siatkówka. W gimnazjum babka rzucała nam piłkę, mówiła "macie, grajce" a sama poszła pić kawę (osoby które nie ćwiczyły musiały jej chodzić myć kubki). A jak przyszło do wystawiania ocen wyrzucali nas na stadion, żeby biegać na czas. Tak troche ciężko bez wcześniejszych przygotowań biegać potem przez pół godziny. W liceum było święto jak zdarzyła się koszykówka albo coś tego typu. Troche biegania też było ale za to warunków do tego żadnych
Lubię siatkówkę ale po tylu latach troche mi zbrzydła, dlatego na studiach zapisałam się dla odmiany na aerobik. Fajnie jest się tak poruszać a przy okazji posłuchać muzyki Teraz juz niestety wf-u nie mam Lubiłam mimo, że trzeba było jeździć z uczelni do innego miasta.
Zawsze mnie dziwiło dlaczego ludzie kiedy tylko mogą załatwiają sobie z wf-u zwolnienia
Runa - Wto 09 Lut, 2010 20:51
trochę offu narobiłam ale macie troszkę racji, dzieciaki unikaja wf-u bo trzeba się pomęczyć, bo jest nudno, bo ciągle piłka itp. ale wydje mi sie, że nauczyciele jednak się starają robić ciekawe lekcje bo są pilnie obserwowani.
Makarbella - Wto 09 Lut, 2010 23:19
| Aurelia napisał/a: | muszę odchudzić nastolatkę, która ma w nosie swoje przybrane kilogramy. Parę lat temu trochę ją odchudziłam.
Teraz jest w tym najgorszym wieku, gdzie trudno jej przemówić do rozsądku.
Na dodatek z moich obserwacji wynika,że ona wcale tak dużo nie je, a ma okropną skłonność do tycia.
Miałyście, może Kobitki podobny problem?
Czy możecie coś doradzić w sprawie diety, na ten wiek. |
Mam koleżankę, która też przechodziła podobne męki z córką. Kiedy dziecko było małe mamusia karmiła słodyczami ile wlezie i wszystko było ok. Kiedy upadło albo miało zmartwienie - na pocieszenie dawała coś słodkiego i życie było piękne. Dziecko wyrosło i zaczęło być nastolatką. Nadal wszelkie problemy zajadała - bo tak się nauczyła w dzieciństwie. A tymczasem matka jej żyć nie dawała. Przy wzroście około 165 cm dziewczyna ważyła 60kg, więc była absolutnie w normie, ale matka ciągle narzekała, a to że dziecię za tłuste, a to że ubrać nie można, bo takich wielkich ciuchów nie ma w sklepach i inne takie ssane z palca dyrdymały. Prowadzała po lekarzach, zawstydzała dziewczynę u tych lekarzy, w szkole, przed kolegami. W końcu dziewczyna popełniła samobójstwo i mamusia była zaskoczona, bo pozostawała w przekonaniu, że po dziewczynie wszystko spływa jak po kaczce.
Aurelio ile ma wzrostu i ile waży twoja córka? Albo chociaż powiedz, ile wynosi jej BMI? Kto, oprócz ciebie, zwrócił uwagę na jej ewentualną nadwagę?
Grażynko, gratuluję utraty wagi, ale jednocześnie wbijam szpilkę w dietę: początkowa wspaniała utrata wagi w każdej cudownie szybkiej diecie po prostu wiąże się z utratą wody z organizmu. Ot, cała tajemnica.
A tak na marginesie - myślę sobie, że jak kto ma anoreksję to się całą rodzinę stawia na nogi i walczy o wyleczenie dziecka czy dorosłego członka rodziny. A przecież otyłość to taka sama choroba jak anoreksja - zazwyczaj też jest wywołana tym, że ktoś sobie z codziennym stresem nie radzi. I jakoś nie ma plutonu pomocy psychologicznej, alarmu w rodzinie, tylko apele do silnej woli, której chory - no przecież, kurczę, właśnie nie ma!
gosias - Śro 10 Lut, 2010 06:59
| Makarbella napisał/a: | gratuluję utraty wagi, ale jednocześnie wbijam szpilkę w dietę: początkowa wspaniała utrata wagi w każdej cudownie szybkiej diecie po prostu wiąże się z utratą wody z organizmu. Ot, cała tajemnica.
|
Ale my o tym wiemy Pozwalam sobie napisać "my" ponieważ też jestem na tej diecie.
Nie wiem, czy czytałaś (przeglądałaś) tę książkę dr. P. Dukana. On dokładnie to wszystko opisał. Mi np. przeczytanie tej książki bardzo pomogło, ponieważ nastawiłam się na zgubienie wagi i wiem, że to musi mi udać się
Poza tym, jest to dieta długotrwała i przede wszystkim, zmienia nawyki żywieniowe. Szybki spadek wagi jest, tak jak napisałaś, na samym początku diety (I faza); później waga spada wolniej i przede wszystkim dieta ta nie powoduje efektu jojo (o ile oczywiście zastosujemy się do wskazówek).
Aurelia - Śro 10 Lut, 2010 08:45
Tak chyba jest Gosiasku z tą wagą, przy każdym odchudzaniu, pierwsze kilogramy bardzo łatwo zgubić, to jest chyba w większości utrata wody z organizmu. Potem jest trudniej, zrzucić każdy kilogram, dlatego praca nad tym ,w drugiej fazie jest trudniejsza.
Tak było przynajmniej w przypadku, gdy odchudzałam moje dziecko.
Makarbello w tym przypadku jest nadwaga 16kg, przynajmiej tak jest według wykresu.Byłamu ortopedy,po pomiarach tak wyszło. Mogłabym przyjąć mniejszą nadwagę biorąc pod uwagę,że dziecko do drobnych nigdy nie należało.
Dokarmiać słodyczami jej nigdy nie dokarmiałam.
Jak była mała był 1 czupa-czups dziennie, to było widocznie i tak za wiele, może naewt nie codziennie, już wtedy lekarz móił,że tu widzi ciasteczka, że nie możliwe,żeby po lizaku, a prawda jest taka,że nie jadła ciasteczek, lub batoników.
A jak pytałam o zmianę diety, słyszałam "co pani dziecko chce odchudzać"
Dopiero później trafiłam do takiego lekarza, który mi powiedział,iż problem z którym przyszłam jest nie tak ważny jak nadwaga.Powiedział,że jak przytyje pół kg. to stanie jej serce, choć nadwaga nie była taka tragiczna.
Słowa te poskutkowaly na tyle,że więcej nie trzeba było mi mówić dwa razy. Był maj , potem wakacje, jedzenie ku temu sprzyjało i pogoda.
Ba powiedział nawet,że dziecko może nic nie jeść nic mu nie będzie.
Lekarz chyba dobry, prywatnie ludzie czekają do niego godzinami.
Teraz taka pora roku trudna do odchudzania, pogoda mroźna i tak jak pisałam wcześniej.
gosias - Śro 10 Lut, 2010 09:39
| Aurelia napisał/a: | | Tak chyba jest Gosiasku z tą wagą, przy każdym odchudzaniu, pierwsze kilogramy bardzo łatwo zgubić, to jest chyba w większości utrata wody z organizmu. Potem jest trudniej, zrzucić każdy kilogram, dlatego praca nad tym ,w drugiej fazie jest trudniejsza. |
Stosowałam wiele diet, łącznie z "katowaniem się". Ta mi odpowiada i muszę wytrwać, na chwilę obecną innej opcji nie ma
Aurelia - Śro 10 Lut, 2010 09:43
Tak trzymamy innej opcji niema
gosias - Śro 10 Lut, 2010 09:50
Aurelia, dzięki za wsparcie
Grażyna - Śro 10 Lut, 2010 14:28
W każdej diecie trzeba liczyć kalorie, albo trzymac sie sztywno menu, bo ja się przestawi coś, to dieta nie skutkuje. Żreć zielsko, albo cos tam pić w zamian. A tutaj nie. I to jest własnie fajne, bo co mam akurat w lodówce i jest dozwolone, to jem. Właśnie teraz siedzę przy komputerze i jem kotleciki mielone z brokułami.
Odchudza sie ze mną córka, studentka. Leki hormonalne spowodowały, że strasznie utyla przez 2 lata. Z chudzinki zrobiła się fest baba. Gubi kilogramy w takim tempie, jak ja i jest zachwycona, bo wreszcie ma szanse wrocic do dawnego wyglądu. Cieszy się, że fajny ciuszek znow na nia pasuje. robimy sie jak siostry. Ona buszuje po sklepach w Łodzi, cos sobie kupi fajnego, ja przymierzam i jak mi sie podoba, to zaraz za tydzien mam te sama rzecz, w tym samym rozmiarze, tylko dla mnie krotsze, bo jestem o 10cm niższa od niej.
gosias - Śro 10 Lut, 2010 14:36
| Grażyna napisał/a: | | I to jest własnie fajne, bo co mam akurat w lodówce i jest dozwolone, to jem. |
Mam dokładnie takie samo zdanie w tej kwestii
Wczoraj, żeby troszkę osłodzić sobie życie upiekłam piernik wg przepisu P. Dukana Bardzo mi smakował
Grażynko, próbowałaś może to ciasto?
agus2003 - Śro 10 Lut, 2010 17:38
Tak czytam Wasze wypowiedzi na temat dietki Dukana i chyba znów się do niej przekonam
Boję się tylko, że nie wytrwam przy tak ścisłej dietce, jak Wy sobie z tym radzicie, że np. nie możecie zjeśc tego czy tamtego, że musicie trzymac się ściśle określonych produktów.
gosias - Śro 10 Lut, 2010 19:50
| Cytat: | | Boję się tylko, że nie wytrwam przy tak ścisłej dietce, jak Wy sobie z tym radzicie, że np. nie możecie zjeśc tego czy tamtego, że musicie trzymac się ściśle określonych produktów. |
Pisałam wyżej - bardzo pomogło mi przeczytanie tej książki zanim rozpoczęłam dietę (było to kilka dni przed). Nastawiłam się psychicznie, że chcę schudnąć i już Rodzinie zapowiedziałam - nie kusić i nie namawiać tylko wspierać mnie. W tej diecie mam ten komfort, że nie głodzę się, tylko jem (oczywiście produkty dozwolone). Coś za coś - muszę wytrwać i już Poza tym, wiele fajnych potraw można przygotować bez użycia tłuszczu.
Moja rada - przeczytać książkę (mi pomogło w podjęciu decyzji o odchudzaniu i utwierdziło w tym postanowieniu)
makneta - Śro 10 Lut, 2010 22:22
Cóż ja dzisiaj zgrzeszyłam i zjadłam kilka ciastek, ale tu niestety wina mojej kiepskiej organizacji a nie napadu łakomstwa. Wyszłam z domu rano po śniadaniu i zapomniałam, że po pracy mam jeszcze spotkanie. Na spotkaniu byłam już tak wściekle głodna, że kawą nie dało się przytłumić głodu. Ale wyjątkowo, chyba po raz pierwszy nie uważam tego za pretekst do zarzucenia diety. Bo tak naprawdę to nawet gdy dzieci jedzą przy mnie słodycze to wcale nie mam na nie ochoty i nie czuję się ciągle głodna jak to było wcześniej.
makneta - Śro 10 Lut, 2010 23:27
Dziewczyny stosujące dietę Ducana, czy znacie tę stronę - tam jest mnóstwo przepisów, tylko trzeba już znać trochę zasady diety, bo nie wszystkie są opisane na którą fazę.
http://www.dieta.pl/grupy...cie-dukana.html
jadwisia - Czw 11 Lut, 2010 00:33
A ja miałam też noworoczne postanowienie-nauczyć się frywolitkowania.Początek był łatwy :supełki wychodziły,nawet już umię kółeczko i na tym koniec.
Dalej za nic nie mogę się posunąć dalej.Wiem ,że robię błąd w nawijaniu nitki na palce.
Rzucę to ,i postanowienie na nic!
Grażyna - Czw 11 Lut, 2010 15:08
Ciasta jeszcze nie piekłam. Musze spróbować.
Placki otrębowe tak. Sałatka z tunczyka tez jest dobra. Co jeszcze pichcę na obiadki? Bigos light. Mięsa rózne duszone w warzywach w sosie pomodorowym, duszoną wątróbkę z dodatkiem warzyw i grzybów, cos na wzór chińszczyzny. Jajecznicę, zupke jarzynową, rybe po grecku, pulpeciki wołowe lub drobiowe, sałatkę z kurczaka i warzyw z majonezem light, wczoraj zrobiłam roladki z szynki i jajek w galarecie. Potrawkę z kurczaka i pieczarek. Nawet schabowe ale tylko obtaczane w jajku. Jak widac, nie jest to nudna dietka.
Dzisiaj zrobię gołąbki faszerowane miesem mielonym w sosie pomidorowym. Chłopaki zjedzą z ziemniaczkami, a ja i córcia bez ziemniaczkow.
Dzisiaj jest tłusty czwartek, pączki ozdabiaja kuchnię. Postanowilam, że nie dam się skusic.
gosias - Czw 11 Lut, 2010 16:27
Grażyna, też uważam, że nie jest to ciężka dieta
Na pączka też nie skusiłam się
Zachęcam do upieczenia piernika, jest naprawdę smaczny i niewiele przy nim pracy.
Jarka - Czw 11 Lut, 2010 18:19
OJ KUSICIE DZIEWCZYNY, KUSICIE TĄ DIETKĄ.
Jestem w trakcie czytania książki Ducana i po przeczytaniu i egzaminach chyba też zacznę.
gosias - Pią 12 Lut, 2010 12:35
Jarka, to nie kuszenie, ale uważam, że warto spróbować
Jarka - Nie 21 Lut, 2010 12:50
Napiszcie mi proszę jeszcze o wodzie jaką pijecie ? (ja nie nawidzę wody), a co myślicie o żywiec zdrój truskawkowej, tylko tą jestem w stanie znieść ? Od 1 marca zaczynam. Dobrze jak byście jeszcze troszeczkę swoich konkretnych wskazówek wstawiły, co przez cały dzień jecie? Grażynka powiedz co mogę wziąść sobie do pracy pracuję w przedszkolu jako nauczyciel, a pamiętam, że też jesteś nauczycielem. Z pysznych obiadków już się wypisałam od 1 marca.
|
|
|