Frywolitki - Naszyjnik Mistrza Stawasza
dom_Klary - Wto 22 Maj, 2007 16:30 Temat postu: Naszyjnik Mistrza Stawasza Czy próbował ktoś zrobi naszyjniczek proponowany przez Mistrza Jana w "Moich robótkach". Męczę się z nim już drugi dzień i ciągle mi się coś nie zgadza.Poszłam na skróty i koraliczki, które mistrz kazał nawleka na czółenko w ilościach strasznych, nawlekam od tyłu.Robota w iście mistrzunia stylu.Niby wszystko się zgadza, ale albo ze mnie kretynek, albo mistrzunio przesadził.Dwa czółenka.dwie osnowy, tysiąc koralików i niteczka jak mgiełka.Zawzięłam się i zrobię go do końca [życzcie mi powodzenia], ale przy okazji, jak się z mistrzuniem spotkam w Bukowinie Tatrzańskiej to mu wytłumaczę, że jak dla amatorów korzystających z takich pisemek to koszmarne przegięcie.
Przepraszam, ale robótka jest naprawdę piękna, wykonanie koszmarne trudne przynajmniej dla początkujących frywolitkomaniaczek.
Anna B. - Wto 22 Maj, 2007 21:02
Ktory to naszyjnik? Co to znaczy "nawlekam od tyłu"?
No i powodzenia w tlumaczeniu miszczowi!
Bernadka - Śro 23 Maj, 2007 08:52
| Anna B. napisał/a: |
No i powodzenia w tlumaczeniu miszczowi! | heheheheh zgadzam się , dom_Klary, pewno jak zwykle coś nie tak , jak ja zaczęłam robić jego serwetkę to okazało się żę musiałam część wyciąć i od nowa zrobić bo się zmarszczyła jak robiłam tak jak było napisane więc sama musiałam dopracować schemat . POWODZENIA ŻYCZĘ
Renulek - Śro 23 Maj, 2007 14:23
chciałabym to zobaczyć
i żeby nie powiedzieć czegoś głupiego to
uska3 - Czw 24 Maj, 2007 12:23
Dom Klary życze powodzenia w zakończeniu naszyjnika
lecz o wiele większego powodzenia w tłumaczeniu temu Panu ( znam to z autopsji -Kraków'05 ). W zeszłym roku nie widziałam go na Sabałowych w Bukowinie , ale może w tym roku będzie - w dobrym humorze
Renulek - Czw 24 Maj, 2007 12:32
| Cytat: | | może w tym roku będzie - w dobrym humorze |
o wielka naiwności
dom_Klary - Czw 24 Maj, 2007 16:33
Dziewczyny, po kolei tłumaczę o co mi chodziło. A więc -mistrzunio bywa w Bukowinie Tatrzańskiej na Sabałowych Bajaniach. a jestem tam co roku i nie jako uczestnik-wystawca,raczej jako plastyk i coś nie wyobrażam sobie, aby odmówił mi rozmowy na temat frywolitek .Jeżeli by to nastąpiło, nie byłabym zadowolona, ale mistrzunio chyba też.Wydaje mi się,że twórca, na każdym poziomie, oczekuje na akceptację swoich prac. źle by było,gdyby nie szanował swoich odbiorców, nawet jeżeli jest się MISTRZEM JANEM .
Druga sprawa-'nawlekanie koralików od tyłu'.Chodzi o to, że ilośc koralików w tej pracy jest taka,że czółenko nie jest w stanie ich poimieścic. Nawlekam więc na nic czółenka jak największą ilośc koralików [a niteczka cieniutka może przyjąc wiele] i w momencie, gdy wyrobię koraliki, nie przerywam nitki co by nawlekac ponownie tylko zsuwam nic z czółenka, nawlekam koraliki "od tyłu"i ponownie tę samą nic z koralikami,właśnie od tyłu, nawijam na czółenko.
Naszyjniczek, o którym mówimy, mistrzunio zaproponował w ostatnich "Moich robótkach".Siedzę nad nim dosyc długo i nie przyjmuję do wiadomości, że może mi nie wyjśc.
Pozdrawiam ,jestem nowa na tym forum i tak naprawdę pierwszy raz określono mnie jako milczka.Obiecuję się poprawic i miarę dyspozycyjności częściej tutaj zaglądac.Strona jest super.
ikmis - Czw 24 Maj, 2007 18:34
witaj Dom Klary wśród frywolnych
z przyjemnością pooglądam efekt końcowy Twoich zmagań, bo ten naszyjnik, to poważne wyzwanie
Renulek - Pią 25 Maj, 2007 09:00
a ja tylko dodam, że to że "miszcz" każe nawlekać wszystkie koraliki na nitke z czółenka to wcale nie oznacza, że nie można zrobić po swojemu czyli po prostu w tych miejscach w których są przewidziane koraliki po prostu wpleść w trakcie robótki a ileż czasu i nerwów sie zaoszczędzi
dom_Klary - Pią 25 Maj, 2007 16:16
Renulku kochana, mistrzunio potraktował sprawę globalnie i koraliki są po całości onego dzieła.Niemożliwym jest więc wplatanie ich w międzyczasie,bo obliczyc nawet trudno ile ich tam ma byc w końcowym momencie.Naszyjnik podobał mi się, ale prawie pękam idąc śladami mistrzunia i obmyślam skróty coby sobie pracę uprzyjemnic, skoro ambitnie się się za nią wzięłam.
Nie mniej jednak, stopień trudności jakiś jest, i satysfakcja po wykonaniu gwarantowana.W początkowej fazie pracy jest jako tako, potem zaczynają się schody.Ale cóż, nie każdy może byc mistrzuniem.
Ucałowania dla dzielnych i ambitnych
Wędruję dalej [wpadnę na zielone strony Maranty i razładuję
sfrustrowaną duszę].
maranta - Pią 25 Maj, 2007 17:25
| dom_Klary napisał/a: | | Niemożliwym jest więc wplatanie ich w międzyczasie,bo obliczyc nawet trudno ile ich tam ma byc w końcowym momencie |
Dla mnie w tej sytuacji jedynym do przyjęcia sposobem byłoby właśnie wplatanie ich w "międzyczasie" czyli jak Renulek rzekła- w trakcie robótki.
Nie trzeba wtedy nic liczyć- pojawia się miejsce gdzie ma być koralik, to nadziewasz go na szydło i wrabiasz
Wcześniejsze nawlekanie na nitkę i motanie takiego ustrojstwa na czółenko, to... bleeeee Nawlekanie od tyłu, też by mi nie leżało
ikmis - Pią 25 Maj, 2007 20:14
Dom Klary, ja też się zmagałam z koralikami i dziewczyny mi pomogły
zerknij tutaJ:
http://maranta.livenet.pl...p?p=58880#58880
i wypróbuj sposoby Mistrzyń
dom_Klary - Sob 26 Maj, 2007 18:17
Zmądrzałam, dzięki ale i tak jestem przez naszyjniczek umęczona.
Jak ukończę zaprezentuję.Pozdrowienia dla wszystkich nieobojętnych na cudy ręcznie wykonane.
alinoe - Nie 15 Mar, 2009 21:33
ciekawamrezultatu ...
|
|
|